> Chciałbym tutaj sprostować. Dr van Buuren jest przedstawicielem Jego
> Królewskiej Mości, nie partii politycznej.
(...)
> Powtarzam, dr van Buuren był i jest reprezentantem Jego Królewskiej
Mości.
Na takiej samej zasadzie, gdyby plan się powiódł, Józef Kalicki byłby nominalnie reprezentantem Senatu, a nie partii polityczej. Czyje interesy by jednak faktycznie reprezentował i w czyim interesie pchał się do KWK - wynika jasno z jego wypowiedzi na LD PSiP.
Nie znaczy to jednak, że oskarżam dr Buurena o manipulacje. Stwierdzam jedynie, że nie można ich wykluczyć: członkowstwo w KWK daje idealne narzędzie do poprawy wyniku wyborczego swojej partii, a wynik ten w ostatnich wyborach POKD miało rewelacyjny. Lepszy niż kiedykolwiek wcześniej, gdy "swojego człowieka w KWK" nie miało.
Moim celem jednak w tym momencie nie jest oskarżanie konkretnych osób, ale uświadomienie społeczeństwu jak złe rozwiązanie jest obecnie przyjęte dla funkcjonowania KWK. Jak to mówią: okazja czyni złodzieja. A okazja jest w tym przypadku wręcz wymarzona.
> Gratuluję artykułu i cieszę się, że dziennikarstwo dreamlandzkie odżywa.
Dziękuję. Również się cieszymy ;)
> --
> Pozdrawiam,
> (-) dr Krzysztof baron Jazłowiecki
Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
Received on Fri 25 Jul 2008 - 01:34:44 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET