Nie ja, lecz omawiana przez nas poprawka. I nie ona stawia, ale opisuje sytuację hipotetyczną, w której Namiestnik i obywatele Prowincji stają po przeciwnych stronach (z jakiejkolwiek przyczyny). Jeśli kiedyś do takiej sytuacji miałoby dojść, Konstytucja powinna stanąć po stronie obywateli. Ani ja ani Konstytucja nie mamy zamiaru antagonizować społeczności prowincji z ich Namiestnikami.
> W każdej niemal Prowincji istnieją ciała ustawodawcze,
> w których zasiadają obywatele
W prawie każdej Prowincji, dokładnie w czterech z pięciu, krajowe ciała ustawodawcze są obsadzane pośrednio lub bezpośrednio przez Namiestnika. Jest chyba oczywistym, że to pozostawia nieprzychylną osobie Namiestnika część społeczeństwa Prowincji poza obrębem instytucji ustawodawczych, a więc poza wpływem na smookreślanie się ustrojowe Prowincji.
> i nie można stwierdzić, iż nagle
> Namiestnicy będą dążyć do łamania prawa krajowego by zapewnić sobie -
> no właśnie co?
Nie mówię o łamaniu prawa krajowego, lecz o formowaniu go pod kątem własnej korzyści, przez Namiestników.
> Przecie nadal jest powoływany i odwoływany przez Króla,
> zaś regulacje krajowe mogą stanowić jedynie dodatkową możliwość
> wyłaniania nominowanego.
Niestety nie mogą. Jak już wskazywałem, regulacje krajowe nie mogą wiązać Króla.
> Nie wierzę, aby (1) obywatele nie
> interesowali się tym co dzieje się w ich Prowincji,
Też w to nie wierzę. Na tym chyba opiera się poprawka.
> (2) Prokuratury
> nie interesowało to czy prawo jest przestrzegane oraz
Z pewnością interesuje. Co to ma do rzeczy?
> (3) Króla nie
> interesowało jak Namiestnik sprawuje sie w Prowincji. Przecie zawsze
> jak coś by było nie tak to Król może interweniować i tu Namiestnik
> niewiele może zdziałać.
A, tu już w chodzimy na zupełnie inną płaszczyznę. Parę postów temu mówił Markiz, że ideę poprawki popiera. Czyżby zmiana zdania? Owszem, zazwyczaj Król jest w stanie wychwycić i wyeliminować szkodliwych Namiestników. Ale ocena urzędnika to rzecz subiektywna. Obywatele mają prawo nie zgadzać się z Królem co do tego, czy dany Namiestnik sprawuje się dobrze czy nie. Biorąc pod uwagę, że to oni ponoszą konsekwencje działań Namiestnika, a nie Król, wypada oddać im choć pewien wpływ na to, czy taki Namiestnik powinien pozostać na stanowisku czy nie. Zwłaszcza, jeśli Dreamland chce mienić się federacją. Zresztą paradokaslnie ta poprawka jest również bardzo wygodna dla Króla. Decyzja poprarta wolą społeczeństwa jest praktycznie nie do podważenia. Dotąd wielokrotnie się zdarzało, że Króla odwołującego Namiestnika oskarżano o samodzierżawie.
> Ze słów WKW wyłania się przedziwny obraz. Z jednej strony troska o
> ludzi, z drugiej niechęć do powierzenia właśnie im ich losu. Dlaczego?
Nie rozumiem. Z czego wnioskuje Markiz drugą część zdania? Może proszę się posłużyć cytatem mojej wypowiedzi, gdzie coś takiego sugeruję.
> I znów WKW przedstawia nieprawdziwy obraz. W większości Prowincji
> obowiązuje Konstytucja, która daje określone uprawnienia ciałom
> ustawodawczym istniejącym na terenie danej Prowincji. Twierdzenie, iż
> obywatele nie mają wpływu na prawo stanowione na terenie ich Prowincji
> jest nieprawdziwe i rzekłbym kłamliwe.
Wyjaśniłem to już powyżej. Ciało ustawodawcze w 80% prowincji nie jest organem przedstawicielskim obywateli.
> I ponownie. Z jednej strony troska o ludzi, z drugiej niechęć do
> powierzenia właśnie im ich losu. Dlaczego?
I ponownie. Skąd taki wniosek? Wydaje mi się, że mógłbym zadać to samo pytanie Markizowi.
> Argumenty podane w wypowiedzi WKW są bezpodstawne. Mijają się z
> rzeczywistością. Idąc dalej, obrażają Namiestników Koronnych, którzy
> starają się aktywizować mieszkańców i w większości włączać w proces
> decyzyjny i odpowiedzialność za Prowincję.
Tu już zupełnie Markiz nadinterpretuje moje wypowiedzi. Nie wypowiedziałem złego słowa pod adresem urzędujących Namiestników. Rozmawiamy o rozwiązaniach ustrojowych i o Namiestniku jako instytucji, nie o konkretnych urzędnikach. Dziś mamy takich Namiestników, za rok będziemy mieli innych. Byłoby wspaniale, gdyby już wszyscy Namiestnicy w przyszłości byli odpowiedzialnymi ludźmi dbającymi o aktywizowanie mieszkańców i włączanie ich w proces decyzyjny w Prowincjach, tak jak to dzieje się dziś (choć w większości Prowincji odbywa się to poprzez dobrą wolę Namiestnika, a nie poprzez procesy gwarantowane w prawie krajowym). Ale historia dostarcza aż nadto przykładów Namiestników, których działalność można oceniać tylko negatywnie. Chyba nie muszę wymieniać konkretnych nazwisk, prawda? I chyba nie muszę przytaczać przykładów z historii jak łatwo Namiestnikowi odwołanemu przez Króla odwrócić kota ogonem i przedstawić samego siebie jako ofiarę złego Monarchy, który targa się na samorządność prowincji. Proszę sobie wyobrazić o ile silniejsza jest wymowa wotum nieufności ze strony obywateli prowincji. Jestem pewien, że w wielu wypadkach Król będzie wolał taką drogę odwołania Namiestnika, niż samodzielnie wkraczać. Króla zawsze można oskarżyć o arbitralność, ale z wolą ludu nie da się dyskutować.
(-) P. Svoboda, r.s. Received on Sun 04 May 2008 - 14:05:12 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET