> Nie bardzo rozumiem tutaj arcyksięcia. Moje stanowisko w kwestii
> tajemnicy korespondencji jest stałe. Tak samo jak - z przeciwnej
> strony - Pana Estreichera. Gdzie tu wolta?
Fakt - użyłem może nie do końca trafnego słowa. Tajemnica korespondencji w mojej opinii obowiązuje przede wszystkim strony tej korespondencji. A więc tajemnicę korespondencji w tym przypadku złamał chyba nie Estreicher, ale jego informator.
Dlatego skupienie się na łajaniu Estreichera zamiast rozwiązaniu problemu przecieku to trochę jak mieć pretensje do wody, że wlewa się przez dziurę w kadłubie. Właściwie to tylko dzięki tej wodzie wiecie, że jest dziura.
I to właśnie łajanie wody bez wspominania o dziurze wydało mi się żałośnie chybione.
Pozdrawiam,
ax. Ghardin
Received on Wed 18 Jun 2008 - 16:25:50 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET