No coż, chyba wypada mi zabrać głos :-)
Nie mam dwóch najwyższych orderów scholandzkich, ani dwóch honorowych obywatelstw naszego Sojusznika. Dzięki uprzejmości Jego Ekscelencji Krystiana hrabiego Gmurka, Ambasadora Scholandii i oczywiście Jego Królewskiej Mości Ulryka Dariusza, doszło jedynie do wyjaśnienia wątpliwości - powiedzmy - technicznych. Mam zaszczyt być kawalerem Krzyża Wielkiego Orderu Św. Ulryka i jednocześnie honorowym obywatelem Królestwa Scholandii od 15 czerwca 2003 roku, kiedy to stosowny dekret wydał ówczesny król Scholandii, obecnie Jego Królewska Wysokość Armin Frederik. Odznaczenie to, jak i honorowe obywatelstwo, przyjąłem za zgodą Korony. Uważam, że każde zagraniczne odznaczenie czy wyróżnienie o charakterze państwowym winno być przyjmowane wyłącznie za zgodą Króla, choćby już tylko ze względów kurtuazyjnych, jeżeli nawet nie prawnych.
A co do losów dekretu z 2003 roku, to szczęśliwie uchronił się od niebezpieczeństw kilku przeprowadzek i wciąż dumnie prezentuje się w gabinecie.
Jak mówiłem - wszystko się zmienia, czy też może raczej posuwa się uparcie do przodu. Sam padam tego ofiarą i obecnie próbuję dzielić mój wirtualny czas między sądownictwo a chęć uruchomienia przedsiębiorstwa, starając się jednocześnie nie dopuścić do całkowitego wygaśnięcia tylu fascynujących niejednokrotnie znajomości zarówno tutaj, jak i w pozostałych mikronacjach. Oczywiście pocieszające jest to, że nie cierpimy w mikronacjach na jakś formę zbiorowej amnezji.
No i się zrobiło jakoś długo... Czas kończyć :-)
Z poważaniem,
(-) Artur Piotr, RS.
P.S. Czyż to nie jest piękne ujęcie istoty rzeczy: "(...) ale w Dreamlandzie był najpierw (jak każdy, kto dziś jest kimś ;P)." - bon mot pierwszej klasy, moje gratulacje :-) Received on Thu 23 Oct 2008 - 03:30:18 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET