O iście albonowskiej farsie słów kilka.

From: Paweł <wajlonis_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 22 Jun 2008 16:36:55 +0200


Witam!

Chciałbym wam opowiedzieć pewną historię. Historię z życia wziętą, bo moją własną. Rzecz zaczęła się dość dawno temu, kiedy jeszcze sprawowałem funkcje Marszałka Izby Poselskiej. A konkretniej – kiedy użyłem straży marszałkowskiej, by wyprowadzić trójkę senatorów z Sali Obrad Izby. Zarzucono mi niekonstytucyjność moich działań, pominięto jednak jeden bardzo ważny szczegół. Otóż wielokrotnie napominałem senatorów, że mają pełne prawo wypowiadać się w Izbie Poselskiej, ale proszę ich o robienie tego w odpowiednim temacie na Liście Dyskusyjnej Izby. Mimo moich próśb i notorycznych błagań senatorowie wciąż wykazywali się brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem i skrajnym nieposłuszeństwem.

W obronie pokrzywdzonych senatorów stanęła prokuratura, warto zaznaczyć – także w obronie tych, którzy obrony wcale nie chcieli i podkreślali słuszność moich decyzji. Został wytoczony proces przed Sądem Królestwa. Ja, nie będąc najbardziej doświadczoną osobą w Królestwie, poprosiłem mojego brata – Roberta, o reprezentowanie mnie przed Sądem Królestwa. Stosowne pełnomocnictwo wysłałem do Prezesa Sądu Królestwa, zadowolony z tego, że znalazłem kogoś, kto będzie w stanie mi pomóc. Niestety, prywatne zażyłości senatora z sędzią prowadzącym sprawę wzięły górę nad sprawiedliwością i demokracją. Sąd udał, że nie widzi mojej wypowiedzi, w której zaznaczałem, że udzielałem pełnomocnictwa Robertowi Buurenowi. W związku z czym odsunął, bezpodstawnie, Roberta od sprawy. Potem wypowiedział się biegły powołany przez Prokuraturę. Jakiez było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że jest nim przyjaciel sędziego i pokrzywdzony w sprawie zarazem – Pablo von Neumann! Niestety, nie dane mi było zaprotestować przed sądem, ani wtedy, ani wtedy, kiedy Prokuratura złożyła poprawki do aktu oskarżenia. Obie wiadomości nastąpiły zaraz po sobie, sędzia natychmiast zamknął sprawę i pozbawił mnie możliwości jakiejkolwiek odpowiedzi. Słowem – ograbiono mnie z moich konstytucyjnych praw, a ze sprawiedliwego procesu zrobiono farsę i pokazówkę, godną „sprawiedliwych sądów" III Rzeszy czy krajów pokroju Burkina Faso. Owszem – pozostawiono mi dwa dni na złożenie oświadczenia końcowego. Przy zwyczajowych siedmiu dniach jest to ilość czasu śmiesznie mała, gdyż nie zdążyłem nawet takowego przygotować. Zanim je wysłałem, sprawa była już zamknięta. Sąd sam niejako wpadł też we własną, misternie przygotowywaną pułapkę. Sam Prokurator nie zmieścił się w wyznaczonym czasie i wysłał oświadczenie końcowe po wyznaczonym terminie. Na szczęście sąd, obrońca sprawiedliwości w Królestwie, łaskawie przyjął oświadczenie Prokuratora, złożone po terminie. W końcu więzy przyjaźni zobowiązują!

Odnoszę wrażenie, że sprawa, rozpatrzona wyjątkowo szybko, była procesem na pokaz. Przeprowadzono ją tak, bym nie miał możliwości przeprowadzenia obrony, nie mogłem się nawet wypowiedzieć. Jawne szyderstwo z wymiaru sprawiedliwości uchodzi płazem. Wsyd dla sędziego, który wykazuje się szczenięcą i naiwną dziecinnością przy prowadzeniu sprawy. Wstyd, bo przeprowadził sprawę w modelowy dla tematu „Jak nie prowadzić sprawy" sposób. Wstyd, bo prywatne interesy kilku osób są ważniejsze niż ogólnie pojęta sprawiedliwość. Wstyd, bo pozbawiono mnie prawa do sprawiedliwej obrony. Bezmiar krzywd jaki mi wyrządzono nie powinien ujść płazem. Patrzcie, Dreamlandczycy na to, co dzieje się w Królestwie. Patrzcie, jak sielankowa samowola tryumfuje nad prawem i sprawiedliwością!

--

/-/ Paweł Erwin de Archien-Liberi
Margrabia Marchii Dhatar
--

The Liberi Project: www.myspace.com/theliberiproject Received on Sun 22 Jun 2008 - 07:36:57 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET