PROKLAMACJA KRÓLEWSKA

From: Edward I Artur, R. <Krieg_usunto_at_poczta.fm>
Date: Wed, 30 Apr 2008 19:54:20 +0200


KRÓLEWSKI PAŁAC
EKHORN Dnia 30 kwietnia 2008 roku

   Drodzy Dreamlandczycy!

  Rozstrzygnięte zostało pierwsze referendum w niemal dziesięcioletniej historii Królestwa Dreamlandu. Zdecydowaliście w nim, że nie udzielicie akceptacji poprawce do Konstytucji zaproponowanej przez Naszą Komisję Konstytucyjną, a wprowadzającej możliwość ważenia głosów w wyborach do Izby Poselskiej i podczas Sejmu Elekcyjnego. Tym samym poprawka ta została odrzucona i nie będzie procedowana ani w drodze kolejnych głosowań ludowych, ani w Naszym Parlamencie. Korona wspiera każdą decyzję Narodu wyrażoną w referendum. Cieszymy się, że Dreamlandczycy tak jasno wyrazili swoje zdanie kształtując tym samym przyszłość swoją i Królestwa.

  Dziś także mamy przyjemność powołać na urząd Namiestnika Koronnego Morlandu Szlachetną Panią Baronową Marion Cirillę. Jest to, o ile Nam wiadomo, pierwsza od niemal dziesięciu lat, początków ery internetowej Królestwa Dreamlandu, kobieta na stanowisku Namiestnika Koronnego i pierwsza w ogóle pani senator. Gratulujemy i życzymy powodzenia.

  Podczas trwania referendum nie występowaliśmy publicznie w żadnej sprawie. Uznaliśmy bowiem, że mogłoby to być odczytane jako próba wywarcia wpływu na wynik głosowania - wynik, który powinien być, i ostatecznie był, kształtowany jedynie suwerenną decyzją Dreamlandzkiego Narodu. Postanowiliśmy jednakże teraz odpowiedzieć pokrótce na zarzuty ferowane przez niektórych uczestników debaty publicznej.  Przede wszystkim: Korona nie jest bierna, tym bardziej zaś nie jest "niezainteresowana". Wiedzą o tym najlepiej osoby, które współpracują z Pałacem Ekhorn najbliżej. Jesteśmy dostępni codziennie, codziennie załatwiamy sprawy bieżące. Faktem jest natomiast, że przyjęliśmy zasadę, iż nie włączamy się czynnie w debaty publiczne, nie wspieramy też żadnej opcji politycznej. Uważamy jednak, że taka formuła sprawowania władzy królewskiej jest dla Dreamlandu najlepsza: byłoby w Naszym odczuciu czymś nagannym i szkodliwym, gdyby Korona porzuciła obiektywizm i zaangażowała swój autorytet w bieżące polityczne spory. Korona Królestwa Dreamlandu i My sprawujący Ją nie jesteśmy po to, by prezentować swój prywatny stosunek do spraw, poglądów i postaw Dreamlandczyków - podobnie, jak nie jesteśmy od tego, by na liście dyskusyjnej oferować fajerwerki erudycji. Korona reprezentuje Państwo, zapewnia prawidłowe działanie i współdziałanie organów państwowych, strzeże Konstytucji i dba o porządek konstytucyjny, przestrzeganie porządku prawnego, troszczy się o ciągłość i skuteczność władzy.

  Korona w Osobach Naszych Wielkich Poprzedników i Naszej Osobie hołduje wartościom demokratycznym, czemu trudno jest zaprzeczać znając historię Dreamlandu. Stąd niezmierne Nasze zdziwienie budzą nieżyczliwe słowa - nieliczne, ale jednak dostrzegalne - które padły po wydaniu przez Nas dekretu zmieniającego sposób powoływania ministrów. Co już na liście dyskusyjnej podnoszono, a My powtórzymy, wydawanie przez Premiera rozporządzeń federalnych nadających działy administracji było sprawą problematyczną. Przede wszystkim mnogość tych aktów powodowała częste błędy i nieporozumienia - już od bardzo dawna planowano i mówiono o zmianie mającej na celu przenieść na Króla przydzielanie działów administracji, skoro to już Król ministrów powołuje. Nie pamiętamy, by ktokolwiek się temu publicznie sprzeciwiał, co więcej: z oczywistych przyczyn wspierali tą zmianę ci, a jest ich sporo, którzy dotychczas kontestowali zbyt dużą ilość produkowanych w Królestwie aktów prawnych. Z jakichś powodów, nagle, podniesiono absurdalne zarzuty o zamachu na demokrację.
Zadziwia Nas to tym bardziej, że rzeczony dekret został wydany niedługo po wygłoszeniu przez Nas najbardziej prodemokratycznego wystąpienia Korony od lat - proklamacji "Consensus facit legem". Zwracamy uwagę, że ograniczono wówczas najdalej idącą z prerogatyw Korony: uprawnienie do wydawania dekretów z mocą ustawy. Odtąd, Naszą decyzją, dekrety te muszą być kontrasygnowane przez Premiera, traktowanego przez Nas jako przedstawiciela większości parlamentarnej. Dziwi więc, że kilka dni po tym historycznym ustępstwie na rzecz organów bezpośrednio i pośrednio obieralnych w drodze powszechnych wyborów za zamach na demokrację uznano akt prawny nie wprowadzający żadnych istotniejszych zmian w strukturę władzy Królestwa.

  Każdego Dreamlandczyka, który obawia się o gwarantowaną Konstytucją demokrację Królestwa i poszanowanie praw obywatelskich, zapraszamy na audiencję prywatną i rozmowę, którą zawsze sobie cenimy, a która z pewnością potwierdzi bezzasadność rzeczonych obaw. Chętnych zapraszamy do umówienia audiencji bezpośrednio u Marszałka Naszego Dworu.

 (-) Edward I Artur, R.



Sprawdz, czy jestes prawdziwym internauta! Kliknij http://link.interia.pl/f1d6e Received on Wed 30 Apr 2008 - 10:54:22 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET