> Nie chciałbym być tu stroną w sporze, ale Sąd Prowincji nie dodał
> poprawek. ja osobiście zaproponowałem kilka zmian, które jednak nie
> zmieniały de facto treści konstytucji a jedynie doprecyzowało co
> nieco. Także dr Mateusz Shakur - tak, Sąd Prowicji - nie ;)
I jak zwykle komentarze wicehrabiego Shakura zwracają nam uwagę na to, co w dyskusji jest najważniejsze, a co zupełnie pominięto :) Mateuszu - dzięki.
O co chodzi? O to, mianowicie, że obie strony - tak krytykujący Pablo, jak broniący się Krzysztof - próbują udowodnić, że sami wypełniają obowiązki w sposób "obiektywny", będąc jedynie przedstawicielem władzy, a nie osobą. A to najzwyklejsza bzdura. Tak się po prostu nie da. Drodzy moi! Niezależnie, czy władza będzie z jednej, czy z drugiej strony, czy Namiestnikiem będzie Iksiński, Kowalski, czy Nagisa - będzie sprawowana personalnie i z pobudek personalnych. Nie znaczy to - dla prywaty, a po prostu - według osobistego uznania. Prawo jest po to, żeby władza nie była sprawowana w sposób nieograniczony, żeby zobowiązać np. Namiestnika do dzielenia się nią, do konsultacji. Ale nie zmienia to faktu, że i tak na tym polu, na którym urzędnik/władca/administrator jest samodzielny, decyzje będzie podejmował _wyłącznie_ ze względu na swoje uznanie i swoją opinię. Nie zawsze do jego decyzji, nawet tych najbardziej słusznych, można dorobić "demokratyczne" tłumaczenie, bo w rzeczywistości decyduje on sam. I usprawiedliwianie się czymś więcej niż doświadczeniem, własnym rozumem, opinią, intuicją władzy i prawną legitymacją - jest po prostu zakłamaniem. Tak, jak najbardziej - Namiestnik będzie rządził w sposób ukształtowany przez własną karierę, osobiste przeżycia i poglądy. Prawo jest od tego, by go w rozsądny sposób kontrolować.
W tym miejscu docieramy do największych wad "demokracji wirtualnej". W pierwszej kolejności próbuje ona "uczłowieczyć" prawo, które jest głęboko nieludzkie i dzięki temu się sprawdza (myślę, że można się domyślić, o których sytuacjach mówię). Potem usiłuje odebrać prawo do człowieczeństwa ludziom.
Nie popieram, oczywiście, prywaty - ale całkowicie błędne jest założenie, że władza sprawowana osobiście i personalnie jest "interesowna" czy "prywaciarska". Żeby oskarżyć kogoś o prywatę, trzeba mieć dowody, przyjaciele, a nie tylko logiczny schemat i jakiś procencik prawdopodobieństwa. Dopiero w takich sytuacjach widać różnicę między fachowcem a populistą.
Tyle teorii. Proponuję przestać się kłócić i oskarżać, a zacząć wypełniać swoje obowiązki. Szczególnie, jeśli się często powołuje na Koronę - bo tego Korona najprawdopodobniej oczekuje.
W pewnym momencie kończy się czas na stawianie warunków, pisanie programów i projektowanie - a trzeba brać się do roboty.
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET