Bardzo ciekawe zdanie. I myślę, że może się ono stać przyczynkiem do bardzo interesującej dyskusji. Gdzie i według jakich kryteriów rysuje Pan tutaj linię? Stalin i Hitler obaj także mogą pochwalić się bardzo ciekawymi życiorysami. Nie ma bodaj w historii postaci, która miałaby więcej wydanych biografii, niż którykolwiek z tych panów.
Czy chodzi o to, że Stalin i Hitler mają na sumieniu więcej ofiar niż Idi Amin? To byłoby bardzo wątpliwej jakości kryterium, bo oznaczałoby, że przyjęcie sobie za wirtualną ksywkę imienia Seung-Hui Cho, koreańskiego studenta, który zastrzelił w Virginii "zaledwie" trzydzieści parę osób, jest już w dobrym smaku.
A może chodzi o to, że Amin nie ma tak bezpośredniego wpływu na naszą własną, polską historię, jak Hitler i Stalin? To z kolei świadczyłoby o Pańskim bardzo zamkniętym spojrzeniu na świat, bo życie ludzkie jest warte chyba tyle samo, bez względu na to, czy jest poświęcane w Afryce, w Europie czy południowo-wschodniej Azji.
Naprawdę podziwiam wandejskie swobodne i pełne poczucia humoru podejście do mikronacjonalizmu; rzekłbym wręcz, że chwilami go Wandystanowi zazdroszczę. Są jednak granice, których przekraczenia trzeba, moim zdaniem, się wystrzegać. Cieszyłem się, kiedy Wandystan odszedł od wyświetlania główek Pol Pota, Stalina i im podobnych na swojej głównej stronie i bardzo zmartwi mnie, jeśli nawrót tego typu nawiązań okaże się szerszym zjawiskiem.
Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Fri 22 Feb 2008 - 13:57:08 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET