Re: [dreamland] Podsumowanie

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: 26 Jul 2008 13:41:41 +0200


Witam,

Co znajdujemy w mailu Marcusa Estreichera?

> natomiast
> realizacji postulatów z planu rozwoju zagwarantować nie mogę, ponieważ
po
> pierwsze zależą one również od czynników niezależnych ode mnie, a po
> drugie: perspektywa czasowa jest zbyt duża bym w tym momencie mógł to
> obiecać.

Jedyny komiczny akcent w całym mailu - akurat na samym początku. Czyli że jak, Marcusie? Wiatr zawieje, coś nie wyjdzie, ale to nie wina Namiestnika, bo uprzedził?

Myślę, że nie tylko ja mam wrażenie, że poza dwoma zdaniami konkretów, ten mail to po prostu próba ucieczki od odpowiedzialności w wypadku powołania na Namiestnika. Jeżeli coś jest od Ciebie niezależne - to nikt się nie pogniewa, jeżeli nie wyjdzie tak, jak powinno. Nie musisz o tym pisać i przypominać, to wygląda, jak zasłanianie się rękami.

Dodatkowo, sam mówisz, że perspektywa czasowa uniemożliwia przewidzenie wyników działań namiestnika, ergo - nawet gdyby JKM udzielił Ci teraz pełnego kredytu zaufania, Ty sam nie jesteś pewien, czy za dwa-trzy miesiące nie zostaną po Surmalii zgliszcza. Ale żądasz nieusuwalności Namiestnika.

> Odbudowa i rozwój Surmali zgodnie z przedstawianymi planami możliwa
> będzie
> po przekazaniu przedstawicielom Dreamlandzkiej Partii Demokratycznej
> odpowiednich narzędzi prawnych i technicznych.

Od kiedy pamiętam, o nominacjach w KD, szczególnie namiestniczych, decydowały osobiste cechy kandydata (i, ewentualnie, rekomendacja jego poprzednika). Marcus nie chce teraz oddania Surmalii w ręce człowieka czy ludzi, tylko w ręce partii.

Może nie wszyscy na pierwszy rzut oka widzą różnicę. Ale jest ona dość prosta - człowiek jest zdolny do przyjęcia służby. W wypadku Namiestnika, służby Prowincji i mieszkańcom. Partia nie podporządkowuje się nikomu. Celem partii politycznej jest zdobycie i utrzymanie władzy.

A jakiej partii chce Marcus oddać Surmalę? Takiej, której dwóch członków odeszło już na emeryturę z innych tronów namiestniczych, a trzeci to mieszkaniec Surmalii, o którym chyba nawet Surmalajczycy niewiele słyszeli...

> W praktyce sprowadza się
> to
> do uczynienia Namiestnikiem prowincji zaproponowanego przez
Dreamlandzką
> Partię Demokratyczną przedstawiciela.

Jak wyżej. Bardzo "demokratycznie". O władzach Prowincji zadecydują nie Król, nie jej mieszkańcy, tylko Partia. I to partia typowo federalna.

> Dodatkowym warunkiem jest również
> udzielenie przez Jego Królewską Mość gwarancji, iż nowo powołany
> Namiestnik
> w ciagu trzech najbliższych kwartałów nie zostanie odwołany przez WKM
z
> innego powodu niż stwierdzone przez Sąd poważne naruszenie prawa
> federalnego, szczególnie zapisów Konstytucji.

Czyli mamy już zabezpieczenie dla kolegów z partii, zabezpieczenie w wypadku własnej niekompetencji, teraz jeszcze zabezpieczenie przed konstytucyjnymi decyzjami Króla....

> Liczymy się również z
> możliwością prób sabotowania prac DPD w Surmali przez członków
> konkurencyjnych partii tworzących Rząd Federalny - już teraz brutalnie
> atakujących DPD za samo zwrócenie uwagi na stan Surmali i
opublikowanie
> planu jej odbudowy.

... i przed konstytucyjnymi decyzjami Rządu. I to Marcus nazywa powrotem do dawnego wzoru prowincji? Chyba powrotem do niechlubnych wydarzeń secesji.

> Jesteśmy gotowi te ataki odpierać, ale w związku z
> tym
> oczekujemy zagwarantowania, że podstawą odwołania Namiestnika przez
WKW
> nie
> będzie brak współpracy z Rządem Federalnym, nawet w zakresie w
zakresie
> objętym art.10 Konst.

I to jest coś, co moim zdaniem powinno być podstawą do zastosowania poważnych sankcji karnych.

Oto Marcus Estreicher, przewodniczący Dreamlandzkiej Partii Demokratycznej, chce nietykalności wobec prawa, chce niezależności od Konstytucji; chce zezwolenia na łamanie Ustawy Zasadniczej. On sam przecież
może zdecydować, kiedy sytuacja jest dobra, a kiedy zła; kiedy działa dobrze, a kiedy źle; i Konstytucji wara od Marcusa, Konstytucja się nie zna.

> - o ile nie będzie on godził w bezpieczeństwo
> integralność i suwerenność Królestwa Dreamlandu, a kompetencje
federacji
> zastrzeżone w tym artykule w sprawach spornych wobec Surmali będzie
> wykonywał WKM. Jako swojego rodzaju "wentyl bezpieczeństwa" wobec tak
> daleko idących (mamy tego pełną świadomość) gwarancji, pragniemy by
> służyła
> instytucja Referendum Ogólnokrajowego - w którym cała społeczność
> Królestwa
> Dreamlandu na ogólnych zasadach właściwych referendum mogła zdecydować
o
> odwołaniu Namiestnika Surmali w dowolnym terminie, jeśli uzna iż
sprawy
w
> Surmali zmierzają w złym kierunku.

No, jasne. Sprowadzimy teraz kilku/kilkunastu znajomków (albo i poklonujemy, bo skoro można łamać konstytucję...) i będzie dobrze.

Widać, że dla DPD wprowadzenie demokracji w Dreamlandzie drogą prawną i legalną jest zbyt trudne (albo zbyt nużące). A co, panowie z "Demokratów",
poimprowizujmy - wprowadźmy "demokrację" poza prawem, poza Konstytucją. Tak
ma wyglądać w Waszym wydaniu Dreamland? Prawo jest dla młodych i głupców, Nas oceni tylko Bóg?

> Jeśli chodzi o potencjał ludzki, to jeden z najmłodszych członków DPD

Najmłodszy. Jest was trzech. Jeden z Was jest najmłodszy.

> już
> jest w Surmali, ja sam jestem gotów przenieść się do tej prowincji.
> Również
> Pablo von Neumann deklaruje gotowość zasilenia prowincji swoją
> aktywnością.

A, czyli - jeżeli dostaniemy Surmalę we władanie, to zgodzimy się zostać Surmalajczykami. Nasuwa mi się skojarzenie z Walezym... (i proszę nie kontrować Batorym, bo stosunki polsko-węgierskie za jego czasów wyglądały _nieco_ inaczej niż stosunki Estreicher-Surmala)

Ale jaka to będzie Prowincja? Ja nie pytam już, czy _powinno_ się oddawać prowincję w całkowite władanie osób, które jej nie znają, ale czy w ogóle _można_ to zrobić, czy jest do tego jakaś minimalna etyczna podstawa. Kiedy
Marcus chce oddania rządów nad Surmalą DPD, proponuje "zresetowanie" jej tradycji, historii, realiów, których, nie będąc Surmalajczykiem, nie zna. Surmala to nie Luindor tuż po secesji. Surmala to wiele zapisanych kart historii i zwyczajów. Surmala to kraj Surmalajczyków.

> Dodam na zakończenie, że otrzymuję od dłuższego czasu oferty
stworzenia
> nowej mikronacji - pochodzące w części od osób, które KD opuściły w
> różnych
> okresach jego funkcjonowania, stały się nieaktywne pod wpływem
> rozczarowania kształtem jaki KD przybiera i uwiądem życia w
prowincjach.

No tak... Pytanie do Dreamlandczyków nieco starszych - z kim Wam się to kojarzy? Bo mi z Kaworu Nagisą. Tak, wszyscy chwaliliśmy Kaworu za reaktywowanie DPMu; tak, wielu z nas z nim blisko współpracowało (w tym niżej podpisany). A pamiętamy jeszcze, co się stało, gdy Kaworu nie spodobał się wynik wyborczy? Pamiętamy?

Stary chwyt - "albo dasz mi prowincję, dziadu [bo takim tonem napisany jest ten mail], albo odchodzę z kumplami i robię własne państwo".

> Mam nadzieję, że udałoby mi się zachęcić takie osoby do powrotu do KD,
> gdybym potrafił zbudować Surmalę w taki właśnie sposób, jak dawniej
> funkcjonowały prowincje.

GDYBYM potrafił. Gdybyś potrafił, Marcusie, być może. Ale nie potrafisz.

KD to nie miejsce dla prywaciarzy, to nie miejsce dla politykierów, to nie miejsce dla kogoś, kto Konstytucję traktuje jak szmatę.

Mam nadzieję, że gdy już na jaw wypłynęło, czego dokładnie naprawdę chce Marcus Estreicher, część ludzi dotąd mu przychylna przejrzy na oczy. Wasza Królewska Wysokość, Ghardinie - oczekuję od Was, że jesteście tymi samymi ludźmi, którymi byliście, gdy wprowadziłem się do Dreamlandu. Charyzmatyczny showman nie musi być Mesjaszem. Sama aktywność nie świadczy o dobrych intencjach. Nikt nie ma pozwolenia na łamanie Konstytucji, nikt nie może brnąć do władzy po gruzach tego, co dla Królestwa fundamentalne.

Pozdrawiam,
książę Alchien



Rowerem po Roztoczu.
Zobacz relacje >>> http://link.interia.pl/f1e65 Received on Sat 26 Jul 2008 - 04:41:44 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET