Re: [dreamland] NIE! dla ważenia głosów. Nie daj się zrobić w bambuko, kolego! [było: jako¶ inaczej, bez sensu]

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 9 Apr 2008 21:32:49 +0200


Witam,

>To, co odbywa się teraz - publiczna debata, w której głos mają
>wszyscy, a następnie referendum za dwa tygodnie, to najbardziej
>demokratyczne wydarzenie w naszej historii. Stanowi ono esencjÄ™
>demokracji - demokrację bezpośrednią, w którym powracamy w gruncie
>rzeczy do samych źródeł i korzeni państwa.

Tu jedna uwaga na marginesie - to co się dzieje teraz, jest świetne. Jest rewelacyjne. I pokazuje, jaką powinniśmy przyjąć drogę - powinniśmy ewoluować ku demokracji bezpośredniej. Od dawna nasze społeczeństwo nie było tak aktywne, na LD w tak krótkim czasie nie wypowiadało się tak dużo osób. Po raz pierwszy od bardzo dawna sięgnęliśmy do mechanizmu demokracji bezpośredniej i Królestwo Dreamlandu odżyło, rozkwitło, rozbłysło feerią barw. Pojawił się gwar, pojawiły się idee, emocje - życie po prostu wróciło do Królestwa Dreamlandu. Czemu nie może być tak zawsze? Po co nam w ogóle Izba Poselska złożona z 10 osób, skoro nas w ogóle bierze udział w wyborach 50?

Już rozmawiałem o tym osobiście z paroma osobami, zresztą nosiłem się z pomysłem od dawna. Kilka osób wie również, że od momentu powrotu do KD przygotowuję się do uruchomienia nowej partii (znów, ale tym razem mam nadzieję, że z lepszym skutkiem niż ostatnio) - i jednym z punktów jej programu jest właśnie wdrożenie w KD demokracji bezpośredniej (wciąż dopracowuję szczegółowe rozwiązania). To, co się dzieje od kilku dni tylko to potwierdza - to jedyna słuszna droga dla Królestwa Dreamlandu. Ale to już kolejna kwestia, na inną zupełnie dyskusję.

>Jakikolwiek będzie wynik, będzie to efekt konsensusu
>między członkami społeczności i dlatego nie można go będzie w żadnym
>wypadku uznać za upadek.

Ależ oczywiście, że można. Człowiek może zginąć z własnej ręki, tak samo i demokratyczne mechanizmy mogą doprowadzić do zgonu samej demokracji. Czy uważasz, że gdybyśmy przegłosowali, że np. Alchien (sorki, chłopie) otrzymuje absolutną pełnię władzy nad wszystkim i wszystkimi, likwiduje się parlament, sądy i tak dalej - czy gdybyśmy to w jakimś przypływie fantazji, zwiedzeni bałamutną retoryką przegłosowali: to wciąz byłby triumf demokracji dla Ciebie? Sytuacja w tej chwili nie jest aż tak dramatyczna, ale owszem - demokracja jest zagrożona upadkiem i wynaturzeniem w zwykłą, ordynarną oligarchię.

>Żadna ustawa o głosach ważonych nie może
>stanowić zagrożenia dla demokracji choćby dlatego, że zapis o tym, że
>Dreamland jest państwem demokratycznym pozostanie w Konstytucji, a >każda
ustawa musi być zgodna z Konstytucją.

Zapis o demokracji znajdujący się w Konstytucji już teraz jest w jakiejś części fikcją, jak był łaskaw zauważyć w dyskusji Józef Kalicki. Odejście od demokracji w kwestiach, które podnosił (głównie związanymi z Królem i monarchią generalnie), jest wymuszone warunkami państwa wirtualnego. Mimo to wciąż staramy się maksymalnie demokratyzować nasze życie publiczne - mamy demokratycznie wybieraną Izbę Poselską, Król stara się nie być szczególnie aktywnym graczem i jakoś to wszystko się toczy.

Teraz chcemy uszczuplić ową demokrację jeszcze bardziej, tym razem już nie zmuszeni okolicznościami, ale dlatego że tak się wymyśliło i zachciało paru osobom po prostu. Krok po kroku rozmontowujemy tą demokrację, którą mamy wpisaną w pierwszy artykuł Konstytucji. W ten sposób niedługo z demokracji w Dreamlandzie pozostanie właśnie ten pusty zapis - wydrążony z treści przez takie pomysły jak ten nad którym dyskutujemy. I nie zdziwię się wtedy, jeśli w mikroświecie pojawi się żartobliwie-pogardliwe określenie, dziwaczny oksymoron powtarzany z uśmieszkiem na ustach: "demokracja dreamlandzka".

>(-) P. Svoboda, r.s.

Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher Received on Wed 09 Apr 2008 - 12:33:26 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET