> E> niezależną politykę. Nie chcę niczego ujmować świetnym Namiestnikom,
jak
> E> np. obecny Prezydent Weblandu - ale to są raczej administratorzy, niż
> E> wizjonerzy, czy charyzmatyczni przywódcy zdolni wykrzesać z prowincji
to,
> E> co potrafił z niej wydobyć np. ten niedobry Morfeusz Tyler.
>
> Wnioskuje wiec, ze Ty jestes takim wizjonerem i charyzmatycznym
przywodca...
> dlaczego wiec nie pokazales tego gdy byles Namiestnikem Koronnym
Republiki
> Weblandu?
Młody byłem i niedoświadczony. Rzeczywiście, ja też wtedy po prostu ograniczałem się do administrowania, jakichś skromnych reform - brakowało mi jakiejś większej wizji. Przyznaję to nie tyle ze skruchą, bo po prostu taki wtedy byłem, co po prostu niechętnie. Dużo czasu zmarnowane. Człowiek jednak uczy się całe życie.
> Czy tez nabyles te cechy calkiem ostatnio...
Myślę, że to proces. Już w Luindorze bliżej byłem tego o co mi chodzi, miałem jakąś wizję. Niestety, tu znów dał o sobie znać brak doświadczenia, zbyt idealistycznie podszedłem do pewnych spraw i w efekcie zbyt emocjonalnie na pewne sprawy zareagowałem. Myślę, że te wszystkie doświadczenia składają się jednak na dość ciekawy zasób, wiele rzeczy widzę inaczej, do wielu inaczej bym podszedł.
Nie chciałem Cię w jakiś sposób urazić. Webland obecnie jest na prostej drodze do ponownej świetności, w dużej mierze dzięki Twoim pracy jako Namiestnika. Ale nie ma w nim nic nowego, świeżego, to ta sama sto razy odgrzewana Republika. Powoli budujesz tam coś, co będzie przez jakiś czas funkcjonować, ale to wszystko jest jakieś takie letnie, wczorajsze i - z mojej perspektywy - nieciekawe. Może i bełkoczę w tym momencie jak Nagisa w swoich metafizycznych przemowach, ale po prostu czuję się potwornie zmęczony widząc Dreamland tonący w maraźmie i Namiestników próbujących ciągnąć pomysły umarłe śmiercią naturalną przed laty albo nie mających żadnych w ogóle pomysłów. Pół biedy, gdy mimo wszystko oni chociaż pracują i coś tam robią. Ale w Surmali nastąpiła kumulacja: brak jakiegokolwiek pomysłu, plus brak jakiejkolwiek pracy. Myślę, że to przelało czarę.
Nawiązując jeszcze do Twojego pytania i jednej z wypowiedzi Alchiena - nie, nie mam się za Mesjasza. Ale nie trudno dostrzec, że proponuję coś innego, coś co powoduje iskrzenie. Stoję w opozycji do dużej części obecnego establishmentu, moje propozycje i pomysły podnoszą temperaturę i ciśnienie. Nie twierdzę, że są obiektywnie lepsze albo gorsze niż reszta, ale są inne. Jednych to przeraża, innych brzydzi, a części się podoba. Dlaczego ta część nie może zostać zaktywizowana, zatrzymana w KD, znaleźć swojego kąta? Marzy Ci się kraina klonów? Może coś w tym jest, że dziesiątki ciekawych Dreamlandczyków odeszły by budować potęgę innych v-nacji albo zniknąć z wirtuala definitywnie po tym, jak w KD starły się właśnie z murem sformatowanych arystokratów, czy myślowym bezwładem i wygodnictwem tej, czy innej ekipy będącej akurat w przewadze?
> Pozdrawiam!
> diuk Bager
Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
Received on Mon 28 Jul 2008 - 11:31:33 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET