Re: [dreamland] Aktualna mapa Dreamlandu

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 24 Sep 2007 15:40:59 +0200


Witam,

> Proszę markiza Estreichera o rozpoczęcie rzeczowej dyskusji - najlepiej
> przez odniesienie się do dwóch podanych już przeze mnie argumentów:

Niestety, pisałem do tej pory bardzo rzeczowo. Jak rozumiem nie potrafi się Pan Minister merytorycznie odnieść do poruszonych przeze mnie w poprzednich mailach kwestii i stara się dyskusję ograniczyć tylko do wybranych przez siebie tez. Trudno - myślę, że kto czyta ten wątek, będzie potrafił samodzielnie wyprowadzić odpowiedni wniosek z takiej metody prowadzenia dyskusji.

> 1. Uznanie państwowości w świecie wirtualnym wiąże się z nawiązaniem
> stosunków dyplomatycznych, a nie widzę możliwości prowadzenia ich z
Erboką.

Po pierwsze: zdanie "uznanie państwowości w świecie wirtualnym wiąże się z nawiązaniem stosunków dyplomatycznych" jest nieprawdziwe. Skoro upiera się Pan, że świat wirtualny rządzi się zupełnie innymi od realnego prawami, daruję sobie wykazywanie, że w rzeczywistości sytuacja w której państwa nie prowadzą ze sobą stosunków dyplomatycznych lub je zrywają wcale nie należy do rzadkości i nie ma żadnego związku z uznawaniem państwowości. Niestety, nawet w świecie wirtualnym Pańska teoria się nie sprawdza - wystarczy przywołać przykład Scholandii i Sarmacji. Od pamiętnych wydarzeń związanych z "gnomią rebelią" Scholandia nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Sarmacją, a przecież państwa te uznają wzajemnie swoje istnienie. Podsumowując: jak by nie patrzeć, ten argument oparty jest na fałszywych przesłankach. Na dodatek - w oczywisty sposób fałszywych. Prezentując tego typu tezy po raz kolejny udowadnia Pan, że nie ma pojęcia o prawie międzynarodowym realnym, ani nawet tym wirtualnym.

Jeśli zaś chodzi o kwestię tego, że nie widzi Pan możliwości utrzymywania stosunków dyplomatycznych z Erboką... Jakiś czas temu, w ramach dyskusji z Panią Matyldą udowodnił Pan ponad wszelką wątpliwość, że o Erboce, jej ustroju, składzie jej władz, nie mówiąc już o poglądach tych władz, nie ma Pan tak naprawdę pojęcia. To, że Pan czegoś w związku z tym nie widzi, jakoś wcale mnie nie dziwi. A już z pewnością o niczym nie świadczy. To są zresztą uwagi na marginesie, ponieważ - jak wykazałem powyżej - prowadzenie stosunków dyplomatycznych i uznanie państwowości nie są ze sobą związane.

> 2. Według przyjętego od momentu stworzenia pierwszego "traktatu
> uznaniowego" zwyczaju starsze państwo nie występuje z propozycją uznania
> do młodszego (poza bardzo szczególnymi wyjątkami).

Odnosiłem się do tego stwierdzenia już wcześniej, proszę sięgnąć do mojego maila z 22 września.

> Jeżeli markiz nadal będzie bełkotał brednie na poziomie tych
> zaprezentowanych w ostatnim mailu, zignoruję całkowicie pretensje
> markiza i zakończę udzielanie się w tym wątku.

Zamiast obrażać mnie i zgrywać się na znawcę - radzę dokształcić się trochę, poczytać co nieco na tematy, których dotyczy ta dyskusja. Wtedy może kwestie przeze mnie poruszane staną się dla Pana Ministra nieco bardziej zrozumiałe. Niestety nie mam ochoty ani interesu, by robić teraz Panu wykład z podstaw prawa międzynarodowego publicznego, a jak widzę niestety dopóki nie zaznajomi się Pan choćby z podstawowymi zagadnieniami z tego zakresu, dyskusja rzeczywiście nie będzie miała sensu. Jeśli to o czym piszę przekracza granice Pańskiej kompetencji, a zamiast douczyć się ma zamiar mnie Pan obrażać, to rzeczywiście może Pan z równym powodzeniem zakończyć udzielanie się w tym wątku.

> Pozdrawiam,
> gen. Alchien diuk d'Archien-Liberi, Earl Warwick
> Major MPA
> MSZ KD
Pozdrawiam,
Marcus markiz Estreicher Received on Mon 24 Sep 2007 - 06:41:22 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:02 CET