Re: [dreamland] 7. Troch liryki

From: Fisher <rudyorm_usunto_at_wp.pl>
Date: Wed, 19 Nov 2008 19:18:48 +0100


Zdjąłem łokieć z huczącej fisharmonii, podniosłem do oczu zapisaną serwetkę i odkaszlnąwszy, w swój dawny sposób, bez żadnej intonacji, a tylko z dzielącymi strofy przerwami, odczytałem:

> A ja powiem tak, jak tutaj mieszkam to miałem się okazje zetknąć z
> kilkoma rodzajami sztuki. Niektóre pachniały tandecizną oraz zwykłą
> chałturą. Ale żadnej formy nie krytykowałem. Czemu?

Szkoda, bo tworcy tylko czekaja na uczciwa krytyke. Oczywiscie niekoniecznie nagatywna. W tych kwestiach lepiej walic prosto z mostu jak Estreicher, niz milczec.

> Bo sztuka ma to do
> siebie że jednemu się podoba a drugiemu nie! Jeśli jakiekolwiek dzieło
> spełnia tą zależność to już jest pewną forma sztuki. Zwykłe krasnale
> drewniane wykonywane na starym rynku przez średniej klasy rzeźbiarza są
> tak samo dziełem artystycznym jak i posągi w Luwrze.

Definicja "sztuki" jest bardzo szeroka i nieostra ale mimo wszystko prosilbym nie okreslac wszystkiego tym terminem. To, ze cos jest kontrowersyjne nie czyni tego "forma sztuki". A poza tym trzeba umiec odrozniac majstersztyk od zwyklego bubla.

> Ograniczenie się to zwykłego "Do dupy są te poezyje.. ". Jest co
> najwyżej na poziomie 10-latka. Gratuluje Matmie odwagi, a same wiersze
> mi się podobają, może nie sama treść, ale ogólne przesłanie.

Rzeczy trzeba nazywac po imieniu. To po pierwsze. A poza tym z tego co pamietam to Estreicher napisal znacznie wiecej niz to jedno zdanie. Z reszta jestem pewien, ze uwagi Estreichera moga wywrzec tylko i wylacznie pozytywny wplyw na tworczosc Matmy.

Odwaga to bardzo piekna cecha ale czasem prowadzi do nieszczescia. Dlatego w przypadku osoby pretendujacej do miana artysty powinna isc w parze z samokrytyka.

> Padł argument że Matma6 nie ma bagażu życiowego, które by mu dawało
> bilet do pisania tego typu utworów.. a cóż trzeba przeżyć by takie coś
> napisać? A czy same przemyślenia nie wystarczą do wyciągania konkretnych
> konkluzji? A te mogą przerodzić się w wiersze?

Kilka lat temu pewnie tez bym obruszyl sie na to stwierdzenie Estreichera ale z wiekiem okazalo sie, ze jest to najprawdziwsza prawda (i oczywista oczywistosc ;)).

Teoria powinna byc podparta praktyka. Same przemyslenia na temat kruchosci ludzkiego istnienia w ustach nastolatka to tylko puste nic nie znaczace slowa. Powielanie sloganow i popularnych stwierdzen.

-- 
Pozdrawiam,
wicehrabia Fisher
Rysuję słowa, Maluję wiersze
Received on Wed 19 Nov 2008 - 10:18:50 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET