KRÓLEWSKI PAŁAC
EKHORN
Dnia 26 sierpnia 2008 roku
Dreamlandczycy!
Dziś bez liczby mnogiej i zachowywania dreamlandzkiego ceremoniału. Będzie w miarę krótko i w miarę możności konkretnie.
Piszę ten list pod wpływem ostatniej wypowiedzi M. Estreichera, co zaraz stanie się równie oczywiste, co zrozumiałe. Jest prawdą, że ostatnio dysponowałem niewielką ilością czasu, którą mogłem poświęcić na wirtualny świat. To zresztą mogli zapewne zaobserwować wszyscy współpracownicy i funkcjonariusze Korony. Prawdą jest także, że nie czułem się z tym dobrze, bo doskonale jestem świadom obowiązków, jakie na mnie ciążą. Nie ustanowiłem regencji w związku z faktem, że miałem wystarczająco dużo czasu, by sprawy bieżące i nie cierpiące zwłoki załatwiać w większości przypadków od ręki, a także być na bieżąco z listą dyskusyjną. Wszystkich, którzy nie otrzymali odpowiedzi ode mnie mimo upływu 4-5 dni (taką granicę sobie ustaliłem dla korespondencji), przepraszam za zwłokę - najlepiej będzie wysyłkę listu ponowić, o czym już informował Marszałek Dworu. Prawdopodobnie bowiem listy takie padły ofiarą nazbyt ambitnej funkcji broniącej mnie przed spamem (problem już naprawiłem).
Tak się składa, że mam teraz znacznie więcej czasu - i zamierzam wykorzystać go oczywiście na Dreamland. Problemy z moim harmonogramem realowych zajęć służbowych i prywatnych były (mam nadzieję) tymczasowe i w najbliższym czasie już się nie powtórzą.
Nie zamierzam odpowiadać ani na zarzuty ws. tytułu Fidei Wandae Defensor (już sprawę wyjaśniałem, a nie mam w zwyczaju się powtarzać), ani na zarzuty związane z Surmalą. W tej ostatniej sprawie zresztą, po długiej korespondencji, docieramy z Księciem Kalickim do sedna i jestem pewien, że uda się nam wspólnie wypracować najlepszą dla Księstwa decyzję. Raport komisji ws. prowincji otrzymałem i na jego podstawie skontaktuję się z każdym Namiestnikiem Koronnym, żeby wyjaśnić wszelkie zaniechania i błędy, jakie dostrzegam zarówno na podstawie raportu, jak i moich własnych obserwacji. Zwracam uwagę, że rzeczony raport dotyczył tylko spraw technicznych (aktualizacja stron, wadliwe linki, itd.) i został przekazany do mojej wiadomości - nie planowałem i nie planuję upubliczniania go.
Uświadomiłem sobie natomiast fakt - myślę, że także dzięki p.
Estreicherowi, za co jestem mu wdzięczny - że zawiodłem w jednej
sprawie. Otóż zawiodłem Dreamlandczyków, jeśli chodzi o upewnianie Was,
że Król jest w Królestwie, jest w Ekhorn, i że Król panuje. Proszę
jednak o wybaczenie: mogłem być ministrem tego czy innego resortu,
mogłem być przez dłuższy czas premierem, mogłem być nawet Marszałkiem
Dworu - ale monarchą aż do niedawna nigdy nie byłem. Król nie może
odzywać się publicznie raz na kilka miesięcy, "tylko z okazji Mowy
Tronowej na otwarcie kadencji" - w ten sposób nie realizuje jednej z
istotnych funkcji, jakie łączą się z wykonywaniem Korony. Zapowiadam
zatem, że Korona będzie nieco aktywniejsza publicznie; wyciągnę wnioski
z tego, gdzie popełniłem błąd.
Proszę jednak oczywiście nie spodziewać się, że nagle stanę się aktywny
na liście dyskusyjnej w takim stopniu, w jakim aktywny byłem przed
wstąpieniem na tron - w wielu sprawach nie mogę, nie chcę i nie będę się
wypowiadał, jako że w naszych warunkach Korona musi zachowywać
obiektywizm. W przeciwnym wypadku Król - jeśli jest konstytucyjnie tak
silny, jak w Dreamlandzie - nie będzie Królem, tylko rodzajem
koronowanego sabotażysty.
A propos obiektywizmu - luźna myśl - to, że odmawiają mi go od czasu do czasu i ci po jednej stronie sporu, i inni po drugiej, jest (paradoksalnie!) tylko dowodem na to, że udaje mi się go zachowywać lepiej, niż nawet mógłbym oczekiwać. A czy jestem nazywany Kiepskim, czy Miernym, czy też Dostatecznym (w pełnych pasji przemówieniach awansuję zgodnie z gradacją ocen w szkole - wkrótce stanę się prymusem), to mnie naprawdę niezbyt interesuje. Interesuje mnie tylko to, że nie mam wątpliwości, że wierzycie, że robię wszystko, co w mojej mocy, by jak najlepiej wywiązywać się z moich obowiązków wobec Was i Królestwa. Ja w każdym razie jestem pewien, że wszyscy tutaj chcemy pracować dla dobra Dreamlandu - sztuka tylko, by nasze narracje spotkały się w punkcie, w którym można zrobić coś pożytecznego.
(-) Edward I Artur, R.
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET