> Nie wiem czemu, ale wciąż trzymasz się tego argumentu o wysokich
> tytułem arystokratach. Czy to źle, że osoby, które są w Królestwie na
> tyle długo, że mają niezbędne doświadczenie, zasługi i wiedzę, by
> pomóc Królestwu, miałyby dostać od Królestwa coś w zamian?
W żadnym wypadku nie jest to źle. Źle natomiast, kiedy proponuje się, żeby w tym celu upośledzić młodych obywateli, którzy są wprawdzie w KD od paru miesięcy, ale poświęcają mu dużo czasu, mają jakieś oryginalne koncepcje, są pełni zapału, często również posiadają wiedzę i doświadczenie - czy to zdobyte w innych mikronacjach, czy generalnie w życiu (zakładanie, że jak ktoś jest nowy w Dreamlandzie, to jest idiotą niezdolnym do stwierdzenia co jest OK, a co nie, jest nieuprawnione).
Problem dostawania czegoś w zamian już poruszałem. Pisałem już wiele razy - tytuł arystokratyczny powinien być tym czymś. Bardzo długo sam się nim cieszyłem i uważałem go za olbrzymie wyróżnienie. Możliwość posługiwania się tytułem markiza, czy - bardzo krótko - diuka, poczytywałem sobie za ogromny honor i było to dla mnie naprawdę cenną rzeczą. Wiele osób podchodzi do tego w ten sposób i dziś. Niektórzy mówili mi "jak możesz zrzec się tytułu, to przecież ukoronowanie wszystkiego, co w KD zrobiłeś?"... Nie było mi łatwo, ale chciałem - i chcę - zwrócić uwagę na pewne bardzo negatywne zjawisko: cynicznego rozgrywania tytułów, używania ich jako narzędzia walki politycznej albo wreszcie dyscyplinowania ich posiadaczy. Pisałem już o tym chyba dziesiątki razy. I osoby, które szczególnie chętnie się w te rzeczy bawią - słusznie mają poczucie, że w takiej sytuacji te tytuły same w sobie stają się gów.. ee, niewiele warte. I to poczucie udziela się też innym. Dlatego ostatnio z taką goryczą Wakowski pisał, że za te wszystkie lata poświęcone KD należy mu się coś więcej niż "nic nie znaczący tytuł".
To smutne, że dla niektórych tytuł arystokratyczny nawet w dalekim skojarzeniu nie łączy się z takimi pojęciami jak honor, zaszczyt, wyróżnienie za pracę włożoną w Królestwo Dreamlandu. To żałosne i nędzne - dlatego ja swój tytuł złożyłem, w tym cyrku brać udziału nie zamierzam. Szczęśliwie jedna z osób szczególnie odpowiedzialnych za psucie tytułów (i chyba w jeszcze większej mierze odpowiedzialna za wypaczanie pojęcia rodziny/rodu) zapowiedziała odejście. Dla takich osób faktycznie nie pozostaje nic innego, jak walka o władzę, przywileje i bogactwa.
> Wiem,
> kłócimy się teraz tylko o pietruszkę, ale nie potrafię dojrzeć motywów
> Twojego działania.
Mam nadzieję, że powyższy - przydługi - wywód pozwoli Ci lepiej te motywy zrozumieć. Serio.
> Owszem , istniały uzasadnione obawy przed zbyt
> wielkim zróżnicowaniem społecznym, ale tak naprawdę przed
> przegłosowaniem poprawki w referendum nie można było zobaczyć, jak
> miała ta poprawka funkcjonować w praktyce, a co za tym idzie - można
> było jedynie snuć domysły, co znacznie ujmowało projektowi.
To był jeden z problemów. Ale nie jest to sedno całej dyskusji. Nie chodzi o to, jak wysoko wyniesiemy "arystokrację" ponad "zwykłych obywateli". Chodzi o sam pomysł takiego wyniesienia.
> Ale dość
> już o tym, bo co się stało, to się nie odstanie. A przed nami kolejne
> referendum o ile się nie mylę.
Tak :) Lets get ready to ruuumbleeeeeee!!! ;)
> Paweł Erwin
Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
Received on Tue 29 Apr 2008 - 14:21:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET