Alchien pisze:
>
> Na pozostałe już zdążyłem odpowiedzieć po kilka razy. Poza tym, proszę
> wybaczyć, ale nie chce mi się toczyć dyskusji, gdy wiem, że potrafi Pan
> przez kilka dni dyskutować nad dokumentem, którego Pan nie zrozumiał... :)
>
>
A ten znowu swoje... Nie toczyłem dyskusji nierozumiejąc przytaczanego
artykułu. Wczoraj pisząc maila kątem oka spojrzałem na projekt i moją
uwagę zwrócił sposób regulacji całej sprawy (UF). A że maila pisałem na
szybko, od razu wykorzystałem to jako argument. Takie sytuacje się
zdarzają, ale nie jest to powód do udowadniania komuś, że czegoś nie
rozumie. Jako dowód podam, że sam Pan powiedział, że dyskusja ze mną
dobrze się zapowiadała, z czego wnioskuję, że moje argumenty były
poprawne pod względem merytorycznym, a co za tym idzie - musiałem
rozumieć przedmiot debaty. To tyle na ten temat, niech Pan sobie zresztą
myśli co chce, żyjemy w [na razie] demokratycznym państwie :)
Chciałbym natomiast odnieść się do innej sprawy. Zwolennicy poprawki
wskazują na obecną sytuację polityczną: że król jest w porządku, że nikt
nie ustali wysokich różnic w sile głosów, itp. Panowie, trzeba myśleć
nie tyle o sytuacji obecnej, ile o przyszłości. Jaką dacie gwarancję, że
taki stan rzeczy będzie utrzymany? Nikt nie może takiej dać.
Szlachta stanowi bardzo dużą część społeczeństwa KD, dobry argument, ale
jak liczna jest najwyższa arystokracja, której głosy będą się
najbardziej liczyć?
--
(-) baron Taheto
Civis Rei Publicae Weblandiensis
Received on Tue 08 Apr 2008 - 11:25:32 CEST