(wrong string) ót Estreichera [by³o: Kosciol Wandy]

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 2 Apr 2008 17:55:58 +0200


Witam,

> Powalczyæ z kim i w jakim celu?

Na to pytanie wyczerpuj±co w zasadzie by³ ³askaw odpowiedzieæ Pablo von Neumann. Ode¶lê jeszcze tylko do maili, które pisa³em odchodz±c - pisa³em w nich o tym, co mi siê w KD nie podoba i sk³ania mnie do odej¶cia, skoro nie mam mo¿liwo¶ci jako¶ siê z tym zmierzyæ. Rzeczy w realu jednak u³o¿y³y mi siê do¶æ pomy¶lnie w taki sposób, ¿e czasu wolnego mam teraz nieco wiêcej, a zmartwieñ mniej. St±d decyzja o powrocie KD w celu roztrwonienia odpowiedniej ilo¶ci wolnego czasu oraz przyjêcia s³usznej dawki trosk, by³a jedyn± mo¿liw±.

> > Mi³o Ciê tu znowu widzieæ. Liczê, ¿e od¿yj± wszystkie projekty, którym
> > przewodniczy³e¶ - z TDB na czele. Witaj w¶ród ¿ywych! :-)
>
> Gwoli ¶cis³o¶ci mieli¶my okazjê widzieæ Pana Estreichera przez ca³y
czas.
> A wiêc by³ ¿ywy.

Nie mieli¶cie mnie Pañstwo okazji widzieæ przez ca³y czas. Ostatnie dwa tygodnie nie by³o mnie nawet w CRMie. Ale faktem jest, ¿e nie zdech³em, tylko wyjecha³em - pisa³em ju¿ o tym nawet w odpowiedzi na Pañsk± funeraln± mowê. Tak wiêc mój "powrót do ¿ywych" nale¿y traktowaæ raczej metaforycznie jako powrót do aktywno¶ci w Królestwie Dreamlandu.

> Muszê przyznaæ, i¿ v-¿ycie Pana Estreichera jest bardzo oryginalne.
> Gdybym mia³ byæ z³o¶liwy, to powiedzia³bym, ¿e nawet odej¶æ
> dobrze nie umie.

Bo ja wiem? Mnie siê moje odej¶cie podoba³o. Gdybym mia³ byæ z³o¶liwy, to powiedzia³bym, ¿e moje odej¶cie by³o ciekawsze i bardziej poruszaj±ce ni¿ ¿ycie Jaz³owieckiego. Ale ¿aden z nas nie jest z³o¶liwy i takich bzdur nie bêdziemy wygadywaæ, prawda?

> W tym miejscu udzielam reprymendy Panu Marcusowi.

Panie Krzysztofie, choæ Pana lubiê i szanujê - absolutnie nic nie stawia Pana w pozycji, z której móg³by udzielaæ mi jakiejkolwiek reprymendy. Jasne? Mo¿e Pan wyraziæ swoj± opiniê, na co zawsze jestem otwarty, ale proszê uwa¿aæ na ton, jakim Pan swoje uwagi zg³asza. To rada na przysz³o¶æ.

> Pañskie rzekome odej¶cie
> i powrót "by walczyæ" mo¿e by³yby dobrym chwytem marketingowym,
> lecz nie s± dobrym elementem ¿ycia wirtualnego. Mam nadziejê, i¿ gdyby
>nadesz³a

Po pierwsze - chwyt marketingowy ma na celu wypromowanie czego¶, reklamê, czy sk³onienie kogo¶ do kupna jakiego¶ dobra i us³ugi. Na rzecz czego niby mia³bym prowadziæ taki marketing wykre¶laj±c siê z CRM? Co do "nie bycia dobrym elementem ¿ycia wirtualnego" - nie wiem o co Panu chodzi, wiêc nie potrafiê siê do tej uwagi odnie¶æ.

> kolejna podobna sytuacja, przemy¶li Pan swoj± decyzjê.

Zwykle staram siê nad swoimi decyzjami przemy¶liwaæ przynajmniej przez chwilê, Panie Krzysztofie, tak wiêc Pañskim oczekiwaniom mo¿e staæ siê zado¶æ.

> Z drugiej strony proszê pamiêtaæ, i¿ po mo¿liwym pozytywnym
> rozpatrzeniem Pañskiego wniosku o przywrócenie obywatelstwa
> rozpocznie Pan wszystko od pocz±tku.

Tu nasadzi³ Pan sporo g³upst. Po pierwsze: przywrócenie mojego obywatelstwa na mój wniosek jest obowi±zkiem Namiestnika, nie przywilejem - wiêc jest ono pewne, a nie "mo¿liwe". Dyskutujê o tym z Panem przez sympatiê, a nie dlatego, ¿ebym próbowa³ Pana przekonaæ do podjêcia takiej czy innej decyzji, tu akurat nie ma Pan ¿adnego manewru. Co do zaczynania wszystkiego od pocz±tku - te¿ nie bardzo wiem, co ma Pan na my¶li, ale podejrzewam, ¿e i tu nie ma Pan racji.

> Niepokoj± mnie równie¿ Pañski sposób odnoszenia siê do
> baronowej Willibald. Proszê nie zapominaæ, ¿e zwraca siê Pan do
> arystokratki, a przede wszystkim do kobiety i pewne teksty, nie
> wa¿ne jak trafne, nie powinny wyj¶æ z ust powa¿nego i kulturalnego
> mê¿czyzny. proszê sobie nie braæ tych s³ów jako "ochrzanu" lecz jako
> kole¿eñskie zwrócenie uwagi.

Je¶li tekst jest trafny to wszystko jest OK. I nie ma znaczenia, czy jest on adresowany do ¿ula spod bloku, pani w sklepie, pos³a, czy Króla. Przyjê³o siê w KD traktowaæ kobiety baaaardzo ulgowo, z czego Pani Wilibald korzysta pe³nymi gar¶ciami. Niestety i Pan temu zwyczajowi siê poddaje, co mo¿e byæ sygna³em, ¿e Pañski intelekt nieco przeceniam - wystarczy zwróciæ uwagê, ¿e ca³± wymianê zdañ miêdzy mn± a Pani± Willibald rozpoczê³a jej uwaga, w której by³a ³askawa zasugerowaæ ¿e jestem idiot±. Pan oczywi¶cie nie zwróci³ na to uwagi... Zacytowa³bym na okre¶lenie takiej postawy s³owa ojca mojego realowego przyjaciela, ale pewnie dosta³bym po tym bana za u¿ywanie niecenzuralnego s³ownictwa... Mówi±c oglêdnie - widzê, ¿e i Pan ma "pewn± czê¶æ ludzkiej anatomii charakterystyczn± wy³±cznie dla kobiet" na oczach i nie widzi Pan przez to zbyt dobrze.

> Serdecznie witamy znów na ziemiach Dreamlandu.
> Mam nadziejê, i¿ Pañska kariera,
> bêdzie rozwijaæ siê równie b³yskotliwie, jak przez Pañskim odej¶ciem.
> Zapraszam do Pa³acu Namiestnika w Saudade, by omówiæ szczegó³y
> Pañskiego powrotu.

Panie Krzysztofie, ze smutkiem stwierdzam, ¿e nie odczuwam w tym momencie potrzeby omawiania szczegó³ów mojego powrotu w Pa³acu Namiestnika w Saudade. Je¶li jednak ma Pan ochotê porozmawiaæ, albo ma jakie¶ sprawy, z którymi chcia³by siê Pan do mnie zwróciæ - zna Pan zarówno mój adres mailowy, jak i numer GG. A je¶li zechce siê Pan zobaczyæ ze mn± osobi¶cie - zatrzyma³em siê w jednym z hoteli w Saudade. Którym? Proszê i¶æ za piskami fanek.

> Z powa¿aniem,
> (-) dr Krzysztof baron Jaz³owiecki
> Ksi±¿ê Namiestnik Luindoru

Pozdrawiam,
(-) Marcus Estreicher
One Man Army Received on Wed 02 Apr 2008 - 08:57:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET