> Cyric, tu nie o to chodzi! Nie ten komentarz do nie tego tematu.
No, też mam takie wrażenie, że ktoś tu skupił się na sprawach co najmniej trzeciorzędnych...
> Jeśli chodzi już o sam temat to nie przejmowałbym się nim zbyt nadto,
> gdyż, jak dało się przekonać, Lista Dyskusyjna MW nie przedstawia
> wysokiego poziomu. Temat o rzekomej współpracy zszedł na głupie żarty
> i prywatną luźną rozmowę.
Tu akurat się nie zgodzę. Ja tam lubię Wandystan i ich podejście do v-życia, odpowiada mi ich poczucie humoru i styl. Oczywiście, to kwestia gustu, faktycznie niektórym takie klimaty mogą nie odpowiadać.
Zaś co do "rzekomej" współpracy - zapewniam Pana, że jest ona jak najbardziej realna. Jest Pan posłem, jednym z zadań Izby Poselskiej jest kontrola prac rządu - proszę się zwrócić z interpelacją w tej sprawie do MSZ. Przekona się Pan wtedy o tym, jak sprawa wygląda naprawdę. Oczywiście o ile Minister zechce w ogóle udzielić Panu odpowiedzi i będzie to odpowiedź szczera i niewymijająca. W razie czego - Izba Poselska posiada instrumenty do przywołania Ministra do porządku i przypomnienia mu, że nie jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem.
> A Wandejczycy naprawdę chyba nie mają co robić. Ostatnio
> zastanawiali się skąd inicjał W. przy nazwisku Hrabiego Kriega d.
> Milewskiego.
Może Pan nie wiedzieć z racji młodego wieku - Paweł Milewski zanim trafił do Dreamlandu, funkcjonował właśnie w Wandystanie (gdzie nawet miał zaszczyt być rozstrzelany, dlatego czasem bywa nazywany Wiecznie Żywym). Zapewne to stąd to zainteresowanie :)
> Następną sprawą jest nasze nazewnictwo w Wandystanie.
> Jeśli ma być to jakiś gryps, to wszem i wobec mówię,
> że Dreamlandczycy już wiedzą, że ich kraj nazywa się
> "Burżujlandem" Jeśli nie jest to gryps, ciekawy jestem skąd to
> przeinaczenie nazwy naszego Królestwa.
To przejaw ichniejszego poczucia humoru. Jeśli ktoś nie zna zupełnie mentalności Wandejczyków, rzeczywiście może się oburzyć. Jednak przy nieco bliższej obserwacji zauważy Pan, że to po prostu żart w ich specyficznym klimacie. Tak naprawdę chyba właśnie w Wandystanie Dreamland jest najbardziej doceniany i traktowany najsympatyczniej.
To wszystko jednak sprawy mniej ważne (chociaż też ciekawe). Podstawową kwestią wciąż pozostaje: jak społeczeństwo i Izba Poselska odnoszą się do faktu nawiązania tak bliskiej współpracy z pańtwem trzecim poza jakąkolwiek świadomością i kontrolą Narodu, który podobno jest "podmiotem suwerenności i jedynym źródłem władzy". Wydaje mi się, że żadna partia nie szła do wyborów z hasłem "zintegrujemy Dreamland z Wandystanem i uzależnimy się od wandejskiego SG" - więc działania w tym kierunku nie mają żadnej społecznej legitymacji.
> Pozdrawiam,
> (-) dr Krzysztof baron Jazłowiecki
> Książę Namiestnik Luindoru
Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
Received on Mon 21 Apr 2008 - 23:41:29 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET