> Zwracam uwagę na frazę "nie widzę możliwości prowadzenia ich". Prowadzenia.
> PROWADZENIA nawet, jeśli Pan woli. Wiąże Pan fakt nieuznania państwowości
> Erboki z tym, że nie dostrzega Pan możliwości PROWADZENIA z nimi stosunków
> dyplomatycznych.
>
> Ja rozumiem - mieć dziwne poglądy. Rozumiem nawet, że może nie posiadać Pan
> wiedzy na temat tego, czy innego zagadnienia. Jestem w stanie zrozumieć, że
> nie chce się Panu zweryfikować swoich wziętych z sufitu poglądów (bo niby
> po co, żyjemy w wirtualu - tu wszystko jest równie mądre i każdy może być
> ekspertem z jakiejkolwiek dziedziny jeśli tylko bardzo chce, prawda?). Ale
> żeby kompletnie nie mieć świadomości tego, co się wypisuje w ciągu zaledwie
> jednego dnia?
>
Skoro w tej chwili nie widzę możliwości prowadzenia stosunków międzynarodowych, nie będę ich nawiązywał... aż do momentu, kiedy taka możliwość się pojawi. Opierając się na przykładzie użytym przez markiza - gdyby Scholandia była skłócona z Sarmacją jeszcze przed wzajemnym uznaniem, nie doszłoby do nawiązania stosunków. Bo po co? Nawiązać je, żeby natychmiast zerwać? Nie bądźmy śmieszni...
Czyli - żeby uznać państwowość, musimy nawiązać stosunki. Żeby nawiązać stosunki, musimy uznać, że te stosunki da się w chwili obecnej prowadzić.
Jeszcze inaczej:
uznanie zdolności do prowadzenia stosunków zagranicznych -> nawiązanie
stosunków + uznanie państwowości
konflikt -> zerwanie stosunków (ale uznanie państwowości zwykle
pozostaje niezmienione)
Czy to jest jasne?
> A czy ja mało razy w tym wątku zaznaczyłem, że mam pełną świadomość tego,
> że przynajmniej część władz Erboki nas nie lubi? Mniej więcej tyle samo
> razy stwierdziłem, że uznanie państwowości nie jest koleżeńską przysługą, a
> wzajemna sympatia, czy nawet szacunek nie jest żadnym warunkiem uznania.
>
Pan to kryterium odbiera jako "wzajemną sympatię", ja jako zdolność do prowadzenia stosunków zagranicznych...
> Koło południa :) Choć to i tak raczej bez znaczenia, skoro nie jest Pan w
> stanie stwierdzić, co dokładnie sam pisze, wątpię żeby był w stanie
> zrozumieć komunikaty osób trzecich. To ostatecznie utwierdza mnie w
> przekonaniu, że ta dyskusja prowadzi dokładnie donikąd. Może kiedy Pan
> ochłonie i wróci myślami do tego wątku, coś Pan z niego dla siebie
> przyswoi. Ja w zasadzie kończę dyskusję - chyba, że Pan coś szczególnie
> ciekawego (albo wyjątkowo zabawnego) napisze w odpowiedzi... W każdym razie
> prztykaniem się na obecnym poziomie nie jestem dłużej zainteresowany :)
>
Kwestia jest ważna. Sądzę, że chodzi o mail, w którym przyznał markiz, że do uznania Erboki nie ma podstaw...
Pozdrawiam,
gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
Major MPA
MSZ KD
P.S. Chcę zauważyć, że w powyższej wypowiedzi nie ma żadnego "prztyczka"
pod adresem markiza. Oczekuję tego samego od markiza. Jeżeli markiz nie
będzie kontynuował dyskusji, uznam temat za zamknięty a kwestię za
wyjaśnioną i przyjętą do wiadomości.
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET