Wiadomość od Alchiena

From: Paweł <wajlonis_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 13 Apr 2008 00:25:08 +0200


Witam! Na życzenie ojca mego wam tę wiadomość przekazuję:

"Wróciłem, ale mam kłopoty natury technicznej - nie jestem w stanie odebrać poczty.

Wyłożyłem wszystkie swoje racje w kwestii głosów ważonych. Nadal je popieram i uważam, że są w stanie wypchnąć Dreamland z marazmu. Jeżeli Królestwo nie chce dla siebie dobrze - trudno.

Nigdy nie potępiałem nikogo za poglądy, kolor skóry, stan, środowisko, sposób wychowania. Nie nawołuję do fizycznej eliminacji jakiejkolwiek mniejszości etnicznej, światopoglądowej, seksualnej. Czuję się obrażony kampanią Marcusa Estreichera. Uważam go za skończonego łajdaka.

W Dreamlandzie zamierzam systematycznie ograniczać swoją aktywność. Być może ktoś poza mną zna to uczucie, kiedy z poczucia obowiązku i przywiązania do miejsca, które jest człowiekowi drogie, codziennie przychodzi się gdzieś, gdzie jest się obrażanym, wyzywanym i kłamliwie oczernianym. I owszem, widzę dla KD inną drogę, niż większość społeczeństwa, możliwe. Ale jestem daleki od porównania kogokolwiek, włącznie z Marcusem Estreicherem, do jakiejkolwiek realnej, zbrodniczej organizacji.

Przykro mi, ale nawet Dreamland, te kilkadziesiąt osób, z którymi przez ostatnie lata czułem się w niezwykły i wyjątkowy sposób związany, nie jest wart kontynuowania takiej sytuacji. Nie mam ochoty nadal agitować na LD - chociaż popieram głosy ważone. Nie mam ochoty rozpoczynać nowych projektów - chociaż kilka planowałem i uważam, że mam i czas, i zdolności, by je zrealizować. Nie mam ochoty "odegrać się" na Marcusie - chociaż uważam się za człowieka na tyle wpływowego, że mógłbym to zrobić z palcem w nosie.

Powtórzę jeszcze raz, ostatni - jestem głęboko przekonany, że głosy ważone są dla Królestwa Dreamlandu, mojej wirtualnej ojczyzny od 24.12.2004, rozwiązaniem dobrym i potrzebnym. Popierałem je nie biorąc pod uwagę prywatnego interesu, podobnie, jak Marcus Estreicher. Nie jestem w stanie poprzeć intencji namacalnymi dowodami.

Żałuję, że mieszkańcy KD nie są już w stanie w księciu/marszałku/ministrze widzieć człowieka, który chce się też dobrze bawić - jak oni sami.

Wiem już, że Dreamland jest zdolny do piętnowania odmiennych poglądów w sposób obrzydliwy, nie biorąc pod uwagę zamiarów jednostki. A to, przykro mi, jest nie do pogodzenia z moim światopoglądem.

Świat wirtualny nie jest wart szargania całkiem realnych nerwów, całkiem realnego smutku i całkiem realnych prób upokorzenia.

Swoje obowiązki jako MSZ i MAK kontynuuję. Zmiany na pierwszym ze stanowisku nastąpią niedługo, ale z innych przyczyn, które ze względu na godność ministerialną wymagają odrębnego maila.

Alchien"

Pozdrawiam,
Paweł Erwin de Archien-Liberi Received on Sat 12 Apr 2008 - 15:25:11 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET