tak się właśnie zastanawiam: czy demokracja oznacza równość głosów? Mi się wydaje, że doktryna mówi tylko o równości prawa i wolności obywateli (i ludzi - ale głównie to drugie). Głos wazony nie oznacza nierówności praw.
'Wartość' głosu w KD danej osoby nie byłaby stała (od chwili v-narodzin do v-zgonu), ona może się zmieniać w toku v-egzystencji (w ogromnej większości przypadków będzie rosnąć a nie maleć).
Nie będę pisał o tym, że należy jakoś nagradzać aktywnych obywateli za swoją pracę - np. tworząc system głosów ważonych - bo o tym już chyba napisali inni :- ) Dodam tylko, że mikronacja to takie małe państwo na którym można poeksperymentować trochę i właśnie to powinniśmy robić :- )
--- Odniosę się też do realu i Europy (chyba uważanej za demokratyczną [Panie Woody, Pan się niech nie odzywa : ) ]... jak sądzę). W UE ciągle obowiązuje traktat nicejski z głosami ważonymi w Radzie Europy. Pan na serio by chciał, żeby głos Polski był taki sam jak np. Malty (jeśli dobrze pamiętam to teraz mamy niemalże ośmiokrotną różnicę)?Received on Sun 06 Apr 2008 - 12:43:20 CEST
> Pozdrawiam.
> --
> (-) baron Taheto
> Civis Rei Publicae Weblandiensis
>
Pozdrawiam, Łukasz markiz Wakowski
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET