> Witam,
>
>> [...]
>> Odejmowanie wagi glosu za nieaktywnosc to naruszenie prawa osob ktore
>> maja
>> ograniczony dostep do internetu lub realowe klopoty. Z drugiej jednak
>> strony
>> trzymanie sie takiej zasady (tzn na sile umozliwic bycie posłem KAŻDEMU)
>> oslabia IP.
>
> Nie chodzi o to, aby każdemu na siłe umożliwić głosowanie. Chodzi o
> to, aby był ustalony określony czas, który może pozwolić na oddanie
> głosu. [CIACH]
> Z poważaniem,
> chor. Józef hrabia Kalicki
> Książę Surmali
Szanowny Ksiaze mnie nie zrozumiał ;)
Ja nie polemizowalem z wyrokiem sądu.
Wrecz przeciwnie - po przeczytaniu wiadomosci w pierwszej chwili zdziwielem
sie irracjonalenej w moim przekonaniu decyzji ale po przeczytanieu
uzasadnienia puknałem sie w czoło. Nie wzialem wczesniej pod uwage aspektu
"wyrazania opinii" waznego przeciez.
Moja wypowiedz dotyczyla wazenia glosow a nie terminow glosowania.
Wypowiem sie jednak co do terminow glosowania poniewaz Marszalek Martin byl
wielece rozżalony storpedowaniem jego próby usprawnienia pracy IP.
Warto podjac wysilek by przyspieszyc prace ale trzeba tez uwzglednic
argumenty przeciwnikow rozwiazania Pana Marszalka. Oto moja propozycja:
1) Zakladam ze przyzwoity posel raz w tygodniu musi byc obecny w pracy czyli
czas glosowania 1 tydzien powienien wystarczyc nie liczac wyjatkowych
sytuacji.
2) poslowie nalepiej wiedza kiedy sa a kiedy ich nie ma a zaglosowanie
wymaga dostepu na 10 minut do internetu wiec przy odrobinie dobrej woli nie
powinno byc z tym klopotu
Proponuje by dla kazdej ustawy bylo minimum tydzien na debate po czym 2 dni glosowania. W ciagu tygodnia i tychze dwoch dni kazdy z poslow moglby wnioskowac o przedluzenie terminu glosowania (w sposob automatyczny) maksymalnie do 7 dni.
Czyli schemat dzialania:
dzien 1: marszalek: zarzadzam debate w dniach 1-7 i glosowanie 8-9 (max do
14)
dzien np 3: posel X: "przedluzam termin glosowania do 12"
Zwracam uwage na forme oznajmujaca a nie wnioskujaca - przedluzenie ma
charakter automatyczny, nie potrzeba rozpatrywac wnioskow - posel wie ze nie
bedzie mogl zaglosowac w wyznaczonym terminie i odpowiedzialnie decyduje ze
potrzeba mu wiecej czasu.
W ten sposob zawsze gdy to mozliwe glosowanie bedzie szybkie (tzn 2 dni) ale jesli tylko groziloby ze ktos chce ale nie moze glosowac kazdy we wlasnym zakresie bedzie mogl temu zapobiec.
Dodatkowo dluzsze nieobecnosci (pow 1 tygodnia) powinny byc zglaszane
wczesniej na forum izby. Czyli jesli marszalek i wszyscy wiedza ze Pan X
oglosil iz nie bedzie go w dniach 1-12 to Marszalek bylby zobligowany jesli
glosowanie mozna ustawic tak ze obejmie dzien 13 to tak musialby je oglosic
czyli w powyzszym przykladzie:
dzien 1: marszalek: zarzadzam debate w dniach 1-7 oraz glosowanie od dnia 8
do (w zwiazku z planowanym powrotem Pana X) 13 (max do 14)
Zrozumiale?
Czy ktos moglby zarzucac ze jego prawa sa ogranczane?
Czy bedzie przyspieszenie?
Pod rozwage p.o. marszalka - chyba Pana Panevnicka
Pzdrawiam
(ostatnio dlugo inudnawo piszacy)
Yelonek markiz Rogacz
Received on Mon 19 Nov 2007 - 09:14:00 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:03 CET