> Ta, pewnie. Albo trzymamy się standardów demokratycznych, albo rozwiążmy
> od razu parlament i zdajmy się na łaskę JKM. Nie można nadawać głosom
> obywateli wartości w zależności od posiadanego tytułu! Arcyksiążę, który
> w KD spędził 200 lat i ktoś bez tytułu, ale mający chęci, będący
> rozsądnym człowiekiem, próbujący coś dla Dreamlandu zrobić - liczą się
> tak samo.
>
Tak naprawdę chęci wystarczą, żeby zostać szlachcicem... I proszę wybaczyć, ale np. Pański głos jest wart więcej od kogoś, kto tydzień temu zapisał się do KD, a wczoraj zdał egzamin w SGK.
Co do standardów demokratycznych... Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, skąd bierze się dzisiejsze traktowanie demokracji jako wartości absolutnej. Do tego ustroju w ogóle nie pasuje mi słowo "standard". Wirtualna demokracja opiera się na tym, że każdy, kto ma chęci, może działać w KD. Innymi słowy - demokratyczne prawa i wolności społeczne TAK, demokratyczny system polityczny NIE.
Realna demokracja nie jest w v-świecie niczym dobrym.
>> W świecie wirtualnym nie ma równości. Prawa polityczne można jak >> najbardziej uzależnić od aktywnej pracy na rzecz Królestwa. >> >>
Proszę mi wierzyć, że będę pierwszym do obalenia takowego.
A teraz niech Pan spojrzy na obecne uprawnienia Króla (vide - moc Dekretu) i powie... Czy Korona naprawdę nie ma szybszych i sprawniejszych środków do zrujnowania Królestwa, gdyby tego chciała?...
Jestem monarchistą. Takie argumenty do mnie nie trafiają.
> Oczywiście możecie ustalić takowe kryterium, np.
> 10% wykonanych dla KD stron - sir, 20% - baron, itd. A jeśli parlament
> przyjmie czyjś projekt ustawy, to tak jak 20% stron. Życzę powodzenia!
>
Tytuły przyznawane są jak najbardziej subiektywnie. I na tym między innymi opiera się ta poprawka - nie wszystko w świecie wirtualnym trzeba skodyfikować.
>> Głosujcie na TAK - tak weterani, którzy rozumieją, czym jest tytuł; jak >> i młodzi, których zapał jest nie raz i nie dwa największy i najbardziej >> pożyteczny. >> >>
Jeżeli Pan traktuje jako weteranów tylko Nimitza i Folkego, to bardzo mi przykro, że różnie pojmujemy to pojęcie. Dla mnie weteran to np. arcyksiążę Ghardin... (chociaż Seniorowie też, vide JKW Paweł ;p) Zresztą, nie jest powiedziane, że nagle Folke, jako książę, będzie miał głos równy dwóm hrabiom. Różnice będą subtelne.
Tym niemniej, gdyby rzeczony Folke wrócił do aktywnego życia, należałby mu się solidny głos ważony, moim zdaniem. Według Pana nie? TomBonda też zrównałby Pan z nowym obywatelem? :) No tak, demokracja.
> Jestem dla tych osób pełen szacunku, ale to
> grupa, która się wypala, co zresztą jest naturalne - miejsce starych
> zajmują młodsi.
Ale w momencie, kiedy ci młodzi zaczynają robić coś ważnego, coś przydatnego, dostają tytuł.
Poza tym, bądźmy poważni... W parze z zapałem musi iść pewne doświadczenie, choćby minimalne. Same dobre chęci to nie wszystko, chociaż za same dobre chęci można dostać tytuł szlachecki. Jeżeli zna Pan aktywnego obywatela bez tytułu oddającego jego aktywność - proszę go wskazać z imienia i nazwiska; może być na priv.
> I właśnie zapał tychże młodszych spośród nas nie
> powinien być skierowany na dążenie do władzy - do tytułu, który podwaja,
> czy potraja wartość głosu. Tytuł powinien mówić "ta osoba poświęciła
> Dreamlandowi wiele godzin swego wolnego czasu", a nie "jego głos to tak
> jak cztery moje".
>
Ale mówi i jedno, i drugie, to raz. Dwa - proszę sobie wyobrazić, że tym młodym Dreamlandczykom zależy na władzy, na tym, żeby poczuć się ważnym... To właśnie z wirtualnym wiekiem "parcie na stołek" się zmniejsza. Ja tam uważam, że głosy ważone motywują w bardzo pozytywny sposób do pracy na rzecz Królestwa ;)
Szalom,
książę Alchien
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET