Moją uwagę zwrócił komentarz na sesji plenarnej naszego Przedstawiciela
o treści:
"(P_Svoboda): Przyganiał kocioł garnkowi."
Skierowany w stronę ks. Piotra Mikołaja. Rozumiem, że nazwanie
jakiegokolwiek państwa "poronionym płodem" może wywołać falę krytyki,
ale czy nie można było pominąć tego milczeniem, albo chociaż zwrócić
Księciu uwagę w bardziej kulturalny sposób?
Kiedy wreszcie nasze ustosunkowanie do Sarmacji się zmieni? Czy ktoś w tym kraju wie, ile moglibyśmy osiągnąć współpracując? Sarmacja ma świetną infrastrukturę i do tego jest niebywale aktywna (jeśli chodzi o mieszkańców). Powinniśmy się starać o takiego sojusznika, a nie pilnie niszczyć każdą szansę na zmianę istniejącej sytuacji.
Ale wprost przeciwnie, obserwuję skłonność nas, Dreamlandczyków, nie tylko do bierności, czy wręcz pogarszania sprawy - dodatkowo, wolimy obstawać przy marnym sojuszu ze Scholandią, która, z całym szacunkiem, nie robi chyba nic godnego uwagi; zresztą, także ma problemy z aktywnością, a z doświadczenia wiem, że wszelka próba zorganizowania razem jakiejś inicjatywy jest niezwykle trudna i, rzekłbym, toporna.
Próbujemy oczywiście usprawiedliwić swoje postępowanie jakimiś dziwnymi, nielogicznymi ideami, wymyślonymi cnotami, czy historią. Ale przecież polityka powinna chwytać każdą okazję i żyć! Bo od paru miesięcy, o ile nie lat, obserwujemy skostnienie naszej polityki zagranicznej.
Ciekawą sprawą było powołanie Wspólnoty Korony Ebruzów. Ale na bogów, cóż nam to dało? Natania, do której żywię szczerą sympatię, związała się bliżej z Sarmacją. I nie dziwię się - to było z ich strony rozsądne. Bo Sarmacja może zapewnić im wiele korzyści. My zdajemy się tego nie spostrzegać.
Dzieli nas Baridas. Otóż, kiedyś z zaciekawieniem obserwowałem dzieje tej mikronacji. Pamiętam dobrze dzień, w którym pokojowo i legalnie Republika odłączyła się od KD. Oburzenie wywołał zamach stanu i przyłączenie, już wtedy Królestwa Baridasu, do Sarmacji. Lecz, obywatele, kiedyż to było! Ile już miesięcy minęło? I co sobą reprezentuje Republika Baridasu, że jej tak zaciekle i za cenę swych interesów bronimy? To Królestwo Baridasu kontroluje terytorium i całą spuściznę bytu państwowego. Natomiast ludzie określający samych siebie jako "Republika Baridasu" nie zrobili nic znaczącego od chwili aneksji. Wysłaliśmy, jeśli mnie pamięć nie myli, notę protestacyjną - i dobrze, bo okoliczności przyłączenia jasno wskazują, że było ono, co spowodował zamach stanu, nielegalne. I nie popieram ostrych słów Księcia Piotra Mikołaja, ale niech ktoś mi odpowie: dlaczego obstajemy przy martwej alternatywie? Dlaczego walczymy o zmarłą ideę?
Zbyt długo ignorowaliśmy politykę zagraniczną. Zbyt długo tkwiliśmy w poczuciu potęgi Dreamlandu i jego sojuszników, w trwającym siedem albo sześć lat śnie.
Drodzy obywatele, jako Dreamlandczyk domagam się zmiany i przedefiniowania naszej racji stanu. Domagam się, byśmy chociaż spróbowali wyciągnąć rękę do Sarmacji. A wiem, z własnego doświadczenia - z rozmowy twarzą w twarz z Księciem, na którą zaprosił mnie, ówczesnego ministra koronnego - że takowa próba nie pozostanie bez odpowiedzi i że nawet przy ewentualnej niechęci rządu Sarmacji, jesteśmy w stanie znaleźć przychylność, nie zawaham się tego powiedzieć, najpotężniejszej osoby polskiego v-świata (która zresztą z pewnością czyta tę wiadomość). Dreamland i Sarmacja mogłyby dokonać wiele. Kiedy otworzymy oczy?
-- (-) baron Taheto Civis Rei Publicae WeblandiensisReceived on Tue 25 Mar 2008 - 15:12:03 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET