Wydaje mi się, że Posłowie trochę za bardzo się jeżą. Poprzypinaliście
sobie łatki i stosujecie się ślepo do schematów: jak to powiedział
Estreicher, to się nie zgadzamy, jak powiedział Buuren, to się zgadzamy,
jak powiedział Kalicki, to się czepia itd. Projekt JKW Artura jest z
pewnością najbardziej rozbudowanym aktem prawnym, jaki widział ten kraj,
dwa razy dłuższym od Konstytucji. Dziwi mnie, że Izba Poselska zamiast
wydłużyć debatę dwukrotnie, by stworzyć choć minimalną szansę, że ktoś
przeczyta projekt przed głosowaniem, jeszcze optuje za skracaniem
debaty. W przypadku akurat takiego projektu na miejscu posłów
przyjmowałbym każde słowo komentarza od kogokolwiek, kto miał czas
przejrzeć ten projekt, jak największy prezent. Nie trzeba się z Kalickim
z góry bezkrytycznie zgadzać, ale nigdy nie zaszkodzi sprawdzić, czy to
co mówi ma sens, zamiast z góry go dyskredytować, prawda? Przypomnę, że
Izba Poselska ma nieograniczoną możliwość przeciągania debaty, a Senat
ma organiczony czas. Kluczowa część debaty powinna więc odbyć się w
Izbie Poselskiej, a jeśli Senatorowie chcą pomagać posłom w pracy,
posłowie powinni to przyjmować z pocałowaniem ręki, zamiast się obruszać.
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Fri 13 Jun 2008 - 05:05:35 CEST