> dzia³aj±cej
Panowie... Na razie gadacie. No, poza Pablo, który wype³nia obowi±zki zwi±zane z KSI (ale w³a¶nie - wype³nia obowi±zki; zwi±zane z _pozapartyjnym_ stanowiskiem, które zajmuje i zajmowa³ przed powstaniem partii).
Przedmiotem chluby i hañby dla obozu politycznego mo¿e byæ to, czego podejmuje siê jako obóz polityczny - prace w Parlamencie, sprawnie dzia³aj±cy Rz±d, debata publiczna, etc. Pozosta³e osi±gniêcia cz³onków partii s± tylko dowodem na to, ¿e swój g³os oddaje siê na cz³owieka aktywnego i zaanga¿owanego.
To logiczne. Innymi s³owy: gdyby Panowie z DPD zajêli miejsce w Parlamencie, byli reprezentowani przez Pablo, a on nie wywi±za³by siê z obowi±zków pos³a, to nie uprawnia to nikogo z wyborców do ¿±dania zmian w KSI. Nawet, gdyby co¶ w nich faktycznie szwankowa³o; nawet, gdyby g³osy zdoby³ ze wzglêdu na pracê podjêt± w S³u¿bach Informatycznych. S± osoby uprawnione do oceniania tych S³u¿b (petenci, Król i pracownicy) i to im nale¿y oddaæ g³os - w ca³o¶ci.
Po drugie - tworzenie partii nie jest dzia³aniem dla dobra Dreamlandu; przy ka¿dej mo¿liwej okazji staram siê to zaznaczyæ. "Robienie" partii to dbanie o prywatê i tylko o prywatê (czego jako takiego nie potêpiam; chodzi o to, ¿eby robiæ co¶ wiêcej). I ¶mieszy mnie trochê, kiedy Marcus Estreicher porównuje "tworzenie Surmalii" do "tworzenia DPD".
Pozdrawiam,
ksi±¿ê Alchien
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET