> Owszem - są pewne starcia prywatne, ale nie są łączone one z
> polityką. Ja sam osobiście, będąc Białym Królem PSiP, utrzymuję
> dobre stosunki z Marcusem Estreicherem, Robertem van Buurenem
> czy Łukaszem Wakowskim, mimo tego, że nazwiska te to tak
> naprawdę trzy różne polityczne obozy. Oczywiście - nazwisk tych
> jest wiele więcej, tutaj wybrałem tylko losowe przykłady :)
Moim zdaniem - to zależy od osoby. Jesteś akurat na tyle dojrzały, że potrafisz te rzeczy rozdzielić. Sam bardzo sobie chwalę znajomość z Tobą, naszą współpracę na gruncie muzycznym, mniej lub bardziej poważne dyskusje na GG. Pamiętam, że całkiem przyjemnie nam się dogadywało choćby w sprawach The Dreamland Band nawet w momentach największego konfliktu między Twoją formacją, a osobami, które zdecydowały się ją opuścić: a właśnie wtedy wiele osób, które znałem dużo dłużej niż Ciebie i które bardziej skłonny byłbym nazwać przyjaciółmi - przeniosła konflikt polityczno/ideologiczny na sprawy osobiste.
Ostatnie dni niosą podobne przykłady: jakiś czas temu (chyba jeszcze przed moim odejściem) poprztykaliśmy się z Alchienem o jakąś głupotę na LDKD, obaj pojechaliśmy sobie w tej sprawie zapewne dość ostro (już nawet dokładnie nie pamiętam, ale musiało tak być, skoro Alchien wtedy odezwał się do mnie na GG pytając, czy "obrażam się za to na LDKD". Wyjaśniliśmy sobie wtedy, jak mi się wydawało, że debata publiczna na LDKD w jakichś politycznych kwestiach to jedno, a prywatna znajomość, na dodatek semi-realowa (przecież na GG obok tematów związanych z Dreamlandem niemal równie często poruszamy nasze realowe sprawy), to drugie. Zdawało mi się, że osiągnęliśmy w tej kwestii jakiś poziom porozumienia - przynajmniej do momentu, w którym pewnego pięknego dnia po włączeniu GG dostałem wiadomość od Alchiena, że właśnie mnie zblokował na GG, bo świństwem jest publiczne sugerowanie jakoby miał interes w promowaniu głosów ważonych (a potem doszły do tego - bezpodstawne, jak wykazałem na LDKD - zarzuty o nazywanie Alchiena zbrodniarzem).
Podsumowując, to czy ostra dyskusja na LDKD (często wręcz chamska szarpanina) przekłada się na osobiste relacje uczestników zabawy - zależy od osoby i jej dystansu do tego wirtualnego świata. Temat jest na dłuższą dyskusję, ale w skrócie: na LDKD zwykle występuje 100% Estreichera i KD jest dla niego wszystkim. Na GG bywa już różnie - jeśli rozmowa jest określona jako zupełnie osadzona w Dreamlandzie (np. zwraca się ktoś do mnie jako urzędnika w sprawie związanej z Dreamlandem), to dominuje profil Estreichera, ale jeśli ktoś znajomy zwraca się po prostu "hej, co słychać, miałem w szkole ciężki dzień" - to raczej pogada sobie ze schowanym za maską Marcusa Estreichera realowym Mariuszem, którego być może też wymęczyli na uczelni.
> Dreamlandzka mentalność ma to do siebie, że nie jest odpowiednikiem
> tej realowej. Można nienawidzieć się na sali sądowej, obrzucać błotem
> w politycznych debatach, a chwilę potem siedzieć razem w "Pod Morskim
> Baranem", pić piwo i poklepywać się po plecach śmiejąc się radośnie.
> Taki jest Dreamland - i między innymi za to go kocham.
To się sprawdza, jeśli ktoś nie utożsamia się w 100% z kreowaną w Dreamlandzie postacią i potrafi jakoś rozdzielić realne swoje problemy od trosk wirtualnego konstruktu. Takie jest moje zdanie. A jeśli ktoś tak jak Alchien ostatnio - każdy atak na Alchiena popierającego głosy ważone bierze osobiście do siebie jako atak na realnego człowieka wcielającego się w postać Alchiena... no, to ma wtedy problem, załamania nerwowe i takie tam historie. Oczywiście, każdy czasem traci równowagę. Wyjątkowo brutalny i ewidentnie wynikające ze złej woli atak na wirtualną postać sterowaną przeze mnie - dotknie mnie w jakimś stopniu i nie zawsze człowiek zdąży sobie w porę powiedzieć "hej, to tylko gra".
Tłumaczyłem to wszystko już kiedyś bardzo obszernie Erykowi, który w jakimś amoku krzyczał, że za obrażanie księcia Eryka poda mnie do realnej prokuratury. Zachęcałem go zresztą do tego, bo sądzę że ubaw byłby nie z tej ziemi - głównie w prokuraturze. Niestety, chyba tylko na tych groźnych pokrzykiwaniach się skończyło (jak zwykle), bo Eryk pewnie jednak jest nieco zdrowszy psychicznie, niż sugeruje to swoimi wypowiedziami. Szkoda, bo byłyby niezłe jaja.
> Mam nadzieję, że rozwiałem Pani wątpliwości,
> /-/ Paweł Erwin hrabia de Archien-Liberi
Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
Received on Fri 18 Apr 2008 - 01:27:47 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET