O kwestii referendum słów kilka.

From: Wilu Wilk <Wilaszczuk_usunto_at_interia.pl>
Date: Wed, 09 Apr 2008 19:23:36 +0200


Witam,

Jak zwykle spóźniony na dyskusję, ale jak zwykle również obecny ;)

Obserwuję, tę dyskusję, od momentu ogłoszenia tegoż referendum. Wczoraj zostałem prywatnie zapytany, co sądzę na ten temat. Od wczoraj mój pogląd się nie zmienił, więc mogę go tutaj podać. Ktoś może zapytać: "Po co?", w podsumowaniu postaram się wyjaśnić.

Aha, znając moje "zamiłowanie", do rozpisywania się, ostrzegam, może być długo ;)

Zacznę od tego, że Państwa dyskusja, na początku (co mnie bardzo cieszyło), była dyskusją spójną. Jednakże po drodze, nastąpiły pewne rozgałęzienia. Nie mówię tu o mocnym odejściu od tematu, jak z kwestią nazizmu. Ale Państwo w pewnym momencie, chyba, zapomnieli jaki był sens rozpoczętej dyskusji. Wyciągając argumenty, dysputa szła w kierunku potwierdzania ich, lub obalania, z rzadka wracając (w pełni) do głównego tematu rozmowy.
Dlategoż nie pisałem nic w tej materii. Mając nadzieję, że wnioski zostaną w jakikolwiek sposób wyciągnięte. Tak się jednak nie stało. Troszkę się Państwo podroczyliście, poobrażaliście, powspieraliście, wylądowaliście z wrogami po tej samej stronie barykady, ale nic konstruktywnego (mówiąc nic, nie mówię absolutnie nic) nie wymyśliliście.

Czemu to piszę? Gdyż jak na tą chwilę, stan tejże dyskusji, ma się idealnie do tego, co ja odczuwam jeśli idzie o temat. Który pozwolę sobie przypomnieć, prostymi słowami brzmi: "Czy chcemy by głosy wyborców były ważone, czy też nie". Przypominam go, wszak Państwo w swoich dysputach ciągle mówią o ważeniu głosów, ale argumenty w większości się nie imają. Zwłaszcza w kontekście udowadniania, że to zamach na demokracje Królestwa. Ja tego poruszać nie będę.

Królestwo Dreamlandu, jest najstarszym v-państwem w Polsce. Ma swoją tradycję, zasady itd Być może niektóre rzeczy pamiętają już tylko wybrani. A są też kwestie całkowicie już zapomniane. Jakkolwiek, zawsze było tak (lub prawie zawsze), iż osoby aktywnie działające, wnoszące coś do KD dostawały nagrody. Nagrodą oczywiście nie licząc wynagrodzenia finansowego (które nota bene bez systemu gospodarczego, nigdy nie były kwestią hmm powiedzmy satysfakcjonującą, wszak nie ma odniesienia ile to jest przykładowo 100 D), były tytuły szlacheckie.
Te z kolei nie tylko służą, jako nagroda, ale również zachęta dla obywateli, by pracować i dostać tytuł.
Któż proszę mi powiedzieć, nie będzie mieć łezki w oku, jak ze zwykłego człowieka, zaczynają mu/jej mówić sir/lady, czy baron/baronowo. Piękna sprawa, jednakże, nic za darmo, trzeba pracować. Przyznawanie nobilitacji, jest kwestią subiektywną, zależna od JKM Króla Dreamlandu. Tylko On decydować może o tym kto i kiedy zostanie wyniesiony w szeregi szlachty, czy też zostanie dopuszczony do grona arystokracji.

Przyjmując nowych obywateli do KD, trzeba ich w jakiś sposób zmobilizować do pracy, a nie do biernego przyjmowania świata (v-świata oczywiście) jakim jest. Wszyscy znają stwierdzenie "Co Ty możesz zrobić dla Królestwa?"
Wszak by mobilizacja była duża, trzeba coraz bardziej słodzić przynętę. W dzisiejszych czasach sam tytuł przed nazwiskiem może nie być wystarczający, estetyka nie zawsze jest tak silna jak inne bodźce. Trzeba dosłodzić przynętę (zachętę jak kto woli), tutaj dochodzimy do przywilejów. Jeżeli doda się kilka przywilejów, kąsek stanie się bardziej apetyczny. Jednakże apetyt rośnie w miarę jedzenia, nie można dopuścić by przywilejów było za dużo, wiadomo do czego m.in. takowe traktowanie szlachty doprowadziło Rzeczpospolitą Polską (stwierdzenie - nie temat do polemiki, o co bardzo proszę)

(Przepraszam za ten wstęp, ale chciałem lepiej przedstawić mój punkt
widzenia.)

I tak oto jest propozycja przywileju szlacheckiego, czy arystokratycznego, ażeby wzmocnić głos szlachcica w wyborach.

Teoretycznie, im wyższy tytuł, tym staż osoby jest większy, pracę na rzecz KD trudno określić, ale jest przepotężna. Ta osoba wie co jest najlepsze dla KD, gdyż od bardzo długiego czasu pracuję na tej budowie.

Taka osoba, na pewno może mieć więcej do powiedzenia na temat KD i kierunku rozwoju KD, niźli obywatel, zwłaszcza młody obywatel zaraz po szkole.

Przykładowo, ktoś uzyskuje obywatelstwo, po tygodniu są wybory uzupełniające do IP. Są 4 nazwiska, młody obywatel może wejść na stronę partii, poczytać program, może nawet odezwać się do kandydata i porozmawiać z nim. Ale ile się dowie po takiej rozmowie? Czegoś na pewno. Według mnie jednak, osoba z tytułem (znaczy ze stażem w tym momencie) zna wypowiedzi kandydata na LDKD, jego zachowanie, sposób myślenia i działania, znaczy się, wie czy ta osoba spełnia jej oczekiwania względem reprezentacji w IP.

Pod tymi regułami, ja podpisuję się za poprawką. Lepsze decyzje wychodzą od osób które są obyte i doświadczone w KD (inne hmm znaczenie posiadania tytułu), niż osób które na chybił-trafił zaznaczą kratkę na formularzu do głosowania.

Ale...

Weźmy inny przykład, mamy nowego obywatela, ledwo co przybył do KD, pracuje jak szalony, zrobił 5000 stron internetowych, kilka projektów przeprowadził, aktywnie udziela się na LDKD. Jest już z 3 miesiące obywatelem. Są wybory, tenże obywatel ma już jakiś smak polityczny wyrobiony, wie co jest dobre dla KD (w jego mniemaniu), do tego świeży umysł, a to jest skarbnica dobrych pomysłów. Idzie i wybiera kogoś świadomie.

Z drugiej strony, wraca po półrocznym czy rocznym - czy jak w moim przypadku kilkuletnim urlopie, powiedzmy baron. Są wybory, więc ma prawo głosować. Patrzy na formularz. 4 nazwiska, żadnego nie kojarzy, wszyscy przybyli do KD w trakcie jego urlopu. Stawia znaczek na chybił-trafił.

Takie coś jest niedopuszczalne, w tym kontekście jestem całkowicie przeciw poprawce. Dlaczego nie świadomy sceny politycznej arystokrata po powrocie do KD ma z powodu strzału na chybił trafił, zniwelować (fakt, lub wzmocnić) głos ambitnej nowej osoby, która stara się, nie dla tytułów tylko dla idei KD pracować jak najlepiej, by Królestwo się rozwijało.

Tak więc podałem 2 skrajne przypadki, z jednej strony jestem za z drugiej przeciw.
Ktoś więc zapyta: "Po co to piszę?"
Postaram się teraz odpowiedzieć na to pytanie.

Ponieważ chciałbym żebyście Państwo skupili się nie nad dywagacjami ustrojowymi, wolnościowymi itd. A zajęli się konkretną sprawą. Wiem, że zapewne ta moja wypowiedź (oczywiście jak ktoś dotrze do końca wypowiedzi ;) ) będzie źródłem polemiki, co do szczegółów samej wypowiedzi, a nie ogólnemu tematu.
Wiem również, iż każdy znajdzie tutaj potwierdzenie lub zaprzeczenie swoich przemyśleń, i na tym punkcie będzie wymiana zdań.

Dlatego nie bacząc na to, poruszę ostatnią kwestię. Czyli trzeba coś zrobić by zacząć dążyć do postanowienia czy jestem na tak, czy na nie poprawce. Wszak referendum coraz bliżej.

Według mnie, sam pomysł wzmocnienia głosów oso aktywnie działających, jest nie głupi. Ale zastanawiam się, czy tytuł szlachecki (czy każdy tytuł szlachecki) jest dobrym miernikiem aktywności. Przykładowo, wróciłem po 3 latach do KD, w niecały miesiąc zostałem ponownie włączony w poczet szlachty KD. Jakby wybory były w tamtym momencie, ja bym nie poszedł głosować, lub oddał bym głos nieważny, z powodu braku wiedzy. Ale inaczej, tytuł mam, ale przez 3 lata aktywny przecież nie byłem.

Dlatego nie uważam, żeby tytuł szlachecki, był wystarczającym miernikiem aktywności.
Ale nie o tym chciałem.

Chciałem się zapytać, czy istnieje już projekt ustawy, określającej wagi głosów? Wiadomo, że projekt może różnić się w 100% od końcowej ustawy. Ale tutaj były dyskusje, że głos markiza, czy Księcia jest liczony x5 czy x100. Chciałbym się dowiedzieć czy takowy projekt jest oraz czy można go upowszechnić. By dać przykład do czego dążymy w tej poprawce.

Ja się zgodzę z poprawką, jeżeli ustawa będzie broniła, przed takowymi skrajnymi przykładami, jak podałem prędzej. Ale nie zgodzę się jeżeli, okaże się że będzie potrzeba 10 obywateli, by przełamać głos barona przykładowo.

Zgodzę się, gdyż trzeba wyróżnić osoby aktywne oraz zasłużone wieloletnią pracą.
Nie zgodzę się, kiedy nie damy dojść do głosu nikomu przed nobilitacją
(nie mowie tu o nowych obywatelach, tylko o wszystkich bez tytułu, bo
utracili, bo zrzekli się, bo nie zostali określeni jako pracujących wystarczająco aktywnie itd).

Bardzo, ponownie, proszę o ewentualne przedstawienie projektu uchwały. Jak społeczeństwo się dowie, jaki jest zamiar wykorzystania poprawki, może społeczeństwo przestanie się kłócić, a zacznie dyskutować rzeczowo, na temat, bez domysłów i wymyslów.

Bardzo przepraszam za tak potworne rozpisanie się. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, nie nacisnąłem na odcisk. Oraz rzeczowo przedstawiłem mój stosunek do tematu referendum w sprawie modyfikacji konstytucji. (oraz mam nadzieję, że pisałem na temat)

-- 
Z wyrazami szacunku
sir Wilu Wilk

wilaszczuk_usunto_at_interia.pl
gg: 7661362

----------------------------------------------------------------------
Ten tenisista strasznie sie wkurzyl! Zobacz wideo:
http://link.interia.pl/f1d85
Received on Wed 09 Apr 2008 - 10:23:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET