> A tak z innej beczki - dyskutujcie dalej, bo ja wciąż jestem pośrodku,
> niezdecydowany. Z jednej strony moje lewicowe ideały mówią nie, z
> drugiej strony przemawia rozsądek... Może ktoś mnie przekona? :P Z
> pewnością będzie to koniec demokracji jaką znamy, ale być może dzięki
> temu osiągniemy coś lepszego?
Ja byłem, jestem i będę za tym, żeby osoba wkładająca więcej pracy w rozwój Królestwa Dreamlandu, miała w nim więcej praw. Dlatego do niedawna gorąco popierałem proponowaną przez Alchiena poprawkę, podobnie jak do niedawna byłem dumny z możliwości posługiwania się tytułem markiza, czy przez krótszy okres - diuka, co (jak mi się wydawało) również było pewną nagrodą za aktywność i serce włożone w rozwój i wzbogacanie Królestwa Dreamlandu.
Tymczasem przekonałem się, że tytuły nadawane są (i odbierane) przy uwzględnieniu szeregu różnych kryteriów, często z pracą wkładaną w rozwój KD nie mających wiele wspólnego. Przykładem niemal klasycznym jest przyznawanie tytułu "sir/lady" na zachętę młodym obywatelom, którzy wprawdzie się nie wykazali jeszcze niczym szczególnym, ale Namiestnik i Król mają nadzieję, że jak się człowiekowi da tytuł, to ten poczuje się przywiązany do KD i tak łatwo mu nie będzie z tego zrezygnować - szczególnie ostatnie nobilitacje przyniosły wysyp takich szlachciców. Inne zjawisko: polecanie przez Namiestników do nobilitacji absolutnie każdej osoby ze swojej prowincji, choćby w śladowym stopniu aktywnej - w celu zwiększenia ilości szlachty/arystokracji z własnej prowincji i tym samym podniesienia jej prestiżu.
Dalej mamy całą tą śmieszną historię z Sądem Parów - którego działanie w zasadzie nie jest nijak skodyfikowane. Dwukrotnie próbowano nastawać na mój tytuł arystokratyczny, za każdym razem powód był inny, ale za każdym razem nie miał on nic wspólnego z oceną mojej pracy na rzecz Królestwa Dreamlandu. Raz - Sądu Parów próbowali użyć kolesie z PSiP, kiedy to uświadomiłem ich koleżankę, że prawdopodobnie jest ciekawym fenomenem istoty ludzkiej funkcjonującej mimo zaniku funkcji mózgu. Wtedy mój tytuł został zagrożony w związku z polityczną awanturą (ostatecznie sprawa rozeszła się po kościach z różnych względów, również niekoniecznie mających jakikolwiek związek z prawem i formalnościami). Drugi raz na przyznany mi własnoręcznie tytuł diuka porwał się osobiście JKM Edward Artur - uznając, że nie mam prawa złożyć mu przysięgi własnymi słowami... Dziwne, że złożenie przysięgi w ten sposób nie przeszkadzało Pawłowi I i nie przeszkadzało też samemu Edwardowi I do momentu w którym publicznie skrytykowałem w dość ostrych słowach przyjęcie przez niego tytułu obrońcy wiary wandejskiej.
I wreszcie kwestia ostatnia, chyba najpoważniejsza i najbardziej ewidentna: warunkiem utrzymania tytułu arystokratycznego jest złożenie przysięgi wierności Koronie. Potrafię sobie wyobrazić, że są wśród nas (lub mogą się zjawić) jednostki, które chcą pracować dla dobra naszej społeczności, rozwijać Królestwo Dreamlandu, ale jednocześnie nie są w stanie złożyć przysięgi wierności Królowi. Ja sam długo wahałem się zanim złożyłem takową przysięgę po przyznaniu mi tytułu diuka - po pierwsze Król, któremu miałem złożyć przysięgę, parę tygodni wcześniej popełnił błąd, za który przed sądem odpowiedziałem ja i mój przyjaciel (wprawdzie JKM w prywatnej rozmowie przyznał, że wyrok rzeczywiście jest "niesatysfakcjonujący", ale jednocześnie zaznaczył, że on nie ma zamiaru tego odkręcać), a po drugie między innymi w związku z tą sprawą zarysowała się między nami dość duża rozbieżność poglądów na różne kwestie związane z funkcjonowaniem KD. Ja jednak mimo wszystko miałem łatwiej, bo jakiejś wielkiej urazy do JKM nie mam. Ale mogą zjawić się właśnie ludzie chcący rozwijać Królestwo Dreamlandu, ale widzący na tronie kogoś innego, nie znoszący tego czy innego JKM i tak dalej...
Tak więc prosta zależność: im więcej pracy włożonej w Królestwo -> tym wyższy tytuł arystokratyczny -> tym więcej praw - jest fikcją. W bardzo wielu przypadkach tytuł arystokratyczny jest po prostu kosztownym prezentem, którym Król i różne kręgi arystokracji (zwłaszcza osoby kontrolujące Heroldię) próbują kupić sobie łaskę i przychylność jednostki (co nie zawsze musi być złe, ale czego należy mieć świadomość). W związku z tym uzależnienie praw politycznych jednostki od posiadanego tytułu arystokratycznego jest moim zdaniem niepożądane - i dlatego namawiam do głosowania przeciw poprawce.
> Paweł Erwin
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
ex-diuk
Received on Mon 07 Apr 2008 - 09:51:30 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET