wspominki Kuriera Morlandzkiego

From: Piotrek <albon_usunto_at_poczta.onet.pl>
Date: Tue, 28 Oct 2008 10:35:42 +0100


Zlamie prawa autorskie pewnie ale mysle ze zainteresuje to wielu obywateli (tych ktorzy nie czytaja wandejskich wypocin) ale czytaja kursy PHP - Ghardin dzieki za pomysl :)
20:00 wchodzi Aaa
20:01 Aaa : Chyba jestem pierwszy
20:03 wchodzi Bbb
20:03 Bbb : cześć gdzie wszyscy?
20:04 Bbb : spotkanie o 20:00 i jeszcze nikogo nie ma?
20:04 Aaa : pewnie zaraz będą
20:05 Ccc : cześć
20:05 Aaa : witam hrabio
20:06 Bbb : witamy witamy
20:07 Ccc : markizie
20:07 Aaa : a przepraszam markizie oczywiście
20:08 Ccc : gdzie wszyscy?
20:09 Aaa : Ddd zaraz przyjdzie ma problemy z zalogowaniem
20:09 Bbb slucha shery shery lady modern talking 3:08
20:10 Aaa wychodzi na papierosa
20:11 Ccc : lalalalala
20:15 wchodzi Ddd
20:15 Ddd : witam wszystkich
20:17 Ddd : jest tu ktoś?
20:17 Aaa : jesteśmy jesteśmy witamy
20:18 Ccc : a gdzie król?
20:19 Bbb : jest ale się ukrywa J
20:20 Ccc : aha
20:20 Ccc : a który to?J
20:21 Bbb : ukrywa się to nie może powiedzieć ...
20:21 Ccc : aha
20:23 wchodzi Xxx
20:23 Xxx : dupa dupa dupa gupie geje
20:23 Aaa : gdzie jest moderator?
20:24 Xxx zostaje usunięty przez moderatora.
20:25 wchodzi Eee
20:26 Eee : witam wszystkich
20:26 Aaa : witamy
20:27 Bbb : witamy
20:28 Ccc : cześć
20:29 Ddd : cześć chodż na priv mam sprawe
Po 2 godzinach...
(nic się nie zmienilo...)
22:29 Aaa : pijemy?
22:30 Bbb : niieeee ja już nie mogeeeee
Po 30 minutach
23:01 Aaa : Panowie więc ustaliliśmy wszystko już?
23:02 Bbb : a co mieliśmy ustalać?
23:03 Aaa : no szczerze to nie pamiętam...
23:03 Aaa : ale jakby coś na liście dyskusyjnej napiszemy że ustaliliśmy 
wiele spraw J
23:04 Bbb : ok.
23:04 Aaa : no to dobranoc
23:04 Bbb : dobranoc
23:04 Ccc : dobranoc
23:04 Ddd : dobranoc
23:04 P.M. dobranoc J

Gdzie jest Dreamland? Takie pytanie zadałem kilkunastu naszym znanym obywatelom. Oto odpowiedzi:

Mazowiecki:
Nie wiem czemu, nigdy nie zastanawiałem się nad klimatem KD. Przyjąłem, że jest on taki, jaki mamy za oknem. W końcu KD to pierwsza polska mikronacja ;).

Boguś:
Dla mnie KD leży różnie:-) Patrząc na zachowanie ludzie władzy to można powiedzieć że jest to Rosja carska, a klimatycznie to chyba Polska. Bo są i skoki zimą i imprezy pod mostem jak jest ciepło:-) Poza tym Kakuty to typowa wioska 18 wiecznej Polski:-) Dla mnie tam jest raczej zimno niżeli ciepło:-)

Krzysztof Jazłowiecki:
Dreamland według mapy de Zeppa, której co prawda KD nie uznaje, ale innej nie mamy leży w północno-zachodniej części świata wirtualnego. Leżymy na archipelagu Dreamlandzkim, a nasi najbliżsi sąsiedzi to Brugia oraz Natania. Niezamieszkała część Dreamlandu graniczy z samą Brugią i Baridasem. Reasumując, jesteśmy na zachodzie, nigdy w to nie wątpiłem.

Yelonek:
Trudne pytania zadajesz na starość :) od kwadransa próbuje sobie skojarzyć Dramland z jakimkolwiek miejscem na naszej wspanialej planecie ale naprawdę nic mi nie przychodzi do głowy, niektóre z prowincji - owszem - kojarzą się mniej lub bardziej ale Dreamland jako całość leży moim zdaniem absolutnie nigdzie :)

Wakowski:
e.... może Łódź, może Wrocław, może Warszawa głównie tam gdzie są ludki z KD - w większej ilości bo częściej teoretycznie się widzą :)
wiec więzi dreamlandzkiej znajomości się rozszerzają i są silniejsze :)

Alchien
Dreamland zlokalizowany jest na granicy jamajsko-watykańskiej. To dobra odpowiedź? :)

Etherard
Trudne pytanie.. Nie pada u nas śnieg, nie słyszałem też jak tu jestem by była jakaś poważna ulewa.. Skoro nie mamy własnego uniwersum trudno o tym mi rozmawiać.. Ale gdyby takie było znaleźlibyśmy się gdzieś między zwrotnikiem a równikiem bliżej pierwszego:)

Ghardin
Nigdy nie próbowałem umiejscowić Dreamlandu geograficznie, nie czuję takiej potrzeby. Królestwo to dla mnie układ wysp na bliżej nieokreślonym wirtualnym oceanie. Klimat dość zróżnicowany, ale mój rodzimy Webland półświadomie wiązałem z klimatem mniej więcej południowej Francji. Geograficznym zaskoczeniem zaś było kiedyś dla mnie odkrycie, że Mała Wanta na mapie Weblandu to tylko część tej wyspy, którą współdzielimy z Furlandią. Do dziś zdarza mi się o tym zapominać... :-)

Jak widzimy niełatwo odpowiedzieć na pytanie gdzie jest Dreamland. Wniosek z tego nasuwa się sam: Dreamland dla każdego z nas znajduje się gdzie indziej ale także to że Dreamland nasz łączy.

P.M.

"Celem działania GPW jest ułatwienie i organizacja rynku sprzedaży-kupna papierów wartościowych na terenie Królestwa Dreamlandu"

Tak brzmi główny postulat w regulaminie Giełdy Papierów Wartościowych. Po długiej nieobecności w Królestwie Dreamlandu instytucja GPW powraca jako wspólny projekt dwóch prowincji Morlandu oraz Furlandii.

Będzie ona działała w systemie niemieckim, a więc każdy zainteresowany będzie mógł inwestować na niej swoje pieniądze. Pracami nad samym mechanizmem i stroną internetową zajmuje się Kukicola. Wszystko idzie w najlepszym kierunku i według niego już za miesiąc pierwsze akcje zostaną na niej sprzedane.

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze utworzone zostaną dwa rynki Papierów Wartościowych. Wtórny i Pierwotny. Na rynku wtórnym klienci będą mogli sprzedawać swoje akcje, które nabyli wcześniej na rynku pierwotnym, innym osobą. Natomiast rynek pierwotny(jak w Realu) zarezerwowany będzie dla firm które bezpośrednio sprzedają akcje.

Otwarcie GPW spowoduje możliwość wykupywania firm i instytucji przez prywatnych inwestorów. Kontrolne pakiety akcji staną się być może w niedalekiej przyszłości celem taktycznych intryg ludzi przedsiębiorczych. Pyzatym handel na niej powinien ożywić sytuacje rynkową KD i będzie wskaźnikiem ewentualnych stagnacji i rozwoju, jeżeli oczywiście zdobędzie odpowiednią liczbę stałych klientów.

Każda firma jaka będzie zainteresowana sprzedażą swoich akcji po wypełnieniu odpowiedniego formularza i rozmowie z Administratorem GPW będzie mogła przeznaczyć określony procent wycenionych akcji do sprzedaży na rynku pierwotnym. Akcje firm będą posiadały także swoje statystyki i analizy na krótką przyszłość co powinno pomóc inwestorom w podejmowaniu decyzji.

Giełda w przyszłości nie wyklucza powiększenia swojej działalności i ekspansji na inne sfery życia gospodarczego. Mamy nadzieje że wokół GPW zaczną się tworzyć mniejsze przedsiębiorstwa oferujące pomoc w handlu(biura Maklerskie), a nawet oddzielne fundusze inwestycyjne czy spółki specjalizujące się właśnie w zarabianiu na Giełdzie.

To jest oczywiście kwestia dalszej przyszłości, oraz przedsiębiorczości mieszkańców naszego Królestwa. GPW może niejako w sama w sobie współpracować z innymi organami tego typu w v-świecie, ale na razie pozostaje to tylko odległym marzeniem.

Pewnego letniego, gorącego dnia siedziałem w swoim domku w Kakutach nudząc się niemiłosiernie. Po ostatniej popijawie w zajeździe raczej nie miałem ochoty tam zaglądać - przynajmniej do czasu aż naprawią dach, wymienią ławy i barman wróci z intensywnej terapii... chcieliśmy tylko pograć w skoki narciarskie ale dach to nie skocznia a ławy to nie narty ... no w każdym bądź razie nie miałem co robić. Postanowiłem zrealizować swoje dawne plany wycieczki i pozwiedzać Książęce lochy. Dowiedziałem się że można je zwiedzać tylko w grupach zorganizowanych. Jako że nie lubię tłumów wykupiłem 14 biletów przez internet (tak mamy internet w Kakutach... czasami). Okazało się że w "mojej" grupie już jeden bilet jest wykupiony. No trudno pomyślałem jakoś to przeboleje jedna osoba to nie czternaście. Nie będę opisywał podróży bo była dosyc cdn

Leśne trakty.

Tutaj drodzy czytelnicy znajdował się fragment wypowiedzi pana Ziętka (imię zmienione) którą raczej w publicznych mediach przytaczać nie sposób. Pozatym korektę tekstów naszej gazety robi kobieta i nie chciałem jej narażać na zawał.

... po 20 minutach kiedy pan Ziętek uspokojony nieco (obietnicą kilku piw w kakuckim zajezdzie) i poproszony o nieco łagodniejszą wypowiedź mogłem kontynuować wywiad...

Dlaczego pana Ziętka tak zozbawił mój pośpiech dowiedziałem się już na przystanku kakuckiego pks-u ... najbliższy autobus odchodził za 2 dni... nie pozostało mi nic innego jak udać się do kakuckiego zajazdu w poszukiwaniu noclegu i jakiegoś ... środka nasennego.

Wasz reporter z leśnych traktów Krzysztof Długopisowski

Morlandzki Geographic czyli świat wg Marion

EDYTORIAL
Zapraszam do przeczytania nowej rubryki w Kurierze Morlandzkim. Będzie ona rodzajem sprawozdania z moich wypraw/ spacerów. Od następnego numeru przyjmie on formę "przewodnika turystycznego" miast Dreamlandzkich. W każdym numerze znajdziecie opis i zdjęcia jednego z miast wraz z jego historią, zabytkami itp. Tak, aby każdy Dreamlandczyk poznał bliżej miasta, zarówno ze swojej jak i z pozostałych prowincji.

Tekst i zdjęcia: Marion baronowa Cirilla

SPACERKIEM PO DOLINIE ......... W CINTRZE Takiej pięknej pogody dawno nie było.. niemożliwością byłoby dla mnie pozostanie w murach zamku, zamiast wyjście na spacer w ten wiosenny słoneczny dzień.. oczywiście z aparatem :) Postanowiłam zacząć spacer od nieco oddalonej części zamku, a mianowicie od lasów w dolinie Van der Veana.

Przede mną ostatnia uliczka.. powoli ucicha miejski gwar.. Przyjemnie jest wejść do lasu.. zanurzyć się w innym świecie.. słychać śpiew ptaków.. biorę głęboki wdech.. czuć las. Kwiaty, trawę, nawet drzewa.. jest niesamowicie.
Idę ścieżką w kierunku rzeki, już słychać jej szum.. co kawałek drzewa całe w kwiatach, wyglądają zachwycająco.. a skoro tak, trzeba porobić kilka

zdjęć.. (zobacz zdjęcie nr ..). Aparatu już nie chowam, bo tuż tuż jest już 
rzeka.. a tam kolejne cuda natury.. przechodzę na drugą stronę przez jeden z 
mostów.. ale postanowiłam nie ich główną ścieżką.. zbaczam w bok w małą 
ścieżynkę, miejscami błotnistą, bo rozciąga się przy rzece.. ale nic, fotograf, nawet amator, musi się czasem poświęcić dla dobra sprawy.. Tutaj nie ma ludzi, a i widoki są bardziej niesamowite.. idę dalej rozkoszując się spokojem i pięknem natury. Te kwitnące drzewa naprawdę wyglądają niesamowicie, słońce odbija się od białych płatków.. nadając wrażenie, jakby drzewa były obsypane nie kwieciem, a puszystym śniegiem.. część drzew schyla się nad rzeka, jakby chciały się przejrzeć w lustrze wody.. (zdjęcie nr... ) idę dalej, co kawałek robiąc zdjęcia.. jak już zacznę, to ciężko przerwać.. zwłaszcza jak co kawałek zauważam coś ciekawego do sfotografowania.. Dróżka powoli się kończy by dołączyć do swojej "większej siostry", nawet już widzę jakąś rodzinę idącą do lasu na spacer.. jednak dalej moja dróżka jest już nie tyle błotnista, co praktycznie zalana.. mała konsternacja.. postanowiłam to jakoś obejść.. więc idę na około. Stawiam ostrożnie kroki, by nie zapaść się w jakimś głębszym błotku.. ale opłaciło się iść tędy.. "przeprawa" zaowocowała w kolejne niesamowite zdjęcia, w tym kaczeńców, złocących się niczym małe słoneczka (zdjęcie nr .. ). Stąd widać także mały strumyk, szemrząc przemyka między drzewami (zdjęcie nr .. ), by dołączyć do rzeki idę dalej, udaje mi się dotrzeć do głównej ścieżki, a właściwie drogi.. jednak nie na długo, po chwili skręcam w lewo, by dotrzeć do źródła strumyka.. widać jak woda wypływa z ziemi.. niesamowity widok, oczywiście tu też robię zdjęcia, strasząc niechcący biedną żabę, która ucieka mi, płynąc z prądem strumyka, biegnę kawałek za nią, ale nie ma szans.. już dawno zniknęła gdzieś.. zanim uciekła zdążyłam zrobić jedno zdjęcie, i to w pośpiechu.. więc najlepszej jakości niestety nie jest.. ale nic. Zanim wróciłam do głównej trasy rozglądam się dookoła, czy jeszcze czegoś nie można by sfotografować.. można! W strumyku leżą kamyczki, zabarwione na różne kolory, połyskując od załamań wody (zdjęcie nr ), która przez nie przepływa.. taa, tylko robiąc zdjęcia trzeba się trochę wygiąć i stanąć w dziwnej pozycji, by nie robić cienia, bo wtedy nie ma takiego efektu.. kamyczki muszą być oświetlone :)
Ok., wracam do trasy.. mijam polankę, czyżby nie było tam nic godnego sfotografowania? Aa, jednak coś.. ukwiecone drzewko, ale o tej porze roku - tylko tyle, więc idę dalej.. poszukując wzrokiem (nazwa kwiatów), bo planowałam zrobić im zdjęcie.. idę dalej.. i.. są! Tuż przed rozwidleniem druk, po prawej stronie, rozciąga się biało-zielony kobierzec.. Podchodzę bliżej, i.. oo! przy drzewie jest nawet parę niebieskich kwiatów z tej odmiany ! (zdjęcie/a nr ..).
Robię kilka zdjęć, ale nie mogę przesadzać, bo jeszcze sporo drogi przede mną, i z pewnością równie sporo zdjęć ;) Postawiam iść w lewą stronę, w prawą warto iść zimą, bo jest tam górka, z której świetnie się zjeżdża, np. na sankach. Idę kawałek, ale co jakiś czas jak nie rowerzysta to pieszy.. więc znowu schodzę ze ścieżki.. i idę przez las. Tym bardziej, że widzę jakiś korzeń, już obrośnięty.. niektóre mchy i porosty są naprawdę ładne.. dlatego często robię im zdjęcia.. takie zielone miękkie poduszeczki.. do tego często pełne robali ;) Dziś znalazłam "tylko" małego żuczka, ale nie chciał zbytnio robić za modela, więc idę dalej.. widoki niesamowite.. niestety na chwilę znowu muszę wrócić do drogi, bo moja trasa zrobiła się "trochę" za bardzo zarośnięta i nie da rady tamtędy przejść. Uff, na drodze póki co nikogo nie ma.. i co widzę? Motylka, o, już są trzy.. pazie królowej.. tańczą wesoło w promieniach słonecznych.. oo, jeden usiadł na piasku, jest szansa, by zrobić zdjęcie.. ale boję się za blisko podejść, żeby mi nie uciekł, więc robię powoli tylko jeden mały kroczek, nastawiając w między czasie zooma.. i jest.. okazja nie zmarnowana.. chociaż jeden motylek, ale na zdjęciu jest (zdjęcie nr ..) Ok.. idę dalej.. widzę ciekawe widoki po lewej, więc znów schodzę z trasy.. robię kilka zdjęć.
No właśnie.. kilka, słońce tak mocno świeci, że promienie obijają się blaskiem od liści.. nadając im prawie księżycowy wygląd. Tu mogę tylko swoje oczy nacieszyć widokiem.. bo na zdjęciach dużo nie będzie widać.. (i faktycznie tak było). Gdy chcę już wracać na drogę, dostrzegam ropuchę.. szybko włączam aparat i powoli się do niej zbliżam, robię najpierw zdjęcia z pewnego oddalenia.. boję się, że mi ucieknie.. ale nie.. jestem już przy niej, kucam obok.. a ropucha nic. Biedna ze strachu udaje pewnie nieżywą.. Robię zdjęcie, ale ropucha jest przesłonięta trochę trawą.. więc biorę patyczek i odsuwam jedno z źdźbeł i robię szybko zdjęcie.. ale widzę, że dalej się nie rusza, więc ponawiam czynność, aż ropucha jest widoczna w całej swojej okazałości.. muszę przyznać, że niezła z niej modelka.. nawet oczami prawie w ogóle nie rusza.. Przesuwam się trochę w prawo, by znaleźć się od strony pysku ropuchy.. taa.. piękne ujęcia.. (zdjęcie nr..). Ale widzę, jak ruszają się ropusze nozdrza, pewnie ze strachu.. Dlatego postanawiam szybko dokończyć sesję zdjęciową i zostawić biedną ropuchę, żeby mogła się gdzieś skryć..
Wracam na ścieżkę.. jeszcze został jeden "stały" punkt, w którym robię zawsze zdjęcia, gdy tu jestem. Idę chwilę, droga znowu przybliża się do rzeki.. już widać w oddali nawet most.. tu znowu zatrzymuję się.. piękna zieleń, po lewej rzeka wesoło szemrze.. błyszcząc od odbijającego się w jej wodach słońca.. (zdjęcia nr.. ) po prawej widzę dwie rodziny, które zrobiły sobie piknik.. panuje sielankowy nastrój.. i z takim właśnie nastrojem wracam, chodź już nieco zmęczona, po ponad dwugodzinnym spacerze. Przechodzę przez most i idę w stronę zamku.. Ale już w myślach planuję, dokąd pójść na następny spacer..
Więcej zdjęć z doliny znajduje się na stronie .......................

Wywiad z Gonfanonierem miasta Segali.

-. Furlandię wybrałem dlatego iż była jak dla mnie najpiękniejszą prowincją i są tutaj wspaniałe osoby. A Segali wybrałem z konieczności bycia Gonfanonierem. Ja osobiście każdemu polecam Miasto Rodo, gdyż to ono jest lubą Furlandii.

-.W Segali mieszka sporo mieszkańców. Czy nie czuje się Pan odpowiedzialny czasem za ich los i karierę?

                       "Moje Poglądy na Dreamland"

Zawsze chciałem być rewolucjonistą. Często mam myśli jak zmienić coś w realu jak i w Dreamalndzie. Według mnie powinno się dokonać rekonstrukcji w Parlamencie. Po pierwsze w Izbę Poselską należałoby trzykrotnie zwiększyć na razie jest w niej zdecydowanie za mało posłów. Uważam że należy zlikwidować Senat. Dobrze by również było gdyby obrady posłów były bardziej otwarte na Dreamlandczyków, czyli po prostu na swoich stronach internetowych wyrażali swoje poglądy a nie tylko wyłącznie na LD. Gdy przybyłem do Dreamlandu dziwiłem się bardzo, że nie ma w ogóle rywalizacji pomiędzy prowincjami wręcz przeciwnie niektórzy ludzie zmieniają prowincje jak rękawiczki (ja też tak niestety zrobiłem). Chciałbym również aby wprowadzono w każdej prowincji inną walutę wtedy byłoby o wiele ciekawiej i mogłyby funkcjonować kantory. A teraz podstawowa myśl tego artykułu czyli zbliżenie do świata realistycznego. Wiem że to nie byłoby łatwe, ale dzięki temu nie mielibyśmy najgorszego czyli "martwych dusz". Co przez to chce powiedzieć? To żeby wprowadzić do Dreamlandu żywność. A wtedy jeżeli ktoś nie zakupiłby jedzenia to .... no właśnie co się dzieje z człowiekiem .... umiera. To jest chyba najlepszy sposób na uniknięcie martwych dusz. Mam nadzieje że nasza gazeta będzie funkcjonowała jak należy to wtedy na pewno pojawią się kolejne artykuły.                                                                              

   Piotr de Pietrowinek

Niedługo wybory!!!

W dniach 3.04-9.04 przeprowadzane będą wybory uzupełniające do Izby Poselskiej, gdyż z mandatu poselskiego zrezygnował Hans wicehrabia Upengres. Po ogłoszeniu informacji przez JKM Edwarda I zarówno na LD jak i w komentarzach pod informacja w aktualnościach rozpętała się prawdziwa wymiana zdań pomiędzy Robertem van Burrenem a Józefem Kalickim. Namiestnik Surmalii uważał że wybory uzupełniające nie były potrzebne. Marszałek Izby Poselskiej miał zupełnie inne zdania na ten temat. Nie od dzisiaj wiemy ze Panowie za sobą przepadają jednak takie komentarze na pewno tego nie polepszą. Jeżeli chodzi o spór myślę, że Robert van Burren miał rację choć nie wnikam w to gdyż nie jestem w Dreamlandzie tak długo żeby osądzać wyroki w tej sprawie aczkolwiek artykuł 18 ustawa 3 mówi o tym wyraźnie. Więcej na http://www.dreamland.net.pl/index.php?id=news&nws=615

NOL-e na terenie Morlandu (fragmenty)

Pierwsze pisane wzmianki o niezidentyfikowanych obiektach latających pojawiają się w na terenie Morlandu w "Opisaniu świata jaki widzimy i jakiego doświadczeniem poznajemy" nieznanego z imienia mnicha z Cintry (XIIIw.). Oto co pisze: "... poświata była wielka tego monstrum, mieniła się kolorami wszelkimi, bzyk, trzask i ssyk były wielkie. Jako ptacy to poruszało się. Trwoga wielka nasz zakon objęła. Złote jajco, monstrum nieziemskie to kurczyło się to urastało, to głośne jak dzwony kościelne było to znów ciche i złowrogie jak noc. Po czem odleciało bezszumnie a my odetchneliśmy z ulga wielką i śpiewaliśmy pieśni do pana naszego w podzience że nas uchronił od tego monstrum" Już w bliższych nam czasach próbowano interpretować dziwne zjawiska w sposób naukowy. W 1823 roku Elleyn So Golbert, profesor fizyki na uniwersytecie w Morburgu tak pisał w swojej książce "Fizyka zjawisk niewiadomych czyli jak tłumaczyć gusła i zabobony w nowoczesnym świecie":
"...wiele zjawisk które prosty lud widzi jako dziwne nadprzyrodzone, jako dzieła diabła, aniołów, bogów wytłumaczyć się da na sposób naukowy. Obiekty przeróżne latające z wielkimi szybkościami np. 200-300 mil w ciągu godziny to złudzenia chorych umęczonych słońcem umysłów. Wszak wiadomo że nic nie może - poza spadającymi z nieba kamieniami zwanymi meteor tak szybko się poruszać. A już bajdurzenia że to pojazdy takie jak balony, sterowane przez ludzi czy inne pozaziemskie istoty są głupotami nad głupoty. Każdy kto zna prawa fizyki wie że przy takich prędkościach ciało ludzkie ulega rozproszeniu i unicestwieniu..."
W najbliższych nam czasach ilość doniesień o NOL jest większa. Więcej jest także zdjęć (telefony komórkowe z aparatem itd.). Oto kilka doniesień z 2007 roku.
Cintra 12 luty 2007 r. "Jestem policjantem na posterunku nr. IV w Cintrze. W nocy z 11 na 12 lutego patrolowałem ulice nieopodal portu. W pewnym momencie

około godziny 3ciej zauważyłem dziwne światło od strony morza. Pomyślałem że 
to jakiś spóźniony kuter rybacki. Po chwili jednak zauważyłem że światło 
zbliża się zbyt szybko jak na kuter. Morze lekko falowało a światło było 
nieruchome w pionie (nie falowało). Przez chwilę pomyślałem że to śmigłowiec 
ale wiatr wiał od strony morza wiec powinienem słyszeć szum silników, nic jednak nie słyszałem. Światło przyspieszyło i po kilku sekundach znalazło się około 100-150 m odemnie. Zatrzymało się i po chwili uniosło ok. 10 m w górę. Wtedy już wiedziałem ze to UFO. Sporo się o tym czytało i słyszało, nie miałem wątpliwości. Obiekt a właściwie światło które go otaczało - bo samego kształtu nie mogłem przez to światło zobaczyć - zbliżył się do mnie na kilka metrów. Następne co pamiętam to jakiś starszy pan który próbował mnie ocucić. On sam niestety nie widział obiektu. Od tego czasu cierpię na bezsenność i bóle głowy..."
Kakuty 26 sierpień 2007 r.
 Wkrótce dalszy ciąg ...

Piłka jest jak królestwo.

Piłka. Dla mnie piłka częściej jest zbudowana z pikseli niż okrągła. Nie lubiłem nigdy biegać za piłką - biegać bez piłki uwielbiałem ale za piłka co to, to nie. Za to grać w gry związane z piłką, o to tak. I te wymagające dobrej koordynacji palców na klawiaturze i takie gdzie bardziej angażujemy mózg. Dlaczego to pisze? Pisze to dlatego że jakiś czas temu na naszym Dreamlandzkim podwórku została zorganizowana liga piłkarska. Pograć z prawdziwymi ludźmi to jest to co tygrysy lubią najbardziej. A jeśli tych ludzi się zna - chodź by tylko wirtualnie to już jest pełnia szczęścia. Wszystko pięknie się zapowiadało. Było pięknie kilka dni. Później. Później było bardzo dreamlandzko. Co przez to rozumiem? Ano to że tak w Dreamlandzie jak i w Dreamlandzkiej Lidze Piłkarskiej uczestnicy mają słomiany zapał. Smutne to, czasem wręcz przerażające ale prawdziwe. Liga dotrwała do końca rozgrywek - już dwa sezony ale bawiło się nią pod koniec może z 25% zapisanych, pełnych entuzjazmu ludzi. W naszym królestwie obawiam się że jest jeszcze gorzej. Może z 10% pomysłów jest realizowanych do końca, może z 10% dobrze się zapowiadających ludzi; a dobrze się zapowiadać w naszych warunkach to chociażby się przedstawić na liście dyskusyjnej, istnieje na tyle długo w naszym kraju żeby ich zapamiętać. Cóż taka specyfika naszego społeczeństwa. A może nawet specyfika społeczeństw w ogóle. Szkoda tylko tego że mamy mało obywateli, mieszkańców i z tej znikomej liczby te 10% to są jednostki, dosłownie jednostki. Może sposobem było by większe zliberalizowanie naszego królestwa? Czy za cenę dziesiątek głupich wiadomości na liście, za cenę setek naiwnych, niedouczonych statystycznie mieszkańców warto pozyskać tych kilkunastu czy fantastycznie myśląc kilkudziesięciu obywateli coś robiących? Obywateli Dreamlandu a nie mieszkańców internetu. Ja uważam że warto zaryzykować. Każdy oczywiście może a w społeczeństwie demokratycznym powinien wręcz mieć swoje zdanie na ten temat. Tyle tylko że w posiadaniu swojego zdania na ten temat potrzebna jest dyskusja a takiej niestety na listach naszego królestwa nie widzimy.

P.M.

Stary piec, a nowy palacz - czyli krótko o nowościach w Morladzie..

"Nowe instytucje powołane do istnienia przez Księcia Grandina to ciekawe twory, które mogą dużo w przyszłości przynieść Morlandowi. Jednak samo ich utworzenie nie wystarcza. Potrzebni są ludzie, którzy owymi placówkami będą kierować. Bez odpowiedniej kadry cały plan zmian w Księstwie upadnie."- Bez wątpienia zgadzam się z Pawłem wicehrabią von Gratz, byłym Namiestnikiem Naszej prowincji.
 Stan w jakim się ona znajduje w tej chwili zawiera więcej niewiadomych niż konkretów. Nowo powołane instytucje przez obecnie nam panującego Księcia Grandina są niebywale potrzebne, ale ich przyszłość zależy głównie od kondycji personalnej Morlandu.
Sytuacja ta przypomina mi wspomnianą w tytule zmianę palacza. Stary piec-Morland w chwili przejęcia sterów przez Księcia Gabriela jest nieprzygotowany do tak szybkiego rozwoju sytuacji. Nowy palacz dorzucając do pieca kolejne łopaty węgla-przemian, równie dobrze może wyciągnąć z niego więcej energii i mocy co doprowadzić jego trybiki do ruiny a całość przegrzać i spowodować że nie będzie się przez długi czas do niczego nadawał.
Kluczowym w tej sprawie wydaje się wątek zareklamowania Morlandu w Dreamlandzie jako prowincji przyszłościowej otwartej na nowe pomysły i obywateli którzy by chcieli przeprowadzić się do Nas w celu rozwinięcia kariery.
W tej sprawie chciałem także skontaktować się z obecnym Namiestnikiem JKW Gabrielem, jednakże z powodu jego urlopu zdołałem jedynie otrzymać odpowiedź na niektóre moje pytania.
Przez ostatni miesiąc w Morladzie zaczęły działać instytucje kulturalne i społeczne. Ruszyła aktualizacja stron miast w Morladzie zapoczątkowana przez wizyty Księcia a później p. Jaroslava de la Szczura Ministra Promocji i Spraw Obywatelskich
Powstało Książęce Muzeum Dorobku Narodowego którego celem jest archiwizacja i połączenie stron Muzeów Morlandzkich oraz instytucji kulturalnych. Zadanie to powierzono Martinowi von Dreaml. KMDN ma działać na podstawie wytycznych Ministerstwa Kultury, Nauki i Sportu na które z niecierpliwością czekamy. Kolejnym sukcesem obecnej administracji jest powołanie Książęcej Agencji Prasowej na której czele stanęła Lady Marion Cirilla. Wydawane będą gazety które według założenia twórców organu mają zapełnić nisze w Dreamladzkiej prasie.
Naszą prowincje ma zalać fala atrakcyjnych konkurów i napływ świeżej krwi na którą tak bardzo stawia Rząd.
Być może w chwili ukazania się tego artykułu sytuacja w Morladzie na tyle się wyklaruje że będziemy mogli o jej przyszłości mówić z większym optymizmem i pewnością.
Tymczasem jednak należy wstrzymać oddech i spokojnie obserwować zmieniającą się rzeczywistość i w miarę naszych możliwości pomagać w naprawieniu Królestwa i Morlandu.

Etherard de Godwin

Wirtulandia, początek nowego v-państwa.

Nasza gazeta jako pierwsza ma zaszczyt przekazać Wam drodzy czytelnicy wiadomości z pierwszej ręki. Jak zawsze szukając nowości i różnego rodzaju sensacji, zdołaliśmy przekonać Pana Cyrica van den Sune-Buurena do wywiadu na temat jego nowego pomysłu.

            Około dwa tygodnie temu Cyric van den Sune-Buuren wpadł na pomysł micronacji która by miała w swoich głównych założeniach pomagać młodym mieszkańcom v-państw.

            Wywiad przeprowadzony został 26 kwietnia, jeszcze przed opublikowaniem wiadomości publicznie i rozmowach z Rządem KD i Królem. A więc wszystkie ważne decyzje będą zapadać w ciągu kilku następnych godzin. Redakcja obiecuje że będzie śledzić tą sprawę i informować o rozwoju sytuacji poprzez nasze strony.

Wywiad (26:04:2008r.) sir Cyric van den Sune-Buuren-sir Etherard de Godwin, redaktor

Etherard: Skąd się wziął pomysł na stworzenie Wirtulandia?

Cyric: Więc..... pewnego czasu wstąpiłem w szeregi Micropolis Wolnego Miasta. Wszystko było ok., lecz nagle powstał bunt i mieszkańcy chcieli obalić prezydenta miasta. Następnie ktoś włamał się na strony Micropolis i tak się oto zakończył mój epizod w Micropolis. Kilka dni temu postanowiłem odbudować to miasto, oczywiście za zgodą Macieja Farona. Lecz ten się nie zgodził. Pomyślałem więc zrobię swoje v-państwo. No i tak oto mam zarys Wirtulandii. Tutaj nie trzeba być obywatelem żeby cos osiągnąć. Wystarczą dobre chęci i trochę czasu.

E: Czy jesteś świadom skutków jakie może spowodować powstanie Twojej Micronacji?

C: Oczywiście... mogę zostać wyrzucony z Królestwa Dreamlandu. Dlatego będę rozmawiał z JKM Edwardem w jej sprawie w najbliższym czasie. Jak mówię to nic pewnego to tylko taki zarys :) Tutaj chodzi o zabawę i naukę zarazem jak coś osiągnąć w v-państwie. Mam nadzieję, że JKM to zrozumie.

E: Jaką role pełnisz w swoim państwie? Jaki system władzy tam panuje?

C: W Wirtulandii panuje ustrój demokratyczny. Natomiast ja teoretycznie przyjąłem funkcję Króla. Tak jak mówię. Jeżeli JKM nie zgodzi się to zostawię Wirtulandię i wrócę do KD.

E: Prawdopodobnie w chwili ukazania się Kuriera wszystkie ważne sprawy zostaną już rozstrzygnięte.. od jak dawna przygotowywałeś Wirtulandię?

C: Mniej więcej od półtorej tygodnia :) wszystkie za i przeciw ustrojów wszelkiego rodzaju.
Począwszy od Monarchii Konstytucyjnej aż do panującej demokracji.

E: Czemu więc nie spytałeś się o zdanie Króla przed tym jak zacząłeś pracować?? jeśli wrócisz do KD to co się stanie z obywatelami Wirtulandii?

C: W Wirtulandii nie ma obywateli. Jedynie są mieszkańcami. Do JKM nie poszedłem ze względu na to, że o tym nie pomyślałem oraz nie wiedziałem jak do tego podejść jeżeli miałbym rozmawiać? E: Jak rozumiesz pomoc dla nowych mieszkańców?

C: Jak już wspomniałem wyżej Wirtulandia ma pomóc młodym mieszkańcom zapoznać się z v-państwami. Poznać prawo panujące w mikroświecie. Sam z własnego doświadczenia wiem, że nie łatwo mi było zaczynać. Szczerze mówiąc chciałem zrezygnować, gdyż nie mogłem nic zrobić. Aktualnie jestem ciałem i duszą w KD i nie zostawię go dla Wirtulandii.

E: Dziękuję za poświęcony mi czas.

Nasza gazeta dowiedziała się także o stanowisku Króla JKM Edwarda na ten temat, jednakże na życzenia Pana Cyrica, nie zostanie ono tu przełożone.

Wywiad z Marcusem Estreicherem

  1. Dlaczego postanowił Pan odejśc z Dreamlandu?? Czy jakaś osoba Panu "zaszkodziła"?

Nie, raczej nie zaszkodziła mi żadna konkretna osoba - staram się zwracać uwagę na to, co jem i zawsze wybieram do konsumpcji wyłącznie osoby zdrowo
wyglądające, najchętniej młode... Więc raczej to nie to. Tak się jakoś złożyło, że z jednej strony byłem realowo coraz bardziej zajęty i trudno było mi znaleźć czas na zabawę w Dreamland, a jeśli już ten czas jakoś znalazłem - okazywało się, że znajduję Królestwie dużo więcej nieprzyjemności i rozczarowań, niż satysfakcji i przyjemności. Wiele rzeczy
budziło mój sprzeciw i niezadowolenie, bardzo rozczarowała mnie postawa kilku osób, które niezwykle lubiłem i ceniłem, zaś z racji realowego zaangażowania, o którym wspomniałem, nie miałem czasu i siły, by się z tym
wszystkim zmierzyć. Musiałbym być dużo bardziej szalony niż faktycznie jestem, żeby w związku z tym poświęcać te kilka wolnych chwil na przesiadywanie w miejscu, którego klimat ewidentnie mi przestał odpowiadać.

2.Nastepnie Pan wrócił. Co skłoniło Pana do powrotu na "stare  śmieci"?

Widocznie okazało się, że jestem dużo bardziej szalony niż mi się wydawało... A poważnie - zmieniło się parę rzeczy i doszedłem do wniosku, że jednak starczy mi czasu i sił, żeby spróbować trochę podziałać i powalczyć o taki Dreamland, w jakim będę się lepiej czuł. Dodatkową motywacją było też przywiązanie. Ta zabawa to jednak nałóg, wciąga i trudno
to tak po prostu rzucić.

3.Niejednokrotnie bylismy swiadkami Pana sprzeczek z markizem Wakowskim.Prosze coś o tym opowiedzieć.

Nie bardzo wiem, co miałbym powiedzieć, żeby dało się to później jeszcze wydrukować. Jak widać nie przepadamy za sobą, mamy różne poglądy na kilka spraw...

4.Jest Pan gorącym przeciwnikiem głosów ważonych. Prowadzi Pan wiele kampani na ten temat.Dlaczego az tak ostro czy nie wysatrczyłaby by czasami dyskusja?

Jestem otwarty na dyskusję. Owszem, lubię czasem napisać coś ostrzej, wywołać kontrowersję jakąś wypowiedzią, czy grafiką, generalnie w jakiś sposób podnieść ciśnienie zgromadzonym. Ale ilekroć pojawiają się merytoryczne argumenty, ilekroć ktoś faktycznie chce podyskutować na jakiś
temat, staram się dyskusję podjąć. Nie jest to tak spektakularne, więc można łatwo to przeoczyć, ale dyskusja na ile jest możliwa - jest prowadzona. Gwarantuję Panu, że jeśli kiedykolwiek poważnie zwróci się do mnie z jakąs wątpliwością, pytaniem czy argumentacją, będzie Pan miał swoją
dyskusję.

Czy był PAn kiedys w jakiejs partii politycznej?Czy zamierza Pan wstąpic  do którejs z nich?Której partii poglądy są obecnie Panu najblizsze?

W skrócie: tak, tak i nie, żadnej. Byłem przez jakiś czas członkiem Partii
Szachów i Pionków, przyznam szczerze - nie specjalnie aktywnym. Zawsze skupiałem się na konkretnych pracach dla wykonania których "wielka polityka" nie miała wielkiego znaczenia. Jest cała gama zajęć, które po prostu trzeba wykonywać będąc Namiestnikiem, organizatorem jakiejś imprezy,
czy
prezenterem radiowym, dla których funkcjonowanie w tej czy innej partii niespecjalnie ma znaczenie. I zawsze takie kwestie mnie bardziej pociągały,
nigdy nie nęciło mnie do pisania tej czy innej ustawy regulującej jakąś trzeciorzędną kwestię... W końcu opuściłem Partię Szachów i Pionków stwierdzając, że jej działalność przybrała patologiczny charakter, o czym napisałem kiedyś publicznie i co stało się przyczyną olbrzymiej awantury. Ostatecznie, jak już pisałem - do swojej działalności przynależność partyjna nie była mi potrzebna. Wszystko jednak zmieniło się w ostatnich tygodniach. Moje odejście i powrót uświadomiły mi, że Królestwo Dreamlandu
potrzebuje jednak generalnego remontu, przebudowy - generalnie, pracy z rzeczami fundamentalnymi.Dlatego tym momencie przyjmuję zupełnie inną, niż
kiedyś postawę: drobne prace, owszem są ważne, ale najważniejsza jest generalna zmiana koncepcji funkcjonowania administracji KD, a ta jest możliwa do przeprowadzenia jedynie dzięki zmianom w obowiązującym prawie, a
to z kolei wymaga zdobycia większości w Izbie Poselskiej. W związku z tym pracuję obecnie nad stworzeniem nowej partii, która będzie promowała demokratyzację Królestwa Dreamlandu.

6.Wiele Dreamlandczyków zastanawiłało się dlaczego zrezygnował Pan z funkcji posła oraz tytułu szlacheckiego(bodajze diuka)Czy nie zrobił Pantego celowo a jezeli tak to dlaczego??

Najpierw sprostowanie: nigdy nie byłem posłem. Jednakże przed odejściem zrezygnowałem ze wszystkich pełnionych urzędów, więc gdybym był posłem, pewnie też bym z tej funkcji zrezygnował. Miało to związek bezpośrednio z wyrokiem Sądu Królestwa w sprawie ze skargi Prokuratora Generalnego przeciw
Komisji Wyborczej Królestwa, której byłem przewodniczącym. W wielkim skrócie: Jego Królewska Mość, uprawniony do nadawania i odbierania praw wyborczych w systemie informatycznym, nie włączył sobie uprawnień wyborczych w tymże systemie, za co przed sądem stanęli członkowie KWK (a konkretniej - ja osobiście, jako jej przewodniczący), choć akurat nikt z nich nie ma uprawnień do dokonywania takich manipulacji w systemie. Sąd rozstrzygnął o wystąpieniu uchybień w przeprowadzeniu wyborów, mimo iż ja i
członkowie Komisji Wyborczej Królestwa żadnego błędu nie popełniliśmy, a jedyną osobą która w jakimkolwiek stopniu przyczyniła się do nieprawidłowości był sam Król. Już samo takie rozstrzygnięcie przypomina przysłowiowe wieszanie cygana za zbrodnię kowala, dodatkowo jednak szczególny mój niesmak wzbudziła postawa Króla, który stwierdził, że prawo
jest prawo i skoro Sąd rozstrzygnął akurat w ten sposób, to on ten wyrok w
pełni akceptuje, choć również uważa, że nie jest zupełnie satysfakcjonujący. Zadeklarowałem wtedy, że ja takiego absurdu nie będę popierał, ani nie będę akceptował - a skoro większość urzędów pełnię z woli
Króla, rezygnuję z nich. Z tytułem arystokratycznym rzecz przedstawiała się
podobnie, choć na trochę innej płaszczyźnie, nie chciałbym w tym momencie jeszcze tej historii przywoływać, bo i tak się rozgaduję straszliwie. W każdym razie - wróciłem, by z tymi wszystkimi absurdami walczyć, a na razie
poniekąd muszę się ugiąć i chwilowo grać według zastanych reguł, ale mam nadzieję wkrótce zmienić je na zdrowsze. Tak, bym ze spokojem i dumą mógł znów wrócić do konkretnych zajęć, pracy w administracji i z dumą nosić tytuł arystokraty. Taki jest aktualnie mój cel.

Kim Pan był (jest)w Dreamlandzie?Proze opowiedziec o swojej karierze.

Już z racji tego, że przybyłem do Dreamlandu w marcu 2005 i siedzę tu ładnych parę lat, trochę by zajęło opowiadanie o mojej historii. Zainteresowanych odsyłam do Micropedii, która jest naprawdę bogatym źródłem
informacji o Królestwie Dreamlandu i mikroświecie w ogóle. Z rzeczy, których nie ma w Micropedii, to ostatnio dowiedziałem się na przykład, że jestem trollem. Możliwe, że coś w tym jest.

Jakie plany na przyszłość?Czy zamierza Pan sie starac ponownie>o mandat posła?

Powtarzam, nigdy nie byłem posłem ani nigdy nie starałem się o mandat posła. W chwili obecnej jednak rzeczywiście mam plany związane z utworzeniem nowej partii i zdobyciem w Izbie Poselskiej większości niezbędnej do wprowadzenia w Królestwie Dreamlandu zmian nieco usprawniających funkcjonowanie demokratycznych mechanizmów. Podążanie tą ścieżką jest moim zdaniem jedyną szansą na rozwój Dreamlandu, to wyróżni nas od innych mikronacji, gdzie de facto panuje zamordyzm i być może sprawi, że nabierzemy wiatru w żagle.   Received on Tue 28 Oct 2008 - 02:36:03 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET