>Ale - mimo wszystko - inne kraje potrafią urządzić sobie społeczną
>debatę, każdy może wyrazić swoje zdanie. U nas tego typu decyzje
>podejmowane są tylko na najwyższych szczeblach, a szkoda.
Ta kwestia powraca bez ustanku, sam zwracałem na to uwagę przy okazji zbliżania KD do Wandystanu (no i co z tą integracją Wandei, ze zapytam na marginesie?). Polityka informacyjna kolejnych rządów leży i kwiczy. Sam nie wiem dlaczego: przecież głównie przez to większość Dreamlandczyków ma wrażenie, że Rząd zupełnie nic nie robi. A wystarczyłyby proste jakieś komunikaty raz na tydzień i sprawa załatwiona (proszę nie wykręcać się czatami - że niby były i nie było zainteresowania: nie każdy ma czas wejść na czat w określonym dniu i porze, a wysłaną na LDKD wiadomość każdy może przeczytać kiedy mu pasuje i wtedy dopyta albo skomentuje).
Ale może z drugiej strony to jest takie myślenie: ok, zamijmy się tym i tamtym, co nam wyjdzie - ogłosimy wypinając pierś po order, a co nie wyjdzie - to może nikt się nawet nie dowie. No i w wielu kwestiach jest to napewno obawa o reakcję społeczeństwa: nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby zobaczyć, że to co robi Rząd nijak ma się do programu z jakim partia szła do wyborów. Więc poniekąd działa bez legitymacji (bo obywatele za czymś innym głosowali), stąd wygodniej jednemu z drugim się nie wychylać ze swoimi dzikimi pomysłami...
Na szczęście, taka sytuacja nie będzie już trwała długo. Od dłuższego czasu ludzie "u władzy" musieli liczyć się z moimi postami przedstawiającymi szerokiej opinii ich działania często skrzętnie ukrywane. Od paru dni takim głosem jest również Magazyn Grafit, którego załoga bacznie przygląda się działaniom władz. Właśnie ukazał się kolejny artykuł na gorący temat mapy, autorstwa Pana Kowalskiego:
>--
>Łączę serdeczne pozdrowienia,
>(-) Pablo hrabia von Neumann
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Tue 24 Jun 2008 - 10:11:43 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET