Chciałbym po krótce odnieść się do niektórych zagadnień, które nazbierały się w trakcie tej dyskusji. Z góry przy tym muszę przeprosić, bo miałem przez kilka dni awarię Internetu (a precyzyjniej prądu), więc cała dyskusję odebrałem w jednym rzucie. Choć miałem ambicję przeczytać każdy mail w wątku, w końcu się znudziłem i późniejszą część dyskusji odznaczyłem jako przeczytaną. Mogę więc powtórzyć argumenty, które już padły lub pominąć jakiś nowy aspekt debaty - za co, jak wspomniałem, przepraszam.
A więc tak:
Od czasu tzw. secesji, czyli migracji mieszkańców Solardii po za granice Królestwa, Królewskie Stołeczne Miasto Dreamopolis nie jest już podzielone na dwie części - Dreamopolis Królewskie i Książęce. Obecnie obie osady należą administracyjnie do stolicy Królestwa, która z kolei jest częścią Domeny Królewskiej.
Jak słusznie zauważył baron Cubalibre to, że Dreamland czegoś nie uznaje, nie oznacza, że to coś nie istnieje. Twierdzenie czegoś przeciwnego byłoby sprzeczne tak ze zdrowym rozsądkiem, jak i z interesem Królestwa. Warto zwrócić uwagę choćby na to, że władze Królestwa oczekują od mieszkańców i obywateli wypisania w CRM wszystkich innych państw wirtualnych, których oni czują się obywatelami. Nie istnieje tu rozróżnienie na państwa uznawane i nieuznawane przez Dreamland.
Podobnie to, że orgzanizacja nie jest uznawana przez Dreamland nie oznacza automatycznie, że nie wypełnia ona kryteriów, którymi Królestwo kieruje się uznając nowe państwa. Dreamland nie uznaje Erboki ponieważ ani Erboka ani Dreamland nie wykazały jak dotąd zainteresowania nawiązaniem wzajemnych stosunków dyplomatycznych. Gdyby jedna ze stron wysunęła wniosek o wzajemne uznanie, dopiero wtedy dyplomacja KD zbadałaby, czy Triumwirat spełnia kryteria określone w Regulacji Wykonawczej Sojuszu Dreamlandzko-Scholandzkiego nr 5. MSZ nie krąży po Internecie i nie sprawdza kto mieści się w naszej definicji mikronacji ot, tak dla sportu. Bóg wie, że Ministerstwo nie miałoby na to czasu, nawet gdyby chciało.
Mnie osobiście ani ziębi ani mrozi to, jak inne państwa i organizacje pozycjonują się na mapie względem Dreamlandu. Jeśli tematem mapy jest Dreamland, liczy się, by Dreamland był oddany precyzyjnie. Resztę traktuję jako ozdobniki :-)
Na podstawie ustaleń międzypaństwowych Dreamlandowi przysługuje teoretyczne prawo do ziem między Baridasem (czy dawnym Baridasem, nie wiem już, jak to teraz wygląda), a Brugią. Faktem jednak jest, że Dreamland nigdy nie zdecydował się skorzystać z tego formalnego prawa - wspomniany kawałek ziemi nie jest włączony administracyjnie do Dreamlandu ani jako prowincja, ani jako część Korony, ani jako terytorium takie czy owakie. Generalnie nie dostrzegam chwały w poszerzaniu Królestwa o kolejne puste przestrzenie. Ta ziemia po prostu tam sobie jest i jeśli kiedyś będziemy tak duzi i przeludnieni, że powstanie potrzeba zagospodarowania nowych ziem, upomnimy się o to, co się nam należy.
W komentarzach pod newsami pojawiła się informacja, że kiedy Król wypowie się na temat mapy, to mapa stanie się oficjalna. Nie wiedziałem o tym. Jak rozumiem, właśnie to się stało, tak? :-) Nie słyszałem o oficjalnych i nieoficjalnych mapach - albo mapa jest zgodna z ustaloną rzeczywistością, albo nie. Ta z grubsza jest. Jeśli chodziło o to, czy mapa zostanie wykorzystana na stronie głównej... Przyznaję, że pracowałem nad własnym projektem, który miał tam trafić (kolejny z tysiąca projektów, których nie mam czasu skończyć)... ale sądzę, że nie ma przeciwskazań, by użyć mapę barona Lee. Przy czym KSI może wskazać ewentualne dodatkowe wymogi, jakie mapa będzie musiała spełnić - zwłaszcza odnośnie rozmiaru. Ta jest trochę duża, może byłaby poręczniejsza, gdyby wyciąć z niej ozdobniki ;-) Ale to co jest aktualnie zrobione z całą pewnością powinno trafić do archiwum KIK, bo szkoda by taka fachowa robota skończyła karierę w Imageshack!
Pozdrawiam,
(-) Paweł, R.
Received on Mon 24 Sep 2007 - 13:40:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET