Nie było mnie w Polsce w ostatnich dniach, więc nie mogłem na bieżąco komentować całej sprawy - pozwólcie więc, że teraz zrobię małe podsumowanko, ponieważ także wziąłem udział w tak zwanej "aferze DUPY".
Przede wszystkim - popieram jak najbardziej dekret o netykiecie i tym podobne przepisy. Ale spójrzcie, jak ładnie ożywiła się LDKD - a wiecie dlaczego? Przez ostatnie parę miesięcy tzw. kryzysu KD żyło życiem urzędowym. Nikomu nie chciało się pisać, a jak już to ktoś zrobił, wychodziły sformalizowane pierdoły. Nudno było. Jako mieszkańcy musieliśmy to odreagować - bo taką człowiek ma naturę. Impuls dał Fisher, który chciał po prostu sprawdzić nowego moderatora. Ja byłem następny - zrobiłem to dla humoru, co tam kara - mam ją gdzieś. Później to już cała lawina.
Myślę, że nasza społeczna akcja nie była generalnie skierowana przeciwko moderatorowi, czy prokuratorowi. Po prostu naturalnie konieczne jest zrobić coś prostego i głupiego, dosłownie po nic - dla jaj. Ot i tajemnica sukcesu "wydarzeń listopadowych". A to, że prokurator wykazał się pewną dozą cyborgowatości, to tylko konflikt tragiczny. Musiał zareagować i postąpił nienagannie, ale w zaistniałych, wykreowanych przez nas na groteskowe, okolicznościach... cóż, zrobił z siebie wiecie-co :)
Świetnie, że odreagowaliśmy te miesiące pustki w naszym społecznym życiu. Już dawno tak się nie śmiałem, czytając LDKD, jak teraz (aż mnie szwy na głowie zaczęły boleć, haha... na marginesie: uważajcie z litewską wódką). Zwłaszcza Marcus znów dał popis swoich wspaniałych zdolności oratorsko-komediowych. No i oczywiście dostał po d*pie :) Wszyscy się śmietnie bawią (w większości). Stare czasy wracają. Bardzo dobrze.
Aby nie zapomnieć o luzie, powinniśmy podeprzeć Dreamlandzki Urząd Promocji Absurdów ustawą. Niech DUPA zawsze przypomina obywatelom o koniecznym zastrzyku luzu i zabawy, oraz niech bada absurdy naszej v-ojczyzny :)
A do pana Matmora: Quidquid latine dictum sit, altum videtur. Poza tym - dobrze, że Pan z nami jest, ale nie poznał Pan jeszcze naszej tradycji. Przez "tradycję" rozumiem to, kto co osiągnął i kim przez to jest. Proszę nadrobić te braki, zanim znów rzuci się Pan z widłami na niektórych obywateli - bo inaczej jest to dosyć śmieszne (nie umiem tego inaczej ująć, ale nie jest to ani obelga, ani nic negatywnego przeciwko Panu - po prostu rada).
Korzystając z okazji - ogłaszam konkurs. Niestety wygrana nie będzie
wysoka, bo trzeba odłożyć trochu grosza na karę za dópę :P Otóż:
Byłem w pewnym mieście za granicą. Kto pierwszy odpowie podając nazwę
tego miasta otrzyma 200D. Oto podpowiedź (bez znaków diakrytycznych):
Sitas miestas yra lietuvos sostine.
Paweł Erwin nie bierze udziału w zabawie, bo zna ten język :D
Received on Mon 01 Dec 2008 - 10:51:09 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET