Re: [dreamland] Informacja

From: Pavel Svoboda, rs. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Fri, 18 Jan 2008 22:02:02 +0000


> Po pierwsze - nie jesteśmy w stanie
> skutecznie uzyskać faktycznej równości, ponieważ nie mamy możliwości
> sprawdzania wielokrotnych tożsamości tak, by nie pozostawić wątpliwości.
> Dostatecznie sprytny i zdeterminowany człowiek będzie w stanie (przy
> odpowiednim nakładzie czasu i pracy) poprowadzić wiele tożsamości i
> oddać nawet kilkadziesiąt głosów w wyborach. Widzisz jakieś skuteczne
> zabezpieczenie przed taką możliwością?

To jest mocna przesada. Kilkadziesiąt głosów oznaczałoby wzrost udziału w głosowaniu o conajmniej 100%. To musiałoby zwrócić uwagę wszystkich, zwłaszcza jeśli nieszłoby w parze z wyraźnym wzrostem aktywności państwa od czasu ostatnich wyborów. Po za tym, jest to determinacja czysto teoretyczna. Każda skutecznie przemycona do systemu tożsamość to użycie innego komputera - u znajomych, w kawiarence internetowej, najlepiej w róznych miejscowościach. Do tego potencjalny oszóst musiałby rejestrować wszystkie tożsamości stopniowo, przez dłuższy okres czasu, a następnie oddać głos logując się każdą tożsamością z tego samego komputera, z którego tę konkretną tożsamość zarejestrował. A nawet w przypadku tak daleko posuniętej ostrożności i wysiłku, wciąż zwracać będzie uwagę fakt, że grupa nieudzielających się w państwie wyborców nagle głosuje na tę samą formację polityczną. Jeśli oszóst będzie i tego chciał uniknąć, i każdej z tożsamości spróbuje dorobić "historię", udzielając się przy ich pomocy na liście, wysyłając maile, dając im numery GG, itd., naraża się na wielce prawdopodobną wpadkę. Prędzej czy później, wyśle maila z nie tego komputera, podpisze się nie tym nazwiskiem, zostawi po sobie zbieżność dat itd. Śmiem twierdzić, że każdą machlojkę wyborczą na dużą skalę można wykryć. Użycie dwóch tożsamości przez jedną osobę może przejść niepostrzeżenie, ale to z kolei nie wpłynie znacząco na wynik wyborów. A gdy już się zbiorą poważne podejrzenia, należy - moim zdaniem - zakładać negatywną wersję. Tzn. że raczej ktoś kręci, niż że zdołał namówić wszystkich dwunastu braci do zabawy w Dreamland. W sprawie Jasińskiego system sądowy zawiódł. Myślę, że dziś przeprowadzonoby już proces poszlakowy i wydano wyroku na podstawie wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa.

> Druga kwestia to fakt, że istnienie w państwie rzeczywistym jest
> poniekąd przymusowe - nie da się w dowolnej chwili zrezygnować z bycia
> obywatelem i mieszkańcem wszystkich państw, a nawet zmiana państwa to
> niełatwa i raczej rzadka sprawa. Głosujący w wyborach mają świadomość,
> że dalej będą funkcjonować w tej rzeczywistości, a więc ich wybór - jak
> zakłada idea demokracji - ma faktyczne przełożenie m.in. na ich stan
> fizyczny - życie, zdrowie, bezpieczeństwo, majątek, wykształcenie,
> możliwości, itd. Innymi słowy - mają wiele do stracenia. Tego elementu w
> mikronacjach brak.

Ten argument jest oczywiście bezzasadny z prostej przyczyny - łatwo zaobserwować, że obywatele aktywni w państwie wirtualnym głosują. Więc jednak im zależy.

> Nie bez powodu rzeczywiste państwa demokratyczne wcale nie dopuszczają
> do głosowania wszystkich, a jedynie _pełnoletnich_ obywateli. Wymóg
> pełnoletności to nie tylko kwestia dojrzałości psycho-emocjonalnej czy
> odpowiedzialności prawnej. Ludzie pełnoletni mają za sobą (w
> zdecydowanej większości, bo inne przypadki są statystycznie pomijalne)
> kilkanaście lat życia w państwie, a więc kilkanaście lat "związywania
> się" z nim. Do prawdziwej, a skutecznej demokracji trzeba by więc
> wprowadzić taki system również w mikronacji - prawo głosu wyłącznie dla
> osób z np. 8-letnim stażem. I to warunkowanym jakąś życiową aktywnością.
> Nie mówiąc już o kilkuletnim obowiązku szkolnym :->

:-) Korwin-Mikke zadawał kiedyś pytanie, czemu głos menela spod budki z piwem ma mieć taką samą siłę, jak głos profesora uniwersytetu. Pełnoletność obywatela nie zawsze znaczy wiele o jego dojrzałości. Możnaby zresztą długo rozmawiać o tym, czym jest dojrzałość. W wyborach prawo głosu mają choćby osoby niepełnosprawne umysłowo, jeśli ukończyły 18 lat, podobnie jak ludzie cierpiący na demencję. Biorą w nich także udział masowo emigranci nowojorscy, którzy w Polsce nie byli od lat wczesnej młodości, a wiedza o kraju ojców dociera do nich wyłącznie poprzez antysemickie media polonijne.

Z drugiej zaś strony o aktywnych mieszkańcach mikronacji można powiedzieć przynajmniej tyle, że wszyscy są piśmienni i potrafią czytać. Już samo to sprawia, że losy wirtualnej demokracji leżą w bardziej kompetentnych rękach, niż losy wielu demoracji realnych.

> Do tego dochodzi kilka innych, pomniejszych kwestii - choćby fakt, że
> obowiązki dreamlandzkie wykonujemy głównie w ramach rzeczywistego czasu
> wolnego. Nikomu praca np. w Izbie Poselskiej KD nie zastąpi pracy (czy
> szkoły) realnej, nikt z niej nie utrzyma rodziny. Nikt też nie ponosi
> realnych konsekwencji z tytułu jej zaniedbania. Nikt nie wymaga realnych
> kwalifikacji do pracy czy stanowisk. I tak dalej - model rzeczywisty
> jest nieprzekładalny na mikronacje.

A jakież konsekwencje grożą posłowi Sejmu RP za zaniedbanie funkcji? Jakich kwalifikacji wymaga się od kandydatów na posłów Sejmu RP? Model przekłada się w 100%.

> Pozdrawiam,
> ax. Ghardin

Pozdrawiam,
P. Svoboda, r.s. Received on Fri 18 Jan 2008 - 14:02:08 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET