> Nie w nieznacznym, tylko w żadnym. Jeśli Król ma teoretycznie możliwość
> odwoływania ministrów, to hipotetyczna możliwość odgrywania roli
> złośliwego chochlika i mieszania im kompetencji nie jest żadnym
> zwiększeniem wpływów Króla. To tak samo jak wręczenie rajdowcowi
> samochodu wolniejszego od tego, który już ma, nie zwiększa jego szans na
> wygranie wyścigu. Owszem, ma teraz dwa samochody, ale nie może jeździć >
oboma naraz, więc jeśli będzie chciał wygrać, nadal będzie używać tego
> szybszego.
Moim zdaniem trafniejsza analogia byłaby następująca: najpierw dajesz rajdowcowi wolniejszy samochód, a później jeszcze psujesz mu w nim układ kierowniczy.
> Co do kierunku zmian, jest to zmiana w kierunku uproszczenia
> dreamlandzkiego prawa. A Ty wiesz o tym doskonale, bo omawiałeś te
> zmiany w KKK. Proponował je Edwarda Krieg w czasie, gdy nie był jeszcze
> Królem, więc o ile nie chcesz brnąć w ryzykowne teorie spiskowe, nie
> możesz mu zarzucać, że wymyślał to z zamiarem zwiększenia sobie
> uprawnień, jeśli kiedyś obejmie tron w przyszłości.
Nie uważam, żeby Edward wprowadził tą zmianę po to, by samemu mieć większą władzę. Jak już mówiłem - JKM Edward I Artur jest bardzo biernym władcą. Uważam jednak, że np. jego następca (albo następca jego następcy) może już tak bierny niebyć, a wtedy każde takie narzędzie stanie się prawdziwym wrzodem na d... no, kolejną upierdliwością z jaką będą się zmagały faktycznie wybrane przez Naród władze jeśli przypadkiem ich wizja Dreamlandu będzie odbiegała od wizji Korony.
> Ujmując to prosto, zmiana, która ani trochę nie osłabia demokracji nie
> jest zmianą w kierunku osłabiania demokracji.
Nie rozumiemy się, trudno.
> Zaczynam podejrzewać, że jedyne co się zmieniło od tego czasu, co może
> mieć wpływ na Twoje zmiany opinii, to osoba Króla...
Akurat z Tobą w ten sposób nie chce mi się dyskutować.
> Na fakt, że ministrów powołuje się na raty dwoma różnymi rodzajami
> aktów narzekano od dawna i zwracano od dawna uwagę, że to
> absurdalne rozbuchanie biurokracji. Teraz nagle o tym się nie pamięta.
> Teraz nagle robi się z rozporządzenia, które dotąd było kulą u nogi
> wszystkich premierów klejnot w koronie demokracji dreamlandzkiej.
To tak jakby ból zęba leczyć ucięciem głowy. Owszem, ta dwoistość była kłopotliwa, ale czy nie dużo lepszym i bardziej naturalnym rozwiązaniem byłoby po prostu powierzenie tej kompetencji w zupełności Premierowi? Skoro praktyka i tak do tego ma się sprowadzać (i nie wątpię, że własnie do tego będzie się sprowadzała - tak długo, jak długonie wystąpi jakiś spór na linii Rząd-Korona)?
> Dlaczego?
> Wyłącznie dlatego, że ta zmiana wyszła akurat od Korony, a Korona jest
> dobrym celem do ataków, bo sama się nigdy nie broni i komunikuje się
> wyłącznie przy pomocy proklamacji raz na kwartał.
Nie chodzi o atakowanie Korony dla samego faktu jej atakowania. Tak trudno Ci zrozumieć, że część społeczeństwa widzi przyszłość Dreamlandu jako państwa faktycznie demokratycznego (w takim stopniu, w jakim jest to możliwe w mikronacjach)? Dla osiągnięcia tego celu konieczne jest po prostu wprowadzenie mechanizmów ograniczających faktyczną władzę Korony (najlepiej wyłącznie do sfer związanych z gwarantowaniem Królestwu autonomii i opieki nad realnymi podstawami istnienia Królestwa) i wzmocnienie pozycji Premiera i Rządu, które to instytucje podlegają silniejszej kontroli społeczeństwa (przez IP), a przede wszystkim są obieralne.
> A jednocześnie pozwala
> to produkować mity, że Korona jest sterowana przez księcia Alchiena i że
> jego wpływy sięgają daleko dalej, niż jest w rzeczywistości. (NB Alchien
> jest zięciem Edwarda, nie synem.)
To nie jest mit, tylko fakt. Sam wiesz, że JKM Edward, podobnie jak wcześniej Edward Krieg nie są jakoś szczególnie aktywnymi jednostkami, często opuszczają Dreamland na długie tygodnie. Tak po prostu jest, trudno winić zaangażowanego realowo człowieka, czy mającego jakieś tam kłopoty, że nie siedzi przy kompie codziennie po parę godzin. I nie ma w tym nic niezwykłego, że w tej sytuacji Korona jest szczególnie zdana na najbliższe otoczenie. Przykład choćby z tą historią z Wandystanem - sądzisz, że JKM Edward sam sobie wymyślił, ze zostanie obrońcą wiary Wandejskiej? Sam się tym zdziwiłeś. A teraz już wiemy z czym to było związane - z projektem zbliżenia do Wandystanu, któremu partonuje Alchien.
> (-) P. Svoboda, r.s.
-- (-) Marcus EstreicherReceived on Mon 21 Apr 2008 - 14:57:01 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET