> Grałem w Tibię 2 lata temu, ale dziś wstydzę się tego. Gra sama w sobie
> nie jest może zła, ale "nooby" grające na publicznych serwerach potrafią
> załamać. Uwaga, gra poważnie uzależnia. Zdarzały się również przypadki,
> że gracze, tzw. tibijczycy bili się w REALU za to, że ktoś kogoś oszukał
> przy sprzedaży jakiegoś wirtualnego amuletu za wirtualną kwotę (nie
> zawsze - dziś przedmioty z Tibi są sprzedawane za prawdziwe pieniądze na
> allegro) Odradzam również używania programu KeyLogger na publicznych
> komputerach - to program hakerski. Zapisuje hasła używane do połączenia
> z grą. Tu druga rada - nie używajcie w tibi tych samych haseł, jakie
> macie na poczcie, czy gg. Lepiej nie ryzykować. Wracając do uzależniania
> się tą grą - jeden chłopiec pobił matkę krzesłem za to, że kobieta
> pragnąc, by się uczył odłączyła mu komputer od prądu i w ten sposób
> wyłączyła z gry, przez co zabiły go potwory i stracił kilka leveli.
> Polecam reportaże TVN na ten temat, które można znaleźć na YouTube.
Zgadza się. Generalnie gry komputerowe są niebezpieczne: słyszałem że raz jeden chłopak zabił drugiego i spodziewał się, że tamten się zrestartuje albo wykorzysta drugie życie czy coś w tym stylu. Poza tym jeszcze niebezpieczne też jest oglądanie telewizji, bo wiadomo tam nic tylko mordobicie i kopulacja (ale podobno na człowieka działa to tylko w ten sposób, że wszczyna mordobicia w realu, jeśli chodzi o kopulację, to nie swtierdzono by oglądanie telewizji zwiększało szanse w tym zakresie). Poza tym telewizja kłamie.
Ale najgorszy ze wszystkiego jest hejwi metal i rockendrol. Jeśli za dużo słucha się tego pierwszego, to człowiek zaczyna żywić się kotami, a poziom jego życia towarzyskiego spada proporcjonalnie do wzrostu liczby znajomych złożonych w rytualnej ofierze. Słuchanie tej drugiej "muzyki" z kolei sprawia, że człowiek wpada w alkoholizm, narkotyki i - uwaga! - tym razem faktycznie z tą kopulacją jest coś na rzeczy.
No i wypada jeszcze wspomnieć o mikronacjach - też zabierają dużo czasu, a są zaledwie jakimś chorym mechanizmem kompensującym realne niedostatki tych co się takimi pierdołami zajmują.
> ===============================
> Pozdrawiam,
> kpt. Gabriel Amaru baron Grandin-Shakur
> ================================
>
> P.S - Po kilku miesiącach gry w Tibię traciłem na nią cały wolny czas
> (po kilka godzin dziennie). Moi koledzy z klasy specjalnie nie chodzili
> do szkoły, żeby jak najdłużej grać w Tibię.
To tak samo chore, jak to że niektórzy specjalnie chodza do szkoły, żeby tylko wymigać się od obowiązków w KD.
Pozdrawiam,
Marcus Estreicher
Received on Wed 19 Dec 2007 - 23:49:37 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET