> "Tak jak wszyscy wierni Biskup Rzymu musi być uległy słowu Bożemu i wierze katolickiej, jest gwarantem posłuszeństwa Kościoła i - w tym znaczeniu - jest servus servorum. Nie podejmuje decyzji samowolnie, ale wyraża wolę Boga, który przemawia do człowieka w Piśmie Świętym, przeżywanym i interpretowanym przez Tradycję; innymi słowy, episkopé Prymatu ma granice, które wynikają z Bożego prawa i z nienaruszalnej boskiej konstytucji Kościoła, zawartej w Objawieniu Następca Piotra jest skałą, która przeciwstawiając się samowoli i konformizmowi gwarantuje bezwzględną wierność słowu Bożemu: wynika z tego również charakter męczeński jego Prymatu, który obejmuje także osobiste świadectwo posłuszeństwa krzyżowi."
> (Prymat Następcy Piotra w tajemnicy Kościoła - Kongregacja Nauki Wiary)
>
> Władza papieska jest ograniczona przez Pismo Święte. Papież nie
> może podejmować decyzji poza prawem, a sprawy fundamentalne są
> konsultowane z biskupami.
>
To tak, jakby Pan stwierdził, że nie jest autorytarny system, w ramach którego władca zobowiązuje się do konsultacji z powołanymi przez siebie doradcami i musi przestrzegać prawa, którego wykładnią zajmuje się on sam. W zakresie wiary i moralności władza papieża jest autorytarna, ponieważ nie popełnia on błędu - każda decyzja o charakterze dogmatycznym, którą wydaje, pochodzi od Ducha Świętego i z urzędu nie może być sprzeczna z Pismem.
> Kościół się zmienia. W latach średniowiecza Kościół miał wielkie
> znaczenie nie tyle duchowe co polityczne. Dzisiejsza Eclessia nie ma już
> takiego znaczenia politycznego. Kościół wiele przeszedł. Dwie schizmy,
> wiele herezji i odłamów. To co niezmienne to posłannictwo Chrystusa i
> nie należy rozumieć roli Kościoła inaczej.
>
No dobrze, dobrze, to akurat same banały. Ale to nie zmienia faktu, że jest to nadal ten sam Kościół i Dictatus Papae przez wieki obowiązywał i był dogmatem de fide divina catholica.
> Wracając do nieszczęsnego Dictatus to jest to pismo o charakterze
> właśnie politycznym. Nie jest to żaden dogmat, żadna prawda wiary.
>
Dla ludzi naszych czasów nie. A dla człowieka wieków średnich?
> De facto Kościół nazywano sektą
> W pierwszych wiekach naszej ery.
>
Ale co to ma do rzeczy? :) Ja pragnę tylko wykazać, że definicja sekty, którą Pan podał, nijak się ma do rzeczywistości ;) Don't trust Wikipedia.
> od środków kontroli. Członek sekty nie słucha prawa, rodziny czy innych
> rzeczy, które mają za zadanie w ten czy inny sposób zapobiegać złemu
> postępowaniu.
>
Nie. W definicji przez Pana podanej to sekta, a nie jej członek (ważna różnica) dąży do uniezależnienia się od tych czynników. Poza tym, czy nie jest powiedziane: "Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej"? Albo "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga"? Czy to nie jest "uniezależnienie się od czynnika kontroli"?
> Pozdrawiam
> dr Krzysztof baron Jazłowecki
>
Pozdrawiam,
Alchien
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET