W liście datowanym 22 lutego 2008 (22:57:01) napisano:
> Bardzo ciekawe zdanie. I myślę, że może się ono stać przyczynkiem do
> bardzo interesującej dyskusji. Gdzie i według jakich kryteriów rysuje
> Pan tutaj linię?
Być może będzie i ciekawa, ale obawiam się że prowadzimy dyskusję czysto akademicką. Ja po prostu uważam, że zbytnie umartwianie się nad każdym zabitym człowiekiem w historii świata jest bezcelowe. Gdybyśmy się tylko tym kierowali i na każdym kroku starali się o tym pamiętać, nie mielibyśmy czasu na nic więcej, ot co ;)
> Stalin i Hitler obaj także mogą pochwalić się bardzo
> ciekawymi życiorysami. Nie ma bodaj w historii postaci, która miałaby
> więcej wydanych biografii, niż którykolwiek z tych panów.
Oczywiście, Mao też. Aczkolwiek nie wiem czy Towarzysz zauważył, że dyktatorzy afrykańscy wzbudzali wśród Europejczków więcej ciekawości.
> Czy chodzi o to, że Stalin i Hitler mają na sumieniu więcej ofiar niż
> Idi Amin? To byłoby bardzo wątpliwej jakości kryterium, bo oznaczałoby,
> że przyjęcie sobie za wirtualną ksywkę imienia Seung-Hui Cho,
> koreańskiego studenta, który zastrzelił w Virginii "zaledwie"
> trzydzieści parę osób, jest już w dobrym smaku.
Nie. Ale o tym niżej, bo...
> A może chodzi o to, że Amin nie ma tak bezpośredniego wpływu na naszą
> własną, polską historię, jak Hitler i Stalin?
Być może ma Towarzysz rację. Dla mnie Idi Amin, Mobutu Sese Seko, Bokkasa i paru innych są osobistościami całkowicie abstrakcyjnymi, tak samo jak rzesze prawicowych dyktatorów z Ameryki Południowej.
> To z kolei świadczyłoby o
> Pańskim bardzo zamkniętym spojrzeniu na świat, bo życie ludzkie jest
> warte chyba tyle samo, bez względu na to, czy jest poświęcane w Afryce,
> w Europie czy południowo-wschodniej Azji.
Być może, możliwe że takie moje rozumowanie świadczy o mojej zaściankowości (wg. tzw. zachodnich wartości), aczkolwiek nic na to nie poradzę. Dla mnie Idi Amin jest osobą totalnie abstrakcyjną, tak samo jak abstrakcją są masowe ludobójstwa uprawiane teraz w Afryce, np. w Kongu.
> Naprawdę podziwiam wandejskie swobodne i pełne poczucia humoru podejście
> do mikronacjonalizmu; rzekłbym wręcz, że chwilami go Wandystanowi
> zazdroszczę. Są jednak granice, których przekraczenia trzeba, moim
> zdaniem, się wystrzegać. Cieszyłem się, kiedy Wandystan odszedł od
> wyświetlania główek Pol Pota, Stalina i im podobnych na swojej głównej
> stronie i bardzo zmartwi mnie, jeśli nawrót tego typu nawiązań okaże się
> szerszym zjawiskiem.
Ja myślę, że najważniejszym jest umieć rozgraniczyć świat realny od wirtualnego. Zawsze jest tak, że w Internecie mimo wszystko ludzie pozwalają sobie na większą swobodę.
I tak na prawdę nie mam zadatków na masowego mordercę, uprzedzam gdyby ktoś wyciągnął z mojego maila takie wnioski ;)
-- Michał Czarnecki/ Idi Amin I Mandragor Socjogramu/ Ojciec Świecki ww: 1069134Received on Fri 22 Feb 2008 - 23:28:21 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET