Re: [dreamland] Z Bramy Sarmackiej

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 25 Aug 2008 21:50:53 +0200


Witam,

> Nie będę się kłócił, kto jest najwybitniejszym Dreamlandczykiem
> - z pewnością nie ja, ale nie uznałbym za niego również Marcusa
> Estreichera. W państwie, które właśnie skończyło 10 lat, nie można
> wybierać "najwybitniejszego" z perspektywy roku, dwóch.
> Marcusie - nie chcę urazić tą wypowiedzią Ciebie. Po prostu nie
> podoba mi się, gdy ktoś posługuje się nazwiskiem Dreamlandczyka,
> by Dreamland szkalować i jestem pewien, że Ty też tego nie chcesz.

Tak, rozbawił mnie ten fragment artykułu z Bramy - znak, że jednak warto czasem poczytać LDKD i generalnie przelecieć się po mikronacjach. Oczywiście nie uważam się za najwybitniejszego Dreamlandczyka... choć uważam się za jednego z niewielu Dreamlandczyków, którzy w tym momencie widzą w jak fatalnym kierunku prowadzone jest Królestwo Dreamlandu i jednym z niewielu, którzy w jakiś sposób próbowali temu zaradzić.

Niestety - i teraz nie piszę tego z jakąś mściwą satysfakcją w rodzaju "ha! odchodzę, a Dreamland zginie w ciągu pół roku, zobaczycie", po prostu wyrażam swoją opinię - moim zdaniem Dreamland karłowacieje, między innymi przez to jak zachowujecie się Ty i Edward (choć w Twoim przypadku raczej chodzi o to, jak się zachowywałeś kiedy jeszcze byłeś aktywniejszy politycznie - w jak negatywny sposób wpłynąłeś na kształt obecnej sceny politycznej w KD), a ja w tej chwili już nie mogę nic z tym zrobić, bo po prostu nie mam czasu teraz na tak intensywne działania w KD jak jeszcze parę miesięcy temu. Być może w przyszłości znajdę więcej czasu by te wszystkie uwagi, które zgłaszałem w różnych dyskusjach spisać, teraz zwrócę uwagę tylko na trzy w miarę aktualne kwestie: 1) co tam w Surmali? minęło już ładnych parę tygodni w ciągu których ja i Pablo byliśmy gotowi zafundować prowincji ożywczy wstrząs, jak z perspektywy tego czasu wygląda słuszność decyzji JKM by się na nas wypiąć i powołać Komisję, której efektów prac nawet nie widzieliśmy (a ja sam taki przegląd mógłbym zrobić w kilka dni), 2) przykład sprzed paru dni (z wczoraj?): z "przecieku" na LDKD widać, że młody obywatel chciał coś zrobić w AKD, a Ty znów bawisz się w wielkiego szefa i gościa zlewasz próbując mu pokazać "kto tu rządzi" i nie pozwalając działać w miarę samodzielnie, tylko dywagujesz kto miałby mu szefować w wykonywaniu jego pomysłu, 3) polityka zagraniczna - ta dyskusja, w związku z którą zabieram głos jest po prostu śmieszna, jako MSZ sam robiłeś wszystko żeby osłabić Sojusz i wzmocnić samodzielną pozycję Dreamlandu (WKE, zbliżanie do Wandystanu), a Scholandię traktowałeś "z buta" - nie mówię, że to zły pomysł, ale jak widać, jego konsekwencje nagle Cię przerosły.

Oczywiście, nie wszystkie niedomagania w KD są winą Twoją, czy Edwarda - tu można mówić co najwyżej o grzechu zaniechania, który dotyczy w tym momencie również i mnie (ale ja nie jestem Królem KD). Demokracja w KD dostała zapaści i zdechła. Izba Poselska, Rząd - te organy trwają miesiącami w jakimś chorym stanie zawieszenia. Konstytucyjny ustrój KD w obecnym kształcie jest niewydolny. Partie polityczne zamiast faktycznie używać swojej organizacji i członków do robienia czegoś konkretnego raz na parę miesięcy po prostu organizują bezsensowny desant na Izbę Poselską, a później same nie bardzo wiedzą co ze sobą czynić. Mamy przerośniętą administrację na każdym szczeblu - ale to byłoby jeszcze nic, sęk w tym, że ta administracja jest często obsadzona. Bez trudu znajdzie się w KD kilkadziesiąt stanowisk, których opiekunowie nic nie robią miesiącami.

Brak jest jakiejkolwiek świadomości obywatelskiej Dreamlandczyków - nikt nie próbuje rozliczać i kontrolować urzędników, bo to albo partyjni koledzy albo członkowie rodu. Może i dlatego jedny uważają mnie za oszołoma, a drudzy za wybitnego Dreamlandczyka - bo ja jeden próbowałem to robić. To wszystko też jest chore i nie rokuje szans na poprawę.

Tak naprawdę w Dreamlandzie trzeba by wykonać masę uczciwej pracy, żeby to wszystko zmeliorować, odświeżyć i udrożnić - administrację i mechanizmy jej funkcjonowania, świadomość obywatelską, mentalność. To wszystko się rozpieprzyło jakiś czas temu i teraz coraz bardziej się degeneruje. Być może w tym rozpieprzaniu i ja miałem swój udział.

Ja przyznaję uczciwie - nie czuję się w tej chwili na siłach, by coś z tym zrobić. Po ostatnich historiach czuję, że bezwładność całego systemu trochę mnie przerasta i na sensowną walkę trzeba by było poświęcić znacznie więcej czasu niż mam go teraz. Poza tym, potrzebuję przerwy.

W związku z tym wszystkim - nie dziwię się Scholandii, że nie oglądając się szczególnie na Dreampolis próbuje współdziałać ściślej z Sarmacją. Co więcej, sam na ich miejscu bym tak zrobił i życzę im sukcesów. Nie demonizujmy Sarmatów - owszem i u nich zdarzają się idioci i krętacze, ale przecież to jest największa obecnie mikronacja i wątpię, żeby swoją politykę zagraniczną opierała na pomyśle "uwiedzenia i porzucenia" Scholandii, byłoby to niepoważne. Dawno nie byłem w Scholandii i nie wiem, jak to u nich wygląda, ale u nas jest tak, że sami z sobą nie możemy sobie poradzić i nie dziwię się, że goście zza granicy odnoszą wrażenie, że KD pogrąża się w bagnie. Sam odnoszę takie wrażenie, tylko że ja nie mam wyboru - urodziłem się w KD i nie mogę sobie wybrać, że nagle powspółpracuję z jakimś innym państwem, raczej razem z KD pójdę na dno.

I ostatnia kwestia - Edwarda I Miernego. Tak, uważam Edwarda za najgorszego Króla w historii KD. Przy czym nie dlatego, żeby to był głupi człowiek. Edward Krieg jest jedną z tych osób, kóre właśnie mógłbym uznać bez mrugnięcia okiem za najwybitniejszego Dreamlandczyka. Po prostu jest ewidentne, że Edward nie ma czasu na KD, a teraz jak nigdy KD potrzebuje czasu jakiejś mądrej osoby. Edward znajduje się w patowej sytuacji - czego mu nie zazdroszczę i współczuję: nie może oddać nikomu Korony, bo na horyzoncie nie ma nikogo kto rokuje nadzieje na bycie wybitnym monarchą (ostatecznie, gdyby nie brak doświadczenia w sprawach międzynarodowych, warto byłoby rzeczywiście rozważyć np. Marrion czy Jubei), sam natomiast nie jest w stanie zdobyć na wyprowadzenie Królestwa z mielizny na jaką wpłynęło, bo nie ma na to czasu zwyczajnie. Nie rozumiem w tym kontekście kilku jego decyzji (standardowy zestaw: obrońca wiary wandejskiej, kwestia Surmali), które były ewidentnie głupie - ale tłumaczę je właśnie tym, że formalnie nie mogąc/ nie chcąc przekazać korony, w wielu sprawach zawierzył doradcom i jest im uległy, samemu nie mając wielkiego rozeznania w tym co robi.

Kończę - to najgorszy i najbardziej mętny mail, jaki ostatnio napisałem i zdaję sobie z tego sprawę. Żeby jakoś systematycznie wyłożyć wszystko, co sądzę na temat obecnej sytuacji KD potrzebowałbym dużo więcej miejsca i czasu niż faktycznie teraz ich mam. Napisałem jednak to wszystko po to, żeby Ci, którzy faktycznie myślą nad stanem i przyszłością KD ewentualnie powyławiali sobie z tego strumienia świadomości różne kwestie i je przemyśleli. W tej chwili to wszystko co mogę zrobić. Jeszcze raz muszę podkreślić, że jest mi z tego powodu niezmiernie przykro. Nawet nie to, że jestem zły czy zirytowany (bo w końcu - to tak, jakbyś Ty i Twoja koncepcja KD zwyciężyła, przetrzymaliście mnie). Po prostu smutno mi trochę, że tak właśnie to wygląda.

Podsumowując: chrzanić to kto z kim się bzyka na szczeblu międzynarodowym - weźcie się za naprawianie KD, bo niedługo nie tylko Scholandczycy ale i w ogóle nikt nie będzie miał tu czego szukać. No bo tak szczerze - co mamy w tym momencie do zaoferowania swoim partnerom? Króla-zombie, IP w konwulsjach, aparat administracji poza jakąkolwiek kontrolą zdominowany przez dwa rody, bierne społeczeństwo...

--
Marcus Estreicher

PM. Chyba przeniosę się do tej Surmali. Poziom aktywności tej prowincji
będzie dobrze współgrał z moim poziomem aktywności. Będziemy sobie smętnie
oscylować wokół zera.
Received on Mon 25 Aug 2008 - 12:51:07 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET