Niestety coraz bardziej nie poznaję naszego Królestwa. Czy pamiętacie, jak Dreamland wyglądał, kiedy do niego przybyliście? Ja zacząłem brać aktywny udział w życiu państwa w czasie secesji. Mimo gorącej atmosfery, KD wydawało się miejscem pełnym dobrych znajomych - kłócących się ze sobą od czasu do czasu, co prawda, ale kumpli. Panowała jakaś taka "życzliwość", to znaczy każdy starał się pomóc, kiedy się go o to poprosiło. Nie robiono specjalnych problemów tylko po to, żeby komuś utrudnić życie/wypełnianie obowiązków. I mimo, że dwie prowincje próbowały oderwać się od reszty, to mam poczucie, że starano się do pewnych spraw zachować dystans - ludzie po prostu pamiętali, że to jest zabawa i nikt nikogo nie gonił z siekierą po ulicy za błahe wykroczenie.
A jak jest teraz? Po pierwsze cyborgowaty prokurator, który wymyśla i przesyła sądowi totalnie absurdalne wnioski (a ten musi je przyjąć - to nie wina Prezesa), które zresztą wydają się mocno naciągane (bo przepraszam, czy przez Marcusa płoną miasta, a trolle sieją spustoszenie na LDKD paraliżując życie państwa? Chyba nie... Nikt o zdrowym rozumie nie nazwał by tego wpływaniem "na uczestników listy dyskusyjnej Królestwa Dreamlandu w taki sposób, że popełniane są kolejne czyny wypełniające znamiona przestępst przeciwko porządkowi publicznemu na listach dyskusyjnych") - i dobrze, że główny zainteresowany olewa pana prokuratora, ja sam zrobię podobnie (przeciwko mnie też coś tam się toczy). Po drugie, powstały jakieś walki między rodami, a resztą świata - ostatnio prosiłem namiestników o przesłanie danych dotyczących stanu kont ich prowincji, wszyscy mi pomogli oprócz Martina van Buurena (chyba z cztery razy prosiłem), tylko dlatego, że on jest Buuren, jego ktoś tam Robert van Buuren był premierem i nie dostał wotum, a po nim powołano rząd K. Jazłowieckiego i ja jestem w tym rządzie! Rozumiecie? Ministrowi Finansów i Gospodarki odmawiać informacji, która tak na marginesie powinna być podawana każdemu, kto o nią poprosi, tylko dlatego, że ma się przez rodzinne powiązania uraz do premiera. To chore.
Nie narzekam, że kara się za używanie wulgaryzmów na LDKD, że zabawa w rody jest czymś złym. Ale bez przesady. Pamiętajmy, że przede wszystkim powinniśmy sobie na wzajem pomagać, a zamiast zawiści i głupich pomysłów zróbmy coś razem dla Królestwa. Bo tak jak jest teraz być nie może.
Taheto Received on Wed 10 Dec 2008 - 11:45:25 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET