Na tej zasadzie (braku odzewu ze strony władz) to każdy Scholandczyk jest "olewany" przez państwo wiele razy, niektórzy nawet systematycznie. Domyślam się, że również w sojuszniczym Dreamlandzie znajdą się ludzie którzy wobec swojego państwa mają czasem podobne odczucia. Myślę, że warto spojrzeć na sprawę relacji obu naszych państw nie tylko przez pryzmat pewnych mniej, czy bardziej kontrowersyjnych decyzji rządzących, ale również, czy przede wszystkim odczucia społeczne. Zapewniam, że znakomitej większości Scholandczyków do Dreamlandu jest o wiele bliżej niż do Sarmacji, nie tylko v-geograficznie.
Może przyszedł czas, żeby właśnie podjąć dyskusję o tym, na czym też wspominany przy okazji każdego kolejnego expose premierów Scholandii "sojusz" ma w rzeczywistości polegać. Tak naprawdę chyba jednak zbyt mało każdy z mieszkańców państw sojuszniczych robi na tej obywatelskiej płaszczyźnie współpracy. Polityka polityką, a jak świat światem Scholandczyk Dreamladczykowi bratem :-)
Co myślą państwo np. o stworzeniu wspólnej "Sojuszniczej Listy Dyskusjnej" (skrótu nie podaje :-)) powszechnej dla mieszkańców obu państw, gdzie możnaby poruszać wspólne problemy i właśnie prowadzić dialog, bez obawy o jego spoistość. Wg mnie pomysł wart rozważenia.
Pozdrawienia ze Scholandii,
Andre van Starck
Książe Arden
Received on Sun 22 Jun 2008 - 10:29:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET