Re: [dreamland] O co chodzi? [było: Pytanie do SF i DPD]

From: Pavel Svoboda, rs. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Sun, 04 May 2008 09:07:10 +0100


> W moim przekonaniu jeżeli chcemy wprowadzić wybieralnego Namiestnika w
> drodze referendum to wystarczy w Konstytucji zapisać, iż (tu pisze z
> palca, ale należałoby się nad formuła głębiej zastanowić) np." jeśli
> społeczność Prowincji opowie sie za powołaniem lub odwołaniem
> Namiestnika Koronnego tej Prowincji, wedle krajowej procedury, Król
> powołuje lub odwołuje tego Namiestnika Koronnego w terminie 7 dni od
> dnia ogłoszenia wyników." I tyle. Oczywiście formułę prawnicy
> musieliby dopracować. Ale chodzi o to by zapis był możliwie ogólny.

Taki projekt pojawił się także w KKK, ale nie był preferowany przez projektodawców.

W art. 8 dodaje się ust. 4.1 w brzmieniu: "Król odwołuje Namiestnika Koronnego, jeśli taka jest wola obywateli prowincji wyrażona w referendum."

Problemem jest sam Namiestnik Koronny. Musimy sobie wyobrazić sytuację, której na czele prowincji zasiada niepopularny Namiestnik, zagrożony odwołaniem, jeśli dojdzie do referendum. Niestety Konstytucja mocuje Namiestników jako suwerenów o praktycznie nieograniczonej władzy na terenie swojej prowincji. To jest właśnie konsekwencja tego, że Konstytucja nie ingeruje w wewnętrzną organizację Prowincji. Poprawka elastyczna tak, jak tego chce Szanowny Markiz, byłaby, owszem, w duchu dotychczasowego pozostawiania samoregulacji prowincji samym sobie, ale jednocześnie byłaby obciążona poważnymi wadami. Jeśli wyobrazimy sobie owego Namiestnika odczuwającego zagrożenie ze strony ludu, łatwo możemy też wyobrazić sobie, że może on szukać dróg na obejście Konstytucji. W sytuacji, w której to Namiestnicy mają poczesny wpływ na prawo krajowe, w wielu prowincjach będzie możliwe zablokowanie procesu referendalnego przez Namiestnika. To właśnie oni zazwyczaj rozpisują referenda i, jeśli Prowincja już teraz nie ma innych mechanizmów zapisanych w swojej konstytucji, to oni decydują kiedy referendum musi być rozpisane.

Konstytucja Królestwa, jako akt stojący powyżej Namiestnika, musi więc wystąpić tu w roli gwaranta dla społeczeństwa, że nadane mu prawo będzie wykonywane. Dlatego właśnie instytucja referendum lokalnego, gdy raz zostaje wspomniana w Koonstytucji, musi zostać możliwie precyzyjnie opisana.

> A to czy to będzie referendum które zwołuje sie na wniosek 3, 5 czy 7
> lub 10 obywateli czy mieszkańców to dana Prowincja już sama określa.
> Czy tez to będzie w drodze referendum, głosowania w lokalnym
> Parlamencie, krajowej sondy, dziedziczenia, w drodze pojedynku to też
> ustala każda Prowincja samodzielnie. O to tylko i wyłącznie chodzi.

Dokładnie to jest problemem z punktu widzenia twórców tej poprawki. Pozostawienie decyzji Prowincji równa się w większości wypadków pozostawieniu decyzji Namiestnikowi, ewentualnie Namiestnikwoi i grupce otaczających go urzędników. A jest logiczne, że sposób powoływania/odwoływania Namiestnika sam Namiestnik będzie określał w sposób najbardziej korzystny dla siebie (dziedziczność, dożywotniość etc.). Intencją twórców tej poprawki było przekazanie części władzy bezpośrednio społeczeństwom Prowincji, które w większości Prowincji nie ma wpływu na lokalne prawo. Dlatego właśnie było konieczne "przeskoczenie" prawa lokalnego i umieszczenie instytucji referendum lokalnego bezpośrednio w Konstytucji Królestwa.

Pozdrawiam,
P. Svoboda, r.s. Received on Sun 04 May 2008 - 01:07:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET