> > I po wprowadzeniu poprawki dalej będą, jak to Pan określił, elementy
> > demokratyczne - mniejsze czy też większe.
>
> Zgadza się. Jednak będzie ich zdecydowanie mniej, a i konstytucja będzie
> smieszna.
> Jedyna w v-świecie niespójna i sprzeczna z sama sobą.
O ile generalnie Lukasa Woody'ego nie lubię i nie czuję się szczególnie szczęśliwy znalazłszy się z nim po jednej stronie barykady w tej konkretnej sprawie, to jednak jest w tym trochę racji, co tym razem ów jegomość podnosi.
Konstytucja zaznacza, że Dreamland jest państwem demokratycznym (art.1), w innym miejscu pisze, że wszyscy ludzie są równi w posiadanej godności i prawach(art. 14 ust. 1). Proponowana poprawka wbrew temu, co mówią niektórzy - wcale nie ogranicza demokracji, tylko ją znosi. Demokracja znaczy bowiem po prostu tyle, że źródło władzy stanowi wola WIĘKSZOŚCI obywateli, wprowadzenie proponowanej poprawki sprawi, jak słusznie zauważył dr Jazłowiecki, że źródłem władzy może stać się wola MNIEJSZOŚCI, choć bardziej utytułowanej. To już nie jest żadna demokracja, tylko właśnie oligarchia.
Bez wdawania się w jakieś bardziej szczegółowe dywagacje, polecam choćby
porównanie dwóch artykułów z Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja
http://pl.wikipedia.org/wiki/Oligarchia
Widać więc wyraźnie, że wprowadzenie proponowanej poprawki do Konstytucji przy pozostawieniu w obecnym brzmieniu Artykułu 1 wygeneruje w niej sprzeczność. Nie wiem, jak odniesie się do tego Sąd Królestwa, ale choćby wykładnia systemowa wskazuje, że wobec tej sprzeczności zastosowanie będzie miał Artykuł 1 - należący do grupy przepisów, którym Konstytucja przyznaje znaczenie fundamentalne. Chyba, że w kolejnym przebłysku geniuszu zapis o ważeniu głosów zostanie uznany przez SK za lex speciali...
Jeszcze o art. 14 - wyraźnie jest tam stwierdzone, że obywatele są równi w swoich prawach. Nie ma tam ani słowa o tym, że niektórzy są równiejsi z racji posiadanego tytułu. W ogóle - zdaje mi się, że Konstytucja ani słowem nie wspomina o tytułach szlacheckich. Tak więc zróżnicowanie praw względem czegoś, co nie jest w Konstytucji nawet wspomniane równeiż budzi wątpliwośc. Jeśli by jakimś cudem ta poprawka przeszła - to jedynym miejscem, gdzie w Konstytucji pojawi się wzmianka o tytułach, będzie właśnie artykuł mówiący o ważeniu głosów. Wyglądało to będzie rzeczywiście raczej niepoważnie.
Podsumowując: jak to mówią, nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Albo mamy demokrację wpisaną do konstytucji i jesteśmy w tym konsekwentni albo wprowadzamy ważone głosy, ale uczciwie wtedy mówimy co właśnie zrobiliśmy - zrezygnowaliśmy z demokracji w KD. Upieranie się, że można mieć jedno i drugie - jest po prostu obłudą i hipokryzją.
> Luke Woody
Pozdrowienia,
(-) Marcus Estreicher
Received on Wed 09 Apr 2008 - 01:43:46 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET