Re: [Fwd: Re: [dreamland] Kilka słów odnośnie sytuacji na ldkd]

From: Pavel Svoboda, rs. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Mon, 01 Dec 2008 16:22:21 +0200


> Moderator (podległy JKM będącemu administratorem LDKD, więc można
> uogólnić: władze), a więc władze znalazły sobie wygodny sposób na
> uciszanie dowolnie wybranych obywateli próbujących zorganizować
> jakąkolwiek kampanię mającą znaleźć oddźwięk w społeczeństwie. Bo czym
> innym jest zorganizowanie
> wydarzenia, happeningu, manifestacji przeciw jakimś istniejącym
> patologiom, jak nie właśnie działaniem zmierzającym do wywołania
> dyskusji, sprzeciwu wobec zastanej rzeczywistości i dążenia do zmiany.

Nie przypadkiem bronię dekretu o netykiecie. Jestem jego autorem i nawet przypadło mi w udziale podpisanie go. Akurat tego przepisu o zakazie trollingu będę bronił. Wprowadzono go w czasie, gdy na LDKD działała osoba/grupa osób posługująca się świadomą i bardzo perfidną taktyką sabotowania życia społecznego poprzez wysyłanie bardzo skutecznie irytujących Dreamlandczyków maili, jednocześnie ostrożnie unikając używania wszelkich słówek czy sformułowań, które podpadałyby pod jakikolwiek przepis. Nie kryła się za tym żadna konstruktywna krytyka, nie padały żadne sensowne argumenty - to było negowanie wszystkiego świadomie nakierowane na wywołanie reakcji irytacji wśród Dreamlandczyków. I działało to znakomicie. Trolling nie jest niczym dreamlandzkim, znany jest w Internecie od dawna i nie widziałem powodu, dla którego nie możnaby go, jako rozpoznanego zjawiska, podobnie do wulgaryzmów, czy rasizmu, uwzględnić w dreamlandzkim prawie. Do tego dekret nadał Moderatorom zakres swobody interpretacji po to, by mogli lepiej reagować na zjawiska negatywne - właśnie w sytuacjach, w których ktoś sprytnie unika jednoznacznych sformułowań, a jednocześnie nie kryje się z intencjami do trollowania. Ten system działał moim zdaniem bardzo sprawnie aż dotąd i nie uważam, by powinien być zmieniony. Dostrzegam problem w tym, że Robert jest trochę bardziej zaangażowanym niż Bager Dreamlandczykiem w tym sensie, że należy do pewnych stronnictw, z pewnymi środowiskami jest w wyraźnym konflikcie i w takiej sytuacji, bez względu na jego własne intencje, jego decyzje są skazane na zarzuty o stronniczość i nadużywanie stanowiska dla własnych porachunków. Byłoby lepiej, gdyby Moderatorami pozostali ludzie o bardziej nijakiej reputacji, być może na codzień bardziej zaangażowani na płaszczyźnie kultury, nauki i administracji lokalnej - nie jest to raczej stanowisko dla ludzi ze świecznika.

> Pozdrawiam,
> Marcus Estreicher

Pozdrawiam,
(-) P. Svoboda, r.s. Received on Mon 01 Dec 2008 - 06:22:26 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET