> Myślę Marcusie, że nie w tym rzecz. Wydaje mi się, że problemem jest to,
> że nie mamy o czym rozmawiać. A to z kolei wynika z tego, że nikt nic
> konstruktywnego ponad gadanie na liście nie robi.
Myślę, że nie do końca masz w tym zakresie rację. Ostatnio trafił do kiosków "Kurier Morlandzki" - chyba tylko ja przeczytałem go w całości i podzieliłem się wrażeniami z lektury. Nieco wcześniej swój projekt muzyczny zaprezentował Paweł Erwin, chwilę później ja - również i w tym przypadku odzew społeczeństwa był niemalże zerowy. Jakoś niedawno miało miejsce spore zamieszanie w związku z oskarżeniem wspomnianego już Pawła Erwina o łamanie Konstytucji i jego próbą uniknięcia odpowiedzialności dzięki immunitetowi - również i tu dyskutowali niemal sami bezpośrednio zainteresowani (ja i Pablo, Paweł i jego dwóch kolegów partyjnych - a gdzie reszta obywateli KD? nie obchodzi ich ta sytuacja?). Nie tak dawno zakończyła się Dreamlandzka Liga Motoryzacyjna, której wyniki dość obszernie przedstawiłem - podobie, jak w innych przypadkach nikt tego nie skomentował. Przed paroma dniami JKM wydał dość przełomowe oświadczenie o rozwoju stosunków z Erboką - to już jest naprawdę coś, ale równiez i w tym przypadku społeczeństwo jak to się mówi "ani me, ani be, ani kukuryku". W Sądzie Królestwa toczy się przynajmniej kilka postępowań, które aż proszą się o komentarz (podobnie jak ogłoszone jakiś czas temu orzeczenia). Przykłady można mnożyć.
Może faktycznie aktywność w zakresie tworzenia nowych inicjatyw i wydarzeń nie jest jakaś ogromna, ale trudno powiedzieć, że nic się nie dzieje. Może nic interesującego? Tylko co w takim razie będzie interesujące?
Ja staram się zabierać głos w niemal każdej istotnej kwestii - na ile czas mi pozwala. Jestem obywatelem Królestwa i interesuje mnie co się w nim dzieje, mam na ten temat swoje zdanie i je prezentuję. Jakoś znajduję aktywność, do której warto odnieść się na LD. Inna sprawa, że na tle bierności większości, zwłaszcza starszych, obywateli, wygląda to podejrzanie. Nie tak dawno Bager ze swojego moderatorskiego stolca wręcz napiętnował mnie jako trolla. Być może poszło o moją specyficzną urodę, a być może właśnie o moją aktywność.
Kiedy w trakcie pisania maila zdaję sobie sprawę z kim prawdopodobnie przyjdzie mi dyskutować (i że wśród dyskutantów nie będzie zbyt wielu osób, których zdanie sobie cenię), po prostu zastanawiam się jaki jeszcze sens ma ta zabawa. Tym bardziej, że znów real upomina się o mnie dość stanowczo i czasu na wirtualną rozrywkę mam jakby mniej. No bo na co mam liczyć? Kolejną pełną pustych frazesów replikę Pawła Cwaniaka Erwina (zasmucę Cię, chłopie - mam dostęp do LD PSiP i wiem co tam wypisujesz, niestety moja nadzieja na zmiane oblicza tej partii po zmianie pokolenia kierownictwa legła w gruzach), na jakieś nowe odkrycie historiczne doktora Jazłowieckiego? Ja wiem, obcujemy tu głównie z bardzo młodymi chłopcami, trzeba brać na to poprawkę... Ale pewnie nie napisałbym tego maila gdybym nie liczył na to że go przeczytasz i może się ustosunkujesz.
> Pozdrawiam,
> (-) Pavel Svoboda, r.s.
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Wed 18 Jun 2008 - 04:29:33 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET