Re: [dreamland] Powrót Estreichera [było: Kosciol Wandy]

From: Fabiola S <fabiola-s_usunto_at_wp.pl>
Date: Wed, 02 Apr 2008 21:15:24 +0200


> To ja też w skrócie: sama Pani przyznaje, że nie była obecna przy moim
> odejściu, nie czytała Pani żadnych wiadomości z tamtego okresu, słowem -
> nie wie o czym pisze. Ale mimo wszystko pisze Pani o tym z dużą pewnością
> siebie, oceniając surowo mnie i moje postępowanie. Już dawno wyrażałem
> opinię, że jest Pani zwyczajnie głupia. Zachowując się w ten sposób ("nie
> widziałam, nie czytałam, coś mi tylko opowiadał braciszek, ale i tak
> napiszę i podsumuję wszystko wygarniając Estreicherowi ile mogę") -
> jedynie
> Pani mój osąd potwierdza.
>
> W jeszcze większym skrócie: plecie Pani głupoty, jak zwykle.

W tym miejscu okazał mi Pan szacunek? jakoś tego nie widzę. Albo ja nie rozumiem słowa szacunek, albo to nie ja jestem głupia.

Nie musiałam czytać Pańskich maili, żeby wiedzieć co się w nich znajduje. Poza tym są długie i nudne, a ja czytam tylko to co ciekawe, jeśli jest długie, albo nudne, ale krótkie. Np. wiadomości Pana Wilka są dla mnie zawsze fascynujące, zabawne i czytam je z największą przyjemnością. A Pańskie czytam tak, jak Pana Tadeusza albo kiepski kryminał. Początek i koniec, bo środek nie różni się od tego zbytnio.  

> Odsyłam w takim razie do moich maili sprzed opuszczenia KD. Skoro już
> odnosi się Pani do nich i komentuje, wypadałoby przynajmniej je
> przeczytać.
> Bo w tym momencie pisze Pani o czymś, o czym nie ma pojęcia. Nie wiem co
> naopowiadał Pani braciszek, ale widocznie wiele z tego co napisałem nie
> zrozumiał, skoro przedstawił to w ten sposób (o ile rzeczywiście
> przedstawił to w ten sposób).

On opowiedział mi treść mniej więcej, a ja wysnułam swoje wnioski. To lepsze niż czytanie, bo Gabriel świetnie opowiada i mogę go słuchać, nie nudząc się.

Poza tym nie mówię tego na podstawie maili, ale na podstawie Pańskiego zachowania obserwowanego z boku. Do tego nie jest potrzebna znajomość treści maili, bo to już nie będzie obserwacja z boku tylko wejście dogłębne w sprawę.

Heh... Ale mogę zrozumieć, że uważa Pan, że napisał Pan inaczej, a zostało odebrane tak jak Pan nie chciał. Nie wiem czemu, zazwyczaj tak się zdarza.  

> A skąd to Pani wiedzieć, skoro nawet tamtych maili nie czytała? Daje Pani
> tylko dowód tego, jak małą i żałosną jest osóbką, a do tego głupią -
> starając się w tak idiotyczny sposób komentować moje deklaracje, których
> nawet nie zadała sobie Pani trudu przeczytać.

Mój Boże... Jak mi Pan ten szacunek okazuje, doprawdy... Chyba popłaczę się ze szczęścia. Zostałam nazwana po raz kolejny idiotką przez Wielkiego Estreichera.  

> Nie wiem, może Pani mi to powie? :)
>
> Po pierwsze - nikt mnie tu nie wielbi, nie jestem jakimś obiektem kultu
> żeby mnie wielbić. Mam tu za to przyjaciół. I owi przyjaciele o mnie nie
> zapomnieli, regularnie mam okazję rozmawiać sobie z nimi na GG, bez
> względu
> na to czy akurat jestem w KD, czy nie jestem. A czy np. tydzień po moim
> odejściu pojawiały się tu maile na mój temat? A czemu miałyby się niby
> pojawiać? Co kto miał do powiedzenia, napisał tuż po moich oświadczeniach
> albo przekazał mi na priv. A jak ktoś poczuł potrzebę kontaktu z
> Estreicherem - odzywał się do mnie na GG. I było ich tyle, że mogę
> spodziewać się, że więcej osób zwracało się do mnie w ten sposób podczas
> mojej nieobecności w KD, niż do Pani nawet w czasie jej największej
> aktywności.

Przyjaciół... Piękne słowo, a w Pańskim wykonaniu jakoś traci swoją wartość. Ale nie napiszę tu swojej opinii. Jestem przecież na to za głupia... Czego bym nie powiedziała, zawsze będę tylko głupia, prawda?

Poza tym znów Pan wygłasza opinie na mój temat nie znając faktów. Obraził mnie Pan już sugerując, że jestem głupia. Potem, że jestem brzydka. Potem twierdząc, że do niczego się nie nadaję. A teraz, że do kostek Panu ni sięgam, bo nie mam w KD takich "przyjaciół" jak Pan. Pan mi radził, żebym się nie odzywała na temat, na który nie mam pojęcia (jednak ja jakieś pojęcie na ten temat mam), a Pan sam się do tej sugestii nie stosuje, chociaż nigdy w życiu mnie Pan na oczy nie widział, nigdy w życiu mnie Pan nie poznał. A rzeczywistość potrafi być zaskakująca.

Jeżeli ktoś się jeszcze nie zorientował (np. Pan Estreicher) w sieci można udawać kogoś innego... Po co mam być tutaj zahukana i nieśmiała, skoro mogę napisać co chcę? Jak mi Pan poda logiczny argument, obiecuję, że więcej się nie odezwę do Pana. Ba, może nawet opuszczę KD. Ale to musi być przekonujący argument.  

> Poniekąd racja - napisałem tą wiadomość dla żartu, podczas rozmowy na GG z
> Pawłem Erwinem. Rozważałem powrót od paru dni, ale nie tak prędko
> (chciałem
> parę rzeczy przygotować, ale najwyżej przygotuję je już na miejscu).

Czyli się nie pomyliłam i powrót był zaplanowany.  

> Niech Pani jeszcze raz przeczyta fragment maila w którym piszę o powrocie.
> Nie zrozumiała Pani zupełnie: moje życie wcale nie stało się tak nudne, że
> mogę tracić czas w Dreamlandzie :-D Po prostu udało mi się wyprostować
> parę
> spraw, które zajmowały mi dużo czasu (a wcale ciekawsze niż KD nie były,
> były po prostu ważniejsze). A już nie wiem zupełnie skąd wzięła Pani tezę,
> że mi na KD nie zależy - zależy i to bardzo. Inaczej po co miałbym wracać?

Pan chyba sam nie pamięta co napisał. Ja wyolbrzymiłam, fakt, ale Pan się teraz wybiela :)  

> Coś się Pani zupełnie poprzestawiało pod tą grzywką...

Nie mam grzywki :D Ale już niedługo. W piątek idę do fryzjera :) Poza tym... znów mi Pan okazał szacunek... Heh... Ekstaza...  

> Przewidywalne? Proszę przeczytać swoje maile z wczoraj...

Oh, ależ ja je wszystkie doskonale pamiętam. Wyraziłam nadzieję, że Pan nie wraca. Co wcale nie znaczyło, że nie przewidywałam Pańskiego powrotu. Widzę, że ma Pan problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Dobrze, że jest Pan już po maturze, bo teraz te teksty są naprawdę trudne do zrozumienia na egzaminie. Szczerze wątpię czy by Pan podołał, skoro moich krótkich wiadomości nie potrafił Pan właściwie zinterpretować.  

> No to przecież się zwracam z należnym Pani szacunkiem, a nawet jeszcze
> większym niż ten należny :)

Gdzie przez cały Pański mail okazał mi Pan szacunek? Przez formę Pani? Czy w momencie nazywania mnie idiotką? Pan w ogóle rozumie słowo szacunek?  

> Pozdrawiam,
> (-) Marcus Estreicher
> Back in Pink

Fabiola baronowa de Willibald



Piotr Żaczek na Pokładzie w Gdyni!
Więcej http://klik.wp.pl/?adr=http%3A%2F%2Fcorto.www.wp.pl%2Fas%2Fzaczek.html&sid=300 Received on Wed 02 Apr 2008 - 12:15:26 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET