Re: [dreamland] Żarty dreamlandzkie (było: PK - REGENCJA)

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: 24 Jun 2008 14:22:56 +0200


Witam,

> Mieliśmy kiedyś niezwykle utalentowaną Olgę 'oJę' Janiszewską. > W Dream Reporterze dała nam dawkę żartów dreamlandzkich:

Niezłe, acz... W większości nazwy własne, świadczące o "wirtualności" kawałów można byłoby bez problemu zamienić na dowolne inne - i sens pozostałby ten sam. Dowcip jest v-dobry naprawdę wtedy, kiedy jest nierozerwalnie związany z osobą/miastem/państwem, których dotyczy. Pamiętam ze starego sarmackiego humoru poniedziałkowego (nie Homara, nie Humara i nie żadnej innej pochodnej) takie niedościgłe wzory:

Jedocześnie zmarli Khand, Ksiązę i Majkel Bumbum. Jednak aby odpokutować grzechy musieli przejsć pieszo całą drogę z ziemi do nieba. Zajęło im to 20 lat Po dojsciu zarzucili św. Piotra pytaniami o sytuację na ziemi. On im odpowiedział:
- A no, pozmieniało się trochę. Wandystan jest kapitalistyczny,
działa wolny rynek i zero czerwieni na ulicach. Na to Khand siadł i zapłakał.
Św. Piotr kontynuował:
- Za to w Sarmacji zapanował komunizm. Twój następca abdykował, a reaktywowana KPS przejeła władzę. Na ulicach Grodziska czerwone flagi.

Na to Książę siadł i zapłakał.

- A co z Baridasem? - zapytał się Majkel Bumbum.
Na to św. Piotr usiadł i zapłakał.

Kanclerz Czekański wybrał się limuzyną z kierowcą na przejażdzkę po kraju. Jeżdzą, jeżdzą, odwiedzili już całą Sarmację, nie byli tylko w Kotwiczu. Jadą więc do Kotwicza. Przejeżdzając przez miryjską wioskę 20 km od Kotwicza kierowca nie zauważa na drodze świni i samochód w nią uderza, zabijając na miejscu. Kanclerz strasznie się przejmuje i wysyła kierowcę na poszukiwanie właściciela, aby zrekompensować mu stratę. Kierowca odchodzi. Wraca po dwóch godzinach, z butelką w ręku i lekko zmęczony. Kanclerz pyta:
- I co? Znalazłeś właściciela?

Na pewnej propagandowej trasie przez Sarmację, Kanclerz Czekański odwiedził szkołę w celu wyjaśnienia swojej polityki. Potem poprosił dzieci o zadawanie pytań. Mały Michaś zabrał głos:
- Panie Kanclerzu, mam trzy pytania:

1. Jak się pan czuje po aferze z zatrudnianiem martwych dusz w Sarco? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie odsunąć od władzy namiestnika Kowalczykowskiego?
3. Czy nie uważa Pan, że największym zamachem na wolność słowa w Sarmacji było zamknięcie przez Pana Bramy Sarmackiej? W tym momencie zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Po przyjściu z przerwy Kanclerzowi Czekańskiemu dalej stawiano pytania, lecz tym razem zabrał głos mały Damianek:
- Panie Kanclerzu, mam pięć pytań:

1. Jak się pan czuje po aferze z zatrudnianiem martwych dusz w Sarco? 2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie odsunąć od władzy namiestnika Kowalczykowskiego?
3. Czy nie uważa Pan, że największym zamachem na wolność słowa w Sarmacji było zamknięcie przez Pana Bramy Sarmackiej? 4. Dlaczego dzwonek na przerwę był 20 minut wcześniej? 5. Gdzie jest Michaś?

Timios po śmierci trafił do nieba. U bram niebios spotyka Św. Piotra, który go oprowadza po raju. Timka bardzo zaciekawiły zegary rozmieszczone w ogromnej ilości po całym niebie. Pyta się więc Św. Piotra:
- Co to są za zegary i czemu wskazują różne godziny?

(O Czekańskim są zdecydowanie najlepsze, ale odgrzebałem jeszcze jeden z wątkiem dreamlandzkim:)

Dreamlandczyk, Sarmata i Leblandczyk. Siedzą i popijają wódeczkę. Została im ostatnia flaszka. Postanowili, że kto opowie najbardziej nieprawdopodobną historię, to będzie mógł ją wypić. Zaczyna Dreamlandczyk:
- U nas w pewien gentelman skoczył z mostu do rzeki i nic mu się nie stało.
Sarmata na to:
- To u nas w Grodzisku pewien gentelman skoczył z Kościoła Piotra i nic mu się nie stało.
Na to Leblandczyk:
- A u nas w Leben City pewnien gentelman...
Na to przerywają mu Dreamlandczyk z Sarmatą:
- Dobra, bierz tę flaszkę, wygrałeś.

(I o naszych sojusznikach:)

Na parkingu stoi beemka. W pewnym momencie podbiega do niej kolo w dresie, wywala szybę, ładuje się do środka, rwie kable, odpala "na krótko" i z piskiem odjeżdża ! Tak jedzie ale rozgląda się po wnętrzu auta, wali się w łysy łeb i mówi:
- O żesz k**wa, to mój!

Kanclerz popatrzył pytającym spojrzeniem na Diuka Kościńskiego Ten wzruszył ramionami... "Co zrobić Robercie... Wandystan...".

> Pozdrawiam,
> dr Krzysztof baron Jazłowiecki

Pozdrawiam,
książę Alchien



Konkurs dla zmotoryzowanych! Wygraj narzędzia samochodowe! kliknij >>> http://link.interia.pl/f1e44 Received on Tue 24 Jun 2008 - 05:23:00 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET