> Mamy za to byłego diuka, który ze względu na osobisty konflikt z królem
Ok, nawijasz w kółko o osobistym konflikcie z Królem, mimo iż parę razy zwracałem Ci uwagę, że nie ma żadnego osobistego konfliktu. Jeśli chcesz być traktowany poważnie - może tym razem powiesz o jaki konkretnie konflikt chodzi? Czy znowu pleciesz po prostu, co Ci ślina na język przyniesie?
>Mamy człowieka, który rozgoryczony utratą tytułu arystokraty stanął
>"po stronie ludu". Mamy człowieka, którego nie obchodzi tradycja
Królestwa,
>którego nie obchodzi stabilność Królestwa, którego interesuje tylko idea
>pseudo-demokracji, w której o wszystkim będzie decydował ten, kto ściągnie
do >Dreamlandu więcej znajomków.
Pozostają w tej konwencji - zapytajmy kimże jest Alchien książę d'Archien i za czym on się opowiada? Oto mamy przerażonego chłopca, który latami zginał kark i lizał tyłki stojącym wyżej od siebie w hierarchii, by wreszcie samemu dochrapać się wysokiego tytułu arystokratycznego. Kiedy wreszcie udało mu się to i już zaczął odreagowywać swoje pielęgnowane przez lata kompleksy i napawać się tak pięknie brzmiącym tytułem księcia, zamarzył o czerpaniu z niego profitów - okazuje się, że ktoś proponuje inną koncepcję: taką, w której każdy Dreamlandzczyk jest równy i w równym stopniu uprawniony i zobowiązany wobec Dreamlandu. Pierwszy cios spadł nagle: upadł pomysł wdrożenia głosów ważonych, o których książę d'Alchien śnił po nocach. Za nim poszły kolejne: prodemokratyczne zmiany w systemie kontroli Namiestników przez społeczeństwa prowincji, ożywienie prodemokratycznych sił politycznych. Takiej niewdzięczności i niesprawiedliwości losu książę d'Alchien znieść nie potrafi.
Jakby tego było mało - Regencja zostaje powierzona posiadającej niższy tytuł arystokratyczny kobiecie. Książę Alchien zastanawia się - czyżby nie wystarczająco gorliwie płaszczył się przed Jego Królewską Mością? Mając do wyboru wiernego Alchienka, wolał powierzyć tron po raz pierwszy w historii KD kobiecie. Alchienek musi się wykazać! Jak? Oczywiście - rzucić się ponownie na Estreichera, którego przecież tak bardzo Król nie lubi. Taaak, będziemy obrażać i lżyć Estreichera, to Król nas pokocha i może następnym razem pozwoli dotknąć korony?
A jeśli... nie daj boże... a jeśli prerogatywy Korony zostaną osłabione? Jeśli KD faktycznie się zdemokratyzuje? Wtedy Alchienek już nigdy nie zostanie potężnym Królem... Tym bardziej trzeba więc atakować Estreichera i każdego, kto choć przebąkuje o demokratyzacji. Przecież nie może być tak, by Dreamland zdemokratyzował się zanim Alchienek zdąży sobie porządzić!
A że utrzymywanie tego feudalnego i patologicznego systemu trzyma Dreamland w miejscu i skutecznie uniemożliwia jego rozwój? O to mniejsza. Dreamland nie musi być największą i najwspanialszą mikronacją na świecie - wystarczy te kilkanaście osób, byle tylko JKM Alchienka słuchały.
I kto tu jest pasożytem, pytam?
>I dlatego to na ręce młodych Marcus Estreicher chce się wcisnąć,
>na ich rękach wepchnąć na stołek.
O, to ciekawe - na jaki stołek, Alchienku?
>Tak, Dreamlandczycy. Teraz sytuacja jest przynajmniej jasna -
>Marcus Estreicher dąży do obalenia Króla, dąży do pozbawienia
Dreamlandzkiego
>Orła jego Korony.
>
>Tak, Marcus Estreicher jest szaleńcem.
>
>Hańba!
Właśnie w tym momencie zastanawiam się, kto tu jest bardziej szalony. Mam nadzieję, że żartujesz, bo jeśli pisałeś to poważnie - jest z Tobą gorzej niż przed pobytem w Zakładzie sprzed paru tygodni. Mocniejsze leki by się przydały może?
> (-) gen. książę Alchien
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Mon 30 Jun 2008 - 08:19:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET