Trochę mnie wywołałeś do tablicy, nie planowałem już drążyć tematu, a do tego muszę zaraz wyjść, więc postaram się telegraficznie. Ogólnie chodzi mi chyba o to, że ja sam po tych siedmiu prawie latach w Dreamlandzie, w czasie których zajmowałem się chyba wszystkim, czym można się tu zajmować, powinienem być jakoś tam usprawiedliwiony od dalszej aktywności. A jednak, jako przebywający tu nadal obywatel, czuję trochę wyrzutów sumienia, że nic nie robię. Ale kiedy o tym myślę, nie myślę o swojej aktywności na liście - bo to uważam za rzecz drugorzędną - ale o braku inicjatyw z mojej strony. Mam kilka projektów, które pozaczynałem i dziubię je sobie w weekendy, ale idzie to jak krew z nosa i efektów pewnie w tym roku nie zaprezentuję. W każdym razie chcę powiedzieć tyle, że zamiast marudzić na aktywność na liście (swoją czy cudzą, nieważne), zdrowy obywatel powinien myśleć o konstruktywnych formach realizowania się w Dreamlandzie. Zachęcanie ludzi do samego dyskutowania to trochę za mało. Mówisz, że dzieją się rzeczy, ale nikt ich nie omawia. Myślę, że właśnie ludziom nastawionym na egzystencję wyłącznie na LD nie będzie zależało na oglądaniu efektów pracy innych. Jak ktoś jest aktywny, prawdziwie aktywny, będzie działał na zasadzie: ja zrobiłem to, teraz chcę zobaczyć co zrobili oni - i wymienimy się opiniami. Widzę to po sobie. Póki sam angażowałem się w wydawnictwa, prasę itd., czytałem każdy numer każdej gazety i każdą nową powieść od deski do deski. Teraz, kiedy sam nic nie produkuję, co raz częściej brak mi też zapału, by oglądać owoce pracy innych.
> Pozdrawiam,
> Marcus Estreicher
Pozdrawiam,
P. Svoboda, r.s.
Received on Wed 18 Jun 2008 - 05:48:42 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET