>Nie to nie było do Szanownego Wicehrabi :) To było do Mateusza van Mazina.
>Owszem poniekąd mogę, ale to musiały by być zmiany radykalne, a takie
zmiany
>są nie możliwe.
Ludzie! Wszystko jest możliwe! W warunkach państwa wirtualnego absolutnie WSZYSTKO jest możliwe - to tylko kwestia tego ile jesteśmy w stanie poświęcić temu czasu i pracy. Jeśli stworzenie państwa wirtualnego jest dziełem człowieka, tym bardziej zmiana jego systemu prawnego przez człowieka (ludzi) jest możliwa.
Taheto - pytałeś co się zmieniło w Dreamlandzie. Może właśnie to? Parę lat temu, prawie każdy kto tu przychodził i zaczynał działać zakładał swoje gazety, firmy, budował strony (nawet nieporadnie), organizował jakieś kampanie, czy wreszcie - jako polityk dążył do realizacji jakiegoś konkretnego (nawet jeśli szalonego) planu. Ludzie przychodzili tu, otwierali usta szeroko i wzdychali: "jaaaa, tutaj można zrobić tyle, że aż nie wiem za co się wziąć najpierw!".
A dziś co? Ludzie biją się o kilka nieciekawych w sumie stołków, plany i wizje elity naszych polityków nie sięgają dalej niż momentu objęcia urzędu. Celem zabawy stało się zajęcie jak największej liczby stołków i wysadzenie z jak największej ich liczby członków konkurencyjnych partii/rodu. Mówię o większości osób: są chlubne wyjątki faktycznie robiące coś pożytecznego.
Mamy właśnie przed oczami Kanclerza Morlandu i Ministra Rządu Królewskiego, który stwierdza że system dookoła niego jest do kitu, ale niestety nic nie można z tym zrobić. No co to ma być, ja się pytam? Gdzie Ci ludzie, którzy dążą do objęcia urzędu właśnie po to żeby coś zrobić, wierząc że zrobić coś można i należy? Wiem gdzie - w du... Dziś promowani są przez Koronę tacy właśnie Namiestnicy jak Kalicki, czy Jazłowiecki - mierni, bierni, ale wierni, wiadomo że kłopotów żadnych nie narobią... a skąd wiadomo - bo w ogóle nic nie zrobią. Przykład niedawny z Surmali, aktualny z Luindoru - pojawia się osoba mówiąca: można i należy zmienić tam wszystko. Jaka jest reakcja? Wszyscy pamiętamy.
Spójrzmy na miejsce w którym obecnie przebywam z wizytą: Triumwirat Erboki. Można wiele złego mówić o jego twórcach (jak o każdym w sumie), ale nie można odmówić im jednego - zapału i wiary. Czy ci ludzie kiedy stwierdzili, że Dreamland w obecnym kształcie im nie odpowiada - westchnęli i powiedzieli "trudno, nic nie da się zrobić". Nie. Rozpętali piekło. A kiedy to nic nie dało - założyli własne państwo.
"Nic nie da się zrobić"? Żałosne!
Może właśnie to się dzieje z Dreamlandem, Taheto?
>Pozdrawiam,
>Cyric baron van den Sune
>Kanclerz Księstwa Morlandu
>Minister Kultury i Nauki Królestwa Dreamlandu
Do dupy z pozdrowieniami,
Marcus Estreicher
Received on Thu 11 Dec 2008 - 09:31:01 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET